Białe Tango
Popłyń ze mną popłyń
Unieś się w białym tangu
Dwojga serc w takt melodii
Naszych wnętrz
Lekko na palcach
Nie daj się długo prosić
Popłyńmy razem
Gdzie każdy sen spełnia się
Na rozkaz życzenia
W innym wymiarze rzeczywistości
Poddajmy się ułamkowi sekundy
Dwóch ciał na sobie skupionych
W otchłani przestrzeni
Ty i ja w siebie zapatrzeni
Na nic nie zwracamy uwagi
Po prostu w sobie zadurzeni
Jak po hipnozie
Konflikt Pokoleniowy
Ogromny chaos słów
harmonia rozmowy poszła sobie w kąt.
Gdzie tu wspólny język?
Brzęk wrzasku uszy kaleczy, lakoniczny
temat na temacie,
potęgą megaherców chce się przebić.
Gwar w porównaniu z nim to cichy szept.
Złamanie zakazu zadawania prostych pytań,
często bywa przestępstwem.
Wywołuje wielki wstrząs, furię!
O byle co nieprzewidzianą wcześniej.
lepiej zamilknąć a zamiast strun
głosowych użyć kartki i długopisu.
Można tak zapomnieć, w domu ojczystego języka.
Nawet jak się próbuje normalnie
poza wirtualnym światem rozmawiać.
Ignorancja raz za razem dopada,
głupi śmiech za to co się powiedziało.
I jedno wie się na pewno osoba dorosła już z pewnym,
w życiu bagażem doświadczeń, a traktowana jest nadal jak dziecko!
Tango w rytmie ♥ dwojga serc
Cichy szum w skroniach
Nagły półmrok w oczach
Nic nie mówią usta
W żyłach wre krwionośny wulkan!
Puls przyśpiesza z sekundy na sekundę!
Myśl pędzi za myślą
Chwila zapomnienia uderza
do głowy musującym winem
Gorąca skóra parzy dotyk
W pierwszym impulsie
W półmroku szkli się wzrok
Nie ma już granic nieśmiałości
Liczy się to co teraz
Muzyka cicho płynie
Z akordu fortepianu
Tango w rytmie dwojga serc
Twój zapach perfum
Ten zapach unoszących się perfum
Spod swetra z owczej włóczki
Twoja twarz jak poranek wiosny
W połowie stycznia niesamowity!
Wznieca pożar ekstazy
Właśnie tak pachnie najprawdziwsza
MIŁOŚĆ…
trauma
zamiast odtrącenia wybrana
samotność mniej jest złudzeń
choć tyle samo łez co zawsze
w każdym czułym słowie
maleńkim geście ukryty podstęp
samozachowawczy
brak wiary w szczere zamiary
ciało nietknięte w stanie
dziewiczym lecz wnętrze
zdruzgotane wciąż ucieka
do dramatycznych wspomnień
nie wie co z sobą począć
milczy w głąb martwego punktu
patrząc którego nie widać
przecież nic się nie stało
ciężko się pozbierać
nagły prąd zimnego
dreszczu przeleciał od stóp
do głowy i wrzątek impulsu
wypala psychicznie…
paraliż wszelkich członków
ciała i umysłu
trzeba zapanować nad tym
natychmiast by nic
nie dać po sobie poznać
bo jeśli się przyzna
znów jest się w tym samym
piekle choć strach zabija
świadomość nie wolno
pokazać słabości
Za głosem serca
Nie szukam przygód
Ani przelotnych wrażeń
Nie żyję na pokaz
Wszem i wobec
Prawdziwą mą cnotą
Jest uśmiech i skromność
Strzegę jej jak oka w głowie
Za dobro odpłacam dobrem
Zawsze się staram
Z własnym sumieniem
Być w zgodzie i do życia,
podchodzę z rozsądkiem
Choć mi się chciało
Posłuchać i pójść
Za głosem serca
Długo nie mogłam
Nie obce mi honor
I godność w sercu ukryta
Stale uważam i obserwuję
By nikt nie wyprowadził
Na manowce mnie w pole
Kręta i stroma była droga
Serce i dusza cierpiało
Nie zaznając spokoju
Choć usta się śmiały
Nocą niejedną poduszkę
Łkaniem obficie zrosiłam
Nie poddałam się do końca
Dzisiaj jestem szczęśliwa
Osiągnęłam to co szukałam
Wierząc w miłość i w to
Że Ty mnie pokochałeś
ZIELONA NADZIEJA
W snach marzenia spełnione.
W marzeniach sny pocałunkami usłane.
Do szarej prozy życia się zraziłam.
Rzeczywistość pisze scenariusze melodramatów.
Każde słowo czarny zarys sieje.
W kajdanach samotności powoli wygasam.
Zieloną kredką nadziei malując świat na oślep.
Zimowa szaruga
Obnażone korony drzew
Przyodział srebrzysty szron
W zamknięciu ciszy
Minuta czasu równa się
Z morską milą
Moja Samotność
Tak było kiedyś...
Odkąd pamiętam zawsze byłam sama
Nikt nie był dla mnie przyjacielem
Jak to jest kiedy ktoś dobrze mi życzy?
Było mi to jak do tej pory całkiem obce
Czy ktoś za mną tęskni i, myślał o mnie?
Coraz trudniej było mi uwierzyć w miłość
Miałam tylko przykre doświadczenia
Takie jak: kłamstwo, fałsz i zdrada
Nie obce było mi również porzucenie
Kiedy z czyichś ust ciągle słyszałam: ” zdawało ci się”
To, że ja mógłbym się zakochać w tobie
I zaakceptować taką, jaką jesteś w rzeczywistości
Nietrudno wprowadzić siebie samą w błąd
Kiedy nie rozmawia się w cztery oczy
Przez nic nie znaczący komplement i czuły gest
A ktoś później usiłował wyprowadzić z błędu
Kotku, myszko papier wszystko przyjmie
Coraz trudniej było w miłość uwierzyć
Nie znałam jeszcze poczucia stabilizacji
Nigdy nie zdarzyło mi się by polegać na kimś
Sercu bardzo bliskim, nikt nie dotrzymał mi
jeszcze słowa danej na przyszłość obietnicy
Nieznane było mi wspólne zaufanie
i poczucie bezpieczeństwa u boku mężczyzny
Głuchoniemi
Bóg poskąpił im mowy i słuchu
Na twarzach wschód szczęścia
Przed sobą pchają mały wózek z budą
Zamiast językiem rękami władają
Są tacy wyjątkowi, niezwykli
Choć nie słychać ich dialogu
Dla nich świat jest ten sam
Bez barier, granic i blokad
Na spacerze radość ciszy
CZY WIESZ JAK TO JEST?
Bardzo stary wiersz:
Czy wiesz jak to jest?
Kiedy nie ma się do kogo przytulić.
Czy wiesz jak to jest?
Kiedy nie ma się przy sobie
przyjaznej sercu duszy
Czy wiesz jak to jest?
Kiedy nikt nie mówi –kocham.
Czy wiesz jak to jest?
Jak to jest żyć bez pocałunków i pieszczot
Czy wiesz jak to jest?
Być dla każdego obojętną
Czy wiesz jak to jest?
Kochać potajemnie bez wzajemności
Czy wiesz jak to jest?
Ukrywać przed każdym swoje sny
Czy wiesz jak to jest?
Pokazywać dobrą minę do złej gry
Czy wiesz jak to jest?
Własne marzenia nagle stracić
Czy wiesz jak to jest?
Nie móc odegnać od siebie samotności
Czy wiesz jak to jest?
Nie ufać nigdy nikomu
Czy wiesz jak to jest?
Tylko na samą siebie być zdaną
Czy wiesz jak to jest?
Czuć się na całej linii przegraną
Wystarczy chcieć...
Prawda nie jest ujmą
Szczerość nie jest hańbą
Ci są ułomni nie pojmują
Nie przez zły los a z głupoty
Głupota to nie zawsze
To samo co chory psychicznie
Każdy z nas jest niepowtarzalny
Niesamowity, jedyny w swoim rodzaju
Różniąc się od siebie
Żeby było ciekawiej
Jeden pozbawiony wzroku
Jest geniuszem w muzyce
Ten co nie słyszy i nie mówi
Prawdziwy wirtuoz pędzla
A jeszcze inny co nie chodzi
Pięknie włada piórem pisząc
Bóg nas tak stworzył
Tam gdzie poskąpił
Wynagrodził w krytym talencie
Nie raz trzeba trochę czasu
Na jego odnalezienie
Drzemiącego skarbu
Które strzeże światło dzienne
Przed ludźmi i światem
Internet nie jest dobry na wszystko
|
Naucz się mnie na pamięć
Śmiało, polub, zaakceptuj
Nie zrażaj się tym co niedoskonałe!
Powoli przełam się troszkę
Nie nastawiaj się na NIE od razu
Nie bądź słaby, nie panikuj
Nie wpadaj pochopnie w furię!
Zapanuj nad emocjami
Usiądź na moim wózku
Spróbuj tak jak ja się poczuć
Jestem taki sam jak ty
Nie urwałem się z kosmosu!
Nie przechodź obojętnie
Koło mnie obok
Wiesz dobrze jak ciężko
jest mi wyjść do ludzi?
Wmawiasz mi, że to
ze mną coś nie tak
Staram się jak mogę,
by było normalnie
To, że jestem samotny
Nie mam przyjaciół,
Znajomych, ani żony
Nie jest moją winą!
Role często się zmieniają
Nie ma reguł i wyboru
Ciągle spacery samotne bez celu
Mnóstwo czasu na przemyślanie
Mijanie przechodniów naprzeciw
Unikanie konkretnej odpowiedzi
Na pytanie dlaczego?
Internet wszystkiego nie zastąpi
Nie jest lekarstwem na samotność
To coś...♥
z serca płyną łzy
szczęścia i radości
deszcz morskich kropel
ocean marzeń spełnienia
i snów
brąz bursztynu
w spojrzeniu cukierkowym
snuje się za mną
usta płoną z miłości
poznałam smak pieszczot
nawiedza mnie ciągle
uśmiechasz się do mnie
już Cię kocham
chcę być w ramionach obręczy
dniem i nocą bez przerwy
tak mi jest wciąż mało
Jesteś aniołem dla mnie
bo masz to coś
Coraz trudniej coraz mniej
Coraz mniej uczuć stałości
Coraz trudniej o ciepło i zrozumienie
Coraz więcej jest ludzi samotnych
Wśród tłumu społeczeństwa
Coraz mniej wartości duchowych
Od klasycznego syndromu potrzeb
Coraz trudniej odróżnić miłość
Coraz częściej udaje się kogoś innego
Kim nie jest się naprawdę
Nieprawdopodobne przygarnąć dziś
Pod swój dach bezdomnego
Coraz trudniej zaufać obcemu
Coraz trudniej jest spotkać przyjaciela
Na swojej drodze przeznaczenia
Który poda bezinteresownie pomocną dłoń
Nie świat, a ludzie są wyrachowani
Coraz więcej obłudy, cynizmu i fałszu
W pojedynkę świata nie zbawisz
Nie uczynisz go lepszym
|
HARMONIA SUMIENIA
Wycisz się i przenieś w świat snu
Bez pośpiechu, odetchnij i odpocznij
Nie gnaj na oślep! Za miłością
Nic na siłę nie da się osiągnąć
Zamknij oczy i posłuchaj muzyki
Zanurz się w najskrytsze pragnienia
Bądź w zgodzie z harmonią sumienia
obejmij mnie przytul mocno
obejmij mnie przytul
odsuń ode mnie ten chłód
obojętności uwolnij proszę
z kajdan samotności
niech zapomnę o smutku
i tęsknocie o tym co było
dla mnie bardzo trudne
otrzyj z moich powiek
łzy które palą jak ogień
muśnij mi usta pocałuj
aż zalśni na nich uśmiech
nie chcę lękać się niczego
co jest przed nami nieznane
spraw aby moje usta
wyznawały ciągle Tobie
magiczne słowa kocham Cię
marzy mi się w tej scenerii
bicie rytmu Twojego serca
cichy szept ze spragnionych warg
obejmij mnie przytul mocno
bo jestem przy Tobie blisko
Przystań♥Serca
Puk, puk cicho zapukało
Do serca mojego wrót
Zaskrzypiały myślałam, że o on
Tym kimś był zupełnie
inny podobny do niego
Włosy i oczy te same
Inaczej tylko miał na imię
Podał mi prawą dłoń otwarcie
Patrzyłam na jego uśmiech
Wahałam się przez moment
Gdy pytał czy wejść można?
Tamta miłość nie wracała
Nic nie było zdradą
Mimo bólu wpuściłam Cię
Do serca przystani
Nie chcąc żyć
W transie samotności
Nie poddając się
Do utraty tchu bez walki!
Dam sobie szansę
i Tobie jednocześnie
Zaiskrzyło coś więcej
Oprócz przyjaźni między nami
Nie ma przymusu ani litości.
Nie użalam się przed nikim
ani przed samą sobą
Fałsz i kłamstwo
Przepędziłam na cztery wiatry!
Pragnę i daję szczerość miłości
Z odwzajemnieniem
PONAD WSZYSTKO
W opuszczonej zatoce.
Nad brzegiem smutku.
Jedno serce samotne.
Na skraju wytchnienia.
Poznało drugie niekochane.
Bez miłości wszystko.
Traciło sens w życiu.
W każdym śnie szukając.
Cicho wzdycha się i marzy.
Chcąc pojrzeć w głąb oczu.
By dojrzeć blask gwiazd.
Który powie, że warto jest.
Być kochanym i kochać.
Nieustannie do końca życia.
Ile tchu w piersiach.
PONAD WSZYSTKO…
Ach!!!
Ach! Czy to mi się śni nocą?
Pod kołdrą puchu nieokiełznane myśli.
Ach! Nawet mi się nie marzyło!
Czuję Twój oddech ciepła wilgotny.
Ach! Czy to mi się śni nocą?
Galop serc bicia takt do taktu wtóruje.
Ach! Nawet mi się nie marzyło!
Jedna chwila z Tobą cała wieczność.
Budzisz mnie co świt pieszczotą.
W wianuszku spojrzeń uniesienia.
Miłość jest baśnią
Nie wiedziałam, że miłość jest baśnią
A w tej baśni Ty i ja
Nie wiedziałam, że raj jest miłością
I zbłądzeniem w ciemnym lesie jednocześnie
Nie wiedziałam, że tam Cię spotkam
To była tylko kwestia czasu
Byś skradł moje serce
Życie zmieniło nagle scenariusz
Jesteś przy mnie tak bardzo blisko
Jak nikt nigdy przedtem
Nie wiedziałam, że można kochać
Do utraty tchu szaleńczo
Dopóty, dopóki nie poznałam Cię
Na mojej drodze życia
Ostatnie ♥ Pragnienie
Móc przytulić się do Ciebie.
Twego ciała poczuć ciepło.
Być tak bardzo blisko z Tobą.
Pod fontanną namiętności.
Pod prysznicem pocałunków.
W jednym kojcu intymności.
Nie na skróty do miłości.
Czas potrafi zdziałać cuda.
W potop uczuć wir wciąga!
Rozpalając karminowe usta.
I samotność znika jak kamfora!
Pękają trwogi kajdany.
Blizna
Wnikasz w moje myśli niczym duch
Penetrując wnętrze duszy w negliżu
Dotykasz zakamarków nie swoich snów
Przed Tobą nie mam już żadnych sekretów
Znasz każdy gest, skrywaną tajemnicę
Przed Twoim wzrokiem wnikliwym
Nic nie ukryję rozumiemy się bez słów
I zbędnych ceregieli wyczuwasz ranę
Zadawniona broczy krwi wulkanem
Pomimo upływu lat tylko Ty Jesteś
Lekarzem opatrującym moje blizny
Nikt nie zdołał wcześniej mi pomóc
Tak mi z Tobą jest dobrze jak w raju
Długie spacery we dwoje i rozmowy
Najlepsze antidotum na trans samotności
Bo cały świat dla mnie stał się tęczą
Pragnienie wzajemności
Pogłaszcz moje włosy.
Odepchnij ode mnie nostalgię.
Uczyń wszystko żeby
nie dręczyły ciągle żale.
Przytul mnie do serca.
Wnet zapomnę o rozterkach.
Skradnij pocałunek znienacka.
Tak krople łez osuszysz.
Podaruj mi świat.
Kolorowy jak paleta tęczy.
Sny zamień mi,
w ocean marzeń.
A w tym oceanie marzeń.
My razem nie we śnie,
lecz naprawdę kochający się.
Z wzajemnością.