Quickstep
http://www.youtube.com/watch?v=XvheTTktx4Q
psi taniec - on ją krótko prowadzi
albo ona jego w zależności
od pary
Zaproszę cię do małego świata
do małego świata cię zaproszę
tam gdzie nikt nie był dotąd
to co wzrok przysłoni ciemność
zmysłowo wyostrzy wyobraźnia
ochronię cię przed mrocznym lękiem
obronisz mnie przed samotnością
żywiołem który był w moim sercu
zamienię strach w szczęśliwą miłość
będziemy wspólnie dzielnie walczyć
z przeciwnościami złego losu
przetrwamy we dwójkę wszelkie próby
na przekór ludziom i pokusom
zaufaj mi całym sercem i całą duszą
w miłości swoje życie ci powierzę
chcę być obok ciebie bezpieczna
jak spełnisz sny i najskrytsze marzenia
Broszka
Z życia zaczerpnięte znad jeziora-;)
wysoko wycięte przyciągają tajemniczo
zbyt obcisłe pod nimi obwisa pulchne sadło
myślała że to stringi będzie sexy ciachem
na plaży z tyłu uwiera z przodu odstaje
nie ten rozmiar majtek na XXL wymiar
chce być pociągającą wokół a odstrasza
jak przysłowiowy słoń w sklepie z porcelaną
żonaci panowie szerokim łukiem ją omijają
coś nie tak w wydekoltowanych gatkach
choć między nogami przednia depilacja
zza trójkącika wystaje majtek nie na pokaz
dla wszystkich jakaś zabłąkana broszka
Odkąd cię mam
odkąd cię mam nie wypuszczę z rąk
to nic nieistotne że znamy się tak krótko
podsycam tą samą nadzieją i wiarą
codzienną namiętność w sercu
mając pewność że się rozumiemy
bez słów na odległość te same pragnienia
i oczekiwania każde podejście do spraw
powszednich łączą nas ulubione potrawy
i rzeczy po prostu ciałem i duchem jesteś
przy mnie blisko jak nikt przedtem w życiu
już żadne z nas gorzkich łez nie roni więcej
nie rzucamy sobie na przekór kłód pod nogi
słowa nie są puste i ulotne nie przeraża nas
samotność uczymy się wspólnie kochać
bezgranicznie ponownie ustalając nowe reguły
czyny przypieczętowują szczęście w miłości
Gafominiaturka
Świat bez gaf nic nie byłby wart
Życie bez gaf straciłoby smak
UŚMIECHU-:)
Na gamie akordów
gamą palców zagraj na ciała akordach
pod batutą wibracji ukrytego instynktu
mroczny cień będzie namiętną inspiracją
zapach świec zachęci do miłości
ogień wznieci klimat w zbliżeniu
aura w porannej rosie tropikalna
zefirem będzie każde westchnienie
wydechu splecionych rąk w warkocz
odmierzaj minuty sekundy w pajęczynie
zmysłowej podniety ze mną wspólnie
Gdzie się podziała tamta rodzinna więź?
przeflancować szare komórki by się zdało
intelekt i mózg poddać renowacji i odnowie
basta manii i głupocie człowieczeństwo
na psy schodzi jeden drugiego ignoruje
kora mózgowa wymaga interwencji
z tym co się stykam nie mieści się
w głowie prawie każdy wypaczony
człowiek na człowieka patrzy wilkiem
jak w weekend odwiedzi się rodzinkę
dziś nie w porę jutro stajesz się zbyt
częstym gościem traktują jak śniętą rybę
co od łba się psuje ni ją zjeść ni wyrzucić
ością w gardle taki przybysz niestety
na podwórku w domu i na grzędzie
warzywo i owoc jest w cenie na wsi
liczy się najmniejszy chleba kęs
przyjezdny z miasta za przybłędę
uchodzi a sąsiad prosto w twarz
zza płotu się śmieje że naocznie
z krewniaka robi się durnia
Nie różnią się od świnek domowych
nieopodal jeziora Rogóźno
mieszka sobie Alf z Aldoną
mają wielkie pole do popisu
ogrodzone wokół siatką drutu
wychowują pięć dziczków
na zielonej trawce i bagienku
tato dzik na łące ryje kopce
mama locha chrząka czule
każdy dziczek ma smaczek
na żołędzie i na ziemniaczek
uczy się ryć jak kret w ziemi
wszystkim się zadowoli
żaden nie jest wybredny
co mu podejdzie pod ryj
na łonie natury urośnie
nie różni się w jadłospisie
od świni domowej
Dzisiaj inna moda
( Bez urazy wobec Pań)
na wierzchu wystaje
choć nie jest to sadło
w odmiennym stanie
okrągły jak balon
dzisiaj inna moda
to nie to co dawniej
jak worek szeroka
sukienka bądź spodnie
brzuch na pokaz
w minispódniczce
przodują od teraz
u przyszłej mamy
seksowne stringi
coraz więcej pań
jest bez powagi
wyzwolonych
daleko w nosie
ma się jak patrzą
co jest ludzkie
nieobce jest nam
Z cyklu: "Spostrzeżenia".
Jak życie męczy zamiast sprawiać przyjemność
świat staje się nieciekawy
zbyt drobnym maczkiem
książka napisana film
monotonny brak hobby
zainteresowania w las
poszły wszystko irytuje
zbyt głośna muzyka rock
w pubie z szafy grającej
nie ta epoka czy on nie ten
jest wśród dziwolągów
lub sam nim wśród nich jest
czas ciągnie się jak makaron
nie wie co z sobą począć
nie daje sobie pomóc
nastawiony do przyjaciela
negatywnie jak wrzód
na tyłku zrzędzi i narzeka
zżera go nuda nie chce się
nic robić błędne koło wciąż
w domu wytrzymać trudniej
w gościach nosi czasami
nad wodą nie ma do kogo
niestety otworzyć gęby
pospacerować za daleko
na łonie natury głupi
tylko po wsi się włóczy
nie rozumie go nikt
tak bardzo pokrzywdzony
Z cyklu: "Spostrzeżenia".
Nocne rozmowy
(Inspiracja z wiersza Zwyczajnej pt: "Nocne wizje")
już nie noc jeszcze nie świt
budzisz mnie pocałunkiem
otwieram oczy czuły szept
miłosny w splocie objęć
najlepszy moment w tle muzyka
pochłonięci sobą zatraceni ja i ty
w sobie czasu wciąż za mało
sam na sam przy rozmowach
jak nikt nie słucha mimochodem
mamy siebie tylko do dyspozycji
w dzień się dokądś śpieszysz ciągle
pochłonięty życiem codziennej prozy
najtrudniejsze są godziny rozłąki
nawiedzają w nieskończoność
bez ciebie tak pusto tęsknota
jest cierpieniem i bezustanną słotą
Mordodajek
nie ma jak po zgoleniu zarostu u mojego męża
zmysł węchu bardzo mi się wytęża i podnieta
gładziutki jak niemowlę woli buzi dostawać
kocham wielce jego mordkę jest najsłodsza
na świecie i chciałoby się ją spałaszować
naraz jak ptysia z bitą śmietaną w ślepka
brązowe mężowi patrząc to nie lada pokusa
nie do odrzucenia tak niewiele mi potrzeba...
do pełni szczęścia
Wyśrubowana cena nie daje korzyści
pogniewała się pogoda nad Rogóźnem
zachmurzyło się obrażone niebo ponuro
ledwie pojechałam tam na weekend
ochłodziło się rozpadało się na widok
gości bo nikt nie zamawia nic w Złotej Orfie
w jadłospisie widują ceny coraz wyżej
i wyżej jak na TOP liście przebojów
oczekują z wszystkich stron czterech
kiedy kto kupi ruskie pierogi z mięsem
kapustą i grzybami nawet wołowe flaki
stygną w kuchni pojawia się z prowiantem
każdy przelicza w portfelu grosze i złotówki
jakby tak obniżyć cenę na smażoną rybę
i frytki albo dać w tej samej cenie menu
ulubiony gratis deser kakaową śnieżkę
lub paczkę ziemniaczanych Chlipsów
do piwa w kuflu gratis paczuszkę
solonych paluszków przy Pepsi & Coca
Coli czekoladowy batonik nie byłoby
dymiących jak kadzideł na trawie grilli
kucharka z kelnerką zagryzają paznokcie
gapiąc się na wcinających z domu kanapki
do baru nalezą krzesełka, stoliki i parasole
jedzenie w promocji każdy z sobą przynosi
Wyśrubowana cena nie daje korzyści
pogniewała się pogoda nad Rogóźnem
zachmurzyło się obrażone niebo ponuro
ledwie pojechałam tam na weekend
ochłodziło się rozpadało się na widok
gości bo nikt nie zamawia nic w Złotej Orfie
w jadłospisie widują ceny coraz wyżej
i wyżej jak na TOP liście przebojów
oczekują z wszystkich stron czterech
kiedy kto kupi ruskie pierogi z mięsem
kapustą i grzybami nawet wołowe flaki
stygną w kuchni pojawia się z prowiantem
każdy przelicza w portfelu grosze i złotówki
jakby tak obniżyć cenę na smażoną rybę
i frytki albo dać w tej samej cenie menu
ulubiony gratis deser kakaową śnieżkę
lub paczkę ziemniaczanych Chlipsów
do piwa w kuflu gratis paczuszkę
solonych paluszków przy Pepsi & Coca
Coli czekoladowy batonik nie byłoby
dymiących jak kadzideł na trawie grilli
kucharka z kelnerką zagryzają paznokcie
gapiąc się na wcinających z domu kanapki
do baru nalezą krzesełka, stoliki i parasole
jedzenie w promocji każdy z sobą przynosi
Koko Euro Spoko Parlament
w Sejmie i w Senacie
obrady nie mają końca
posłowie i senatorowie
jak kury w kurniku gdaczą
nikt nie znosi jaj złotych
choć są tacy co skaczą
sobie do ślipiów jak koguty
co tam dyplomacja klasa
ten jest lepszy
kto mocniejszy w gębie
Koko Euro Spoko
gole strzela Jarzębina
ma swój hymn
piłka nożna na Mistrzostwa 2012
politycy też nie gorsi
od piłkarzy na boisku
proszą babki o bis na ludowo
Koko Euro Spoko
babcie klaszczą w łapki
W trzecią rocznicę...
uwodzę słowem zalotnie
miłość wyznaję wierszem
przypominam dotykiem
o sobie rano i wieczorem
spędzony dzień z tobą
najlepszą niespodzianką
bez granic i końca
podlewam jak kwiat
czułością by nie zwiędła
wszystko w tobie kocham
jest w życiu najcenniejsze
co mam od 1095 dni i nocy
Lepiej nie potrafię mamo
Z okazji zbliżających się Twoich urodzin, oraz Dnia Matki.:*
w jednym słowie
pomieścić trudno
w jednym wersie
wyrazić nie sposób
jak wiele znaczysz
dla mnie choć czasem
mamo masz niedosyt
kocham cię ogromnie
jak uśmiechasz się
i kiedy ci smutno
myślę o tobie ciągle
jak płaczesz przez cios
zadany prosto w serce
żałuję że nie mogę pomóc
kiedy tego potrzebujesz
Miniaturka literacka
vena to vena
nie zawsze jest
vena nie czeka
z datą na termin
Walc w rytmie serc
nagle zawrót głowy
półmrok przed oczami
i ten szum w uszach
krew wre jak wulkan
usta nic nie mówią
myśl pędzi za myślą
puls przyśpiesza z sekundy
na sekundę znienacka
uderza chwilą zapomnienia
prosto do głowy
musującym winem
gorącej skóry parzy dotyk
w półmroku szkli się wzrok
w pierwszym impulsie
nie ma już granic nieśmiałości
i wstyd gdzieś uciekł
muzyka cicho płynie
z akordów fortepianu
walc w rytmie dwojga serc
W ukrytym talencie
prawda nie jest ujmą
szczerość nie jest hańbą
ci którzy nie pojmują
ułomni są na umyśle
nie przez zły los
a z głupoty zwyczajnie
głupota to nie to samo
co chory psychicznie
każdy jest niepowtarzalny
jeden od drugiego się różni
niepełnosprawność ma
różne barwy odcieni
ten pozbawiony wzroku
jest geniuszem muzycznym
tamten co nie słyszy i nie mówi
pędzla prawdziwym wirtuozem
na wózku pisze wiersze
dzieląc się wokół prozą
Bóg nas tak stworzył
odbierając nie poskąpił
Rysopis z przymrużeniem oka
a mój gąsek ma kocią mordkę
kocie łapki przytulne skrzydełka
na moich kolanach cudowny kuperek
sadowi w lewo i prawo zarzuca ma
zajęcze uszka gęsie ślepka i łepek
taki jest rysopis mojego męża
ulubiony i nie obchodzi mnie
proszę was że nie podoba się nikomu
jestem jego kotkiem gramotkiem
najpiękniejszym gąskiem mąż
jest najlepszym kąskiem na świecie
Konkubinat
poczucie wartości prysło w diabły
cnota nic nie warta dzisiaj
niby ten sam świat a inne czasy
króluje wolność i swoboda
pannę z dzieckiem chwalą
co utrzymuje chłopa bez obrączki
choć dobry jest konkubinat
dla spełnionych ci co spróbowali
miłości w małżeństwie
wychowali wspólnie dzieci
i piastują wnucząt trzódkę
nie omijając po drodze nic
mąż czy żona na wieczność
odeszli samotni jak palec zostali
za młodzi by umrzeć za starzy
aby od nowa wszystko zacząć
młodzież w konkubinacie
bilans na czarno stażu ucieka
rodzą się dzieci niechciane
z przypadku każdy narzeka
nikt nie jest szczęśliwy
nadrabiając wesołą miną
jedno pokolenie bierze
od drugiego przykład
Z cyklu : " Obserwacje"
Po omacku
coraz trudniej znaleźć wspólny język
więzy krwi krążą w tych samych żyłach
jedno słowo syna rodzi w ojcu sprzeciw
nic nie wie nie rozumie nie potrafi
tak jak tego chciałby nigdy w niego
nie wierzył w to co starał się osiągnąć
nic tak naprawdę w życiu nie znaczyło
poczucie niższości pojawiło się brak wiary
w odcieniach szarych barw na świat
syn patrzy od oseska czując się kiepskim
pod każdym względem wzbudza u ojca
ironię każda próba w nawiązaniu rozmowy
wywołuje między nimi rodzinny konflikt
przerywa w pół słowa starszy i krzyczy
syn zamyka się sam w sobie udając że nic
nie słyszy do rozwiązania sytuacji nie chodzi
cisza jest złotem środkiem na spory
jak w domu rodzice nie rozmawiają
z dziećmi starsi mieszkają z młodymi
szukając się jak na wyspie bezludnej
Z cyklu: "Obserwacje".
Renatka
od pewnego czasu nie mam pewności
w kim się mój mąż kocha tak naprawdę
po prostu na bank na sto procent na zabój
bez opamiętania we mnie czy w Renatce
sprawdza olej napędowy wszystkie
światła przeciwmgielne kierunkowskazy
białą ściereczką woskuje i poleruje
na błysk karoserię lusterka i szyby
picuje przeciwdeszczowym płynem
wymiana części na nowe i przegląd
odgrzybianie klimatyzacji konieczne
a przy tym nie żałuje gąbki i wody
w razie pieczątki przez ptaszka
zrobionej na dachu albo szybie
Velvet na owady w schowku czeka
objadanie ciastkami wzbronione
temu co nie sprząta i nie odkurza
chucha i dmucha jak na dziecko
zapewniając mnie że tylko dba
na drodze o nasze bezpieczeństwo
mówią na niego pedant do przesady
bo trzyma sztamę z mechanikiem
czyta na internecie o samochodach
żeby nie dać się innym nabić w butelkę
W tobie sama słodycz
lizak wymięka na twój widok
miód gorzknieje w słoiku jak piołun
trudno oprzeć się pokusie
takim jak twoje właśnie ustom
w tobie sama słodycz
gdy zamykam oczy
jesteś taki boski
ubóstwiam cię mój ty...
afrodyzjaku
Między siołem a grodem
świeże powietrze ekologia w modzie
gryzie się z cywilizacją w smrodzie
wieś odwiecznie zarzuca miastu
zgiełk pełno spalin za mało płuc
w przyrodzie jakby nie spojrzeć
obiektywnie każdy ma swoje racje
miasto nie znosi ciemniactwa na wsi
jedna i druga strona ma plusy i minusy
bezustannie trwają wsi z miastem spory
gród negatywnie i bojowo nastawiony
wioska nie chce kompromisu nie ustępuje
czas w miejscu nie stoi przecieka przez palce
z sioła nie widzi się w śródmieściu atrakcji
z miasta nie potrafi się cieszyć na łonie natury