Będę wszystkim...czym chcesz Kocim prążkiem na Twym kocu. Długim włosem puszystego futra. Szeptem na kolanach Twych mruczenia. Chciałabym być… Ciepłym kłębkiem wełny swetra. Na Tobie… aby poczuć każdy milimetr, Twojego ciała abyś popijał mnie W postaci gorącej czekolady. W długie wieczory zimowe. Nosił mnie na głowie dumnie. Jak koronę gdybym tylko była czapką. Mogłabym być np…. Grubym warkoczem co w mróz Rękom Twoim posłuży za mufkę. Kiedy rękawic przy sobie nie masz. Chcę być... kotem, którego lubiąc, Tulisz w Swe ramiona po powrocie Do domu...
     THOMASOWI ANDERSOWI - FANKA
     Kontakt
     Księga gości
     BLOGI LITERACKIE
     LINKI
     FELIETON pt: OLIVIA
     Ze wspomnień... pt: DZIADEK JANEK
     W ZACISZU INTYMNOŚCI
     TROPEM ŻYCIA
     POEZJA SERCEM PISANA
     Z LITERATURĄ NA TY
     PODWÓJNE OBLICZE PRZYJAŹNI
     CIENIE WOLONTARITU
     SASZA
     ŚLADAMI ŻYCIA I UCZUĆ…
     POMIĘDZY SNEM A RZYCZYWISTOŚCIĄ
     Miłość wszystko przezwycięży
     BUSKO-ZDRÓJ
     POEZJA JEST POKARMEM DLA DUSZY
     ROZMAITOŚCI
     LANDRYNKA 1
     LANDRYNKA 2
     LANDRYNKA 3
     LANDRYNKA 4
     LANDRYNKA 5
     LANDRYNKA 6
     LANDRYNKA 7
     LANDRYNKA 8
     LANDRYNKA 9
     LANDRYNKA 10
     LANDRYNKA 11
     LANDRYNKA 12
     MICHAEL'OWI JACKSON'OWI
     Proroczy sen
     ROMANTICA - NIECHCIANE SERCE
     KOPCIUSZEK I TRĘDOWATA
     PROZA ŻYCIA 3
     PROZA ŻYCIA 1
     SPONTANICZNIE W CHWILI NATCHNIENIA
     WE WNĘTRZU UKRYTE
     MÓJ PRZELOM
     PROZA ŻYCIA 4
     PROZA ŻYCIA 5
     PROZA ŻYCIA 6
     PROZA ŻYCIA 7
     PROZA ŻYCIA 8
     PROZA ŻYCIA 9
     PROZA ŻYCIA 10
     PROZA ŻYCIA 11
     PROZA ŻYCIA 12
     PROZA ŻYCIA 13
     PROZA ŻYCIA 14



BARWY UCZUĆ - W ZACISZU INTYMNOŚCI





Z łazienki dochodził plusk i szum wody spod prysznica. W pokoju nakryty białym obrusem stół. Dwa nakrycia przygotowane do kolacji we dwoje. Siedział w kuchni i czekał aż odświeży się.  Pragnął wejść do środka i  ujrzeć Pati całą w negliżu pod strumieniem parującej wody. Z drugiej zaś strony  domyślał się, że dziewczyna nigdy nie jadła z nikim sam na sam kolacji. Cicho wstał  z krzesła skradł się pod drzwi bezszelestnie.  W przedpokoju było ciemno. Spojrzał przesz szybę drzwi i ujrzał zarys  kształtu ciała kobiecego. Nie śpiesząc się stała pod prysznicem. Drzwi do łazienki były przesuwane. Uchylił je cicho i zauważył, że Pati ma zamknięte oczy. Wstrzymał oddech nic nie mówiąc podszedł z tyłu do dziewczyny.  Szum wody zagłuszył jego kroki boso.  Nagle nabrał ochoty by ściągnąć z siebie ubranie i objąć ją ale przez moment przeszła  iż, tym wystraszy. Nie chciał wywołać w niej niechęć do siebie. Coraz trudniej było też Patrykowi oprzeć się pokusie. Zbliżył wargi do dziewczyny szyi. Bardzo delikatnie jak puch próbował pieścić mokry kark. Pati wzdrygnęła się złapała za ręcznik. – Bądź cicho, proszę nic nie mów. Nie zrobię nic wbrew tobie. Zaufaj mi i tak przecież będziesz tylko ze mną razem. Chcesz tego prawda? Nic nie odpowiedziała. Wyraźnie czuł każdy jej skrawek intymności jak bardzo był napięty i drżenie całego ciała. Nie był pewny czy to ze strachu, czy z pożądania. – Odwróć się do mnie, proszę. Dziewczyna stała jak wryta w kratę, która leżała na terakocie. Nie mogąc z siebie słowa wyksztusić. Powoli ujął Pati jedną dłoń następnie za drugą  i z wyczuciem obrócił ją do siebie. Drżała coraz bardziej nie patrząc miał spuszczony do dołu wzrok. Policzki przybrały koloru purpury. Patryk  wskazującym palcem  dotknął  dziewczyny podbródka, uniósł go lekko do góry.  W oczach spostrzegł niewinne jeszcze zagubione dziecko. Zbliżył swoją twarz do jej twarzy i czule. Pati poczuła pierwszy raz prawdziwy pocałunek. Brak było jej ciepła uczuć. Z wiekiem coraz bardziej potrzebowała tego, ale nikomu o tym nie mówiła.  Większość ludzi myli pojęcie niedosytu ciepła uczuć z tzw. potrzebami seksualnymi. Podświadomie jakiś wewnętrzny głos powtarzał Pati w środku, że to na co czekała od wielu lat ma właśnie przed sobą. Tylko czy to naprawdę miłość?... Zanim się spostrzegła Patryk stał przed nią w samych czerwonych slipach i pieścił jej dość duże piersi. Łaskocząc, ssał  nabrzmiewające i coraz to twardsze brodawki. Będąc zupełnie cicho czuła się zaskoczona, że może być jej tak przyjemnie. Do tego stopnia, że stres zaczął ją opuszczał i napięcie. Mężczyzna schodził coraz niżej, czuła jego oddech gorący i wilgotny zbliżający się do pępka. – Nie, proszę. Mam łaskotki zaprotestowała. Natychmiast przerwał uśmiechając się. -  Ok. na razie tyle wystarczy odparł Patryk. -Teraz pozwól mi cię wytrzeć do sucha, bo mi się przeziębisz.  Następnym razem weźmiemy prysznic wspólnie razem. Pierwszy raz Pati przekonywała się,  że  poczucie bezpieczeństwa istnieje i wręcz upajała się tym, co tworzył dla niej Patryk.  Czuła, że może mu z czasem zaufać bez granic. Noc była wyjątkowo ciepła. Na niebie wielki baldachim gwiazd, a pod nim na puchatym brązowym kocu z widokiem wielkiego tygrysa leżała Pati.  Długo nie mogła zasnąć. Było bardzo duszno. Miała szczęście, bo w domu oprócz niej nie było nikogo.  Towarzyszył jej mały czarny pekińczyk miniaturka. Wabił się Puszek. On też siał z nadmiaru ciepła. Pati popatrzyła w oczy pieskowi. –Pewnie chce Ci pić? Wyciągnęła do małej czarnej mordki rękę. Stworzonko jakby rozumiejąc co do niego mówi, pomachało radośnie ogonem tak puszystym jak ruda kita wiewiórki. Lekko zaskomlano. Dziewczyna wstała z koca na tarasie uchyliła przymknięte szeroko drzwi. Boso po cichu skierowała się do różowej miseczko z wielkim czerwonym serduchem, sięgnęła za nią.  Podeszła do kranu odkręciła go i napełniła miseczkę.

Po czym wróciła na taras uklękła i postawiła wodę. Puszek przeciągnął się jak długi oblizał i podbiegł do miski. Po chwili chłeptał sobie pomlaskując smacznie. Patryka nie było jeszcze z pracy. Zastępował kolegę, który został napadnięty na zmianie warty. Ostatnio w okolicy zakładu złotniczego było coraz bardziej niebezpiecznie. Patryk jako jedyny z ochroniarzy uprawiał walki wschodu karate i judo. Nosił czarny pas.  Pati rozmyślając o tamtym zajściu w łazience nagle pomiarkowała się, że chyba coś zaczyna czuć do niego. Może to tęsknota? A może pragnienie? Tak, bardzo chciała żeby był z nią tu teraz. Leżała na kocu w bardzo szerokim i krótkim szlafroczku żółtym. Nie musiała się nikogo krępować. Oprócz niego nie miała nic na sobie. Czy to coś złego, ze nie lubiła sypiać w figach i biustonoszu? Chyba nie. Każdy ma tam jakieś upodobania. Pati ciało było o dość rubensowskich kształtów. Wstając lekko na moment ściągnęła ten szlafrok z siebie. Po czym położyła się na brzuchu tuląc się do koca. Zamknęła oczy  i wyobraziła sobie, ze jest przy niej Patryk. Odwróciła się na plecy i dalej popłynęła w świat fantazji. Próbowała polubić własne ciało takim, jakim było. Brzuch zbyt wypukły, uda zbyt grube. Nie przepadała również za depilacją. Raz tylko jedyny namówiła ją koleżanka na depilację nóg i miejsc intymnych na bikini. Boże nogi jak nogi jeszcze szło wytrzymać, gorzej było jak przyszła kolej na wydepilowanie   krocza. Koleżanka naklejała plastry z woskiem na Pati podbrzusze i nagle wyszarpywała owłosienie. Pati z bólu omal się nie posikała, zaciskając zęby. Miała zamknięte powieki, wręcz zaciśnięte tak jak dłonie na tapczanie, a z oczu leciały jej łzy.  Zdecydowała się na ten „kosmetyczny zabieg”, bo wybierała się nad wodę w stroju kąpielowym. Miała wtedy rozebrać się na plaży pierwszy raz przy wszystkich ludziach.  Nie pojechała, bo depilacja sprzeciwiła się w intymnym miejscu i bardzo długo nie mogła nosić żadnej bielizny osobistej. Dobrze, że miała bardzo długie sukienki i spódnice czarne. Nic przez nie prześwitywało. Później obawiała się, kolejnych depilacji i zaniechała to. Podrażniony naskórek wygoił się z czasem, ale owłosienie pojawiło się jeszcze bardziej obfitsze, mocniejsze, więc zaczęła nosić szorty. Nie przejmowała się tym, bo nie chodziła na basen, czy do sauny. Z drugiej strony skrycie zazdrościła innym dziewczynom gładkie cale ciało. Przyglądając się im na plaży na wykrój majtek. Nosiła wciąż i zawsze czarne, przeciwsłoneczne okulary. Upajała się swobodą własnej nagości, chcąc w ten sposób przyzwyczaić się, zaakceptować swoje szerokie biodra i bardziej niż u większości wypukłe pośladki. Niestety negliż nie ochłodził Pati. Nadal męczyła ją bezsenność. Wstała z koca i wyszła do łazienki, na kratę podścieliła matę i odkręciła letnią wodę z prysznica. O tak od razu lepiej. Strumienie wody podrażniały jej brodawki na piersiach. Dziewczynie przypomniało się jak poprzednim razem była z Patrykiem. Wszystkie, pieszczoty, muśnięcia, namiętne, choć jeszcze nieśmiałe pocałunki poczuła ponownie na sobie. Zaskoczona wielką falą gorąca znienacka przeszył po całym ciele Pati silny nurt drżenia! Wow! - Lekko krzyknęła.  Wąż od prysznica zniżał się coraz niżej i niżej. Najpierw drażnił pępek. Pati z zamkniętymi oczami stojąc lekko w rozkroku uśmiechała się do siebie. Nie myślała o kąpieli pod prysznicem, a o tym jak Patryk klęczy przy niej i  bardzo czule językiem pieści  każdy skrawek wilgotnej jej skóry. To było takie proste! Czuła w środku samej siebie po raz pierwszy dziwne skurcze w podbrzuszu. Skurcze stawały się z minuty na minutę coraz bardziej rytmiczne i gwałtowniejsze. Ogromnie to ją przeraziło! Nie była pewna czy sprawia jej to przyjemność, czy  torturę?! Strumienie wody z prysznica zatrzymały się na Pati biodrach. Woda spływała jej między nogami. Przybliżyła słuchawkę od prysznica jak najbliżej swojej intymnej kobiecości. Strumienie wody jeszcze bardziej przyśpieszyły skurcze w środku podbrzusza.  Teraz fale gorąca wręcz parzyły Pati wnętrze ciała jakby miała rozżarzone do czerwoności węgle w sobie. Nie wytrzymała, zakręciła prysznic. Owinęła się szerokim i długim ręcznikiem ciemnozielonym. Włożyła  czerwono- białe klapki i wychodząc z łazienki zgasiła światło. W lewą stronę skierowała się do kuchni. W lodówce stało mleko w kartonie wlała sobie do białego kubka. Usiadła na taborecie przy stole. Piła małymi haustami, bo było bardzo zimne. Po czym wróciła na taras, położyła się w ręczniku owinięta niedbale w niego na kocu. Powieki stały się ciężkie jak ołów i zamykały się. Było już po północy. O 6:30 wrócił Patryk z pracy. Miał klucze, więc nie musiał budzić Pati. Wszedł do przedpokoju i pierwsze kroku skierował w lewą stronę do pokoju, gdzie zwykle spała Pati.  Łóżko było puste i nie tchnięte , mieszkanie też   puste się zdawało. Drzwi od tarasu były lekko uchylone. Mężczyzna przyspieszył kroku w stronę tarasu. Po lewej stronie ujrzał Pati pogrążoną w bardzo głębokim śnie. Szlafrok leżał nad jej głową, ręcznik był tuż obok dziewczyny, a ona spała. Wyglądała jak anioł. Niesforna grzywka opadała jej na czoło. Nieświadoma swojej nagości, że po raz pierwszy patrzą na nią oczy mężczyzny, który miał jej kiedyś zostać mężem. Sam miał szaloną ochotę położyć się przy niej, ale nie chciał ani jej zbudzić nagle, ani wystraszyć znienacka. Wyszedł na palcach do kuchni. Włączył tostera. Były w nim kromki chleba. Z lodówki  wystawił mleko z kartonem i dżem truskawkowy. Po drodze kupił jeszcze świeże truskawki w bitej śmietanie na deser. Na stole stało niedopite mleko w kubku. Niestety już skwaśniało. Wylał je do muszli klozetowej, umył ten kubek nalał ponownie mleka w dwa kubki, wyjął tosty i słoiczek z dżemem, oraz kubki z mlekiem postawił na stole nakrytym białym obrusem, podobnym do serwety haftowanej. Pati nadal spała na kocu. Puszek zaczął już merdać ogonem i poszczekiwać, ale Patryk zbliżył do warg palec i spojrzał na psa. Natychmiast ucichł. Ona była taka bezbronna teraz i zarazem taka niewinna jak dziecko. Aż żal mu było budzić Pati. Sięgnął po ręcznik i delikatnie powoli przykrył jej nagie ciało. Po czym pochylił się nad dziewczyny twarzą i pocałował w usta. Żałując, że jeszcze nie teraz mógłby ją kochać. Pati otworzyła oczy natychmiast i zerwała się zarumieniona z koca. Nie wiedziała jak to ma wytłumaczyć Patrykowi?... – Nie mogłam do bardzo późna zasnąć. Było tak duszno i gorąco, że wykorzystałam iż nikogo nie ma… - Dobrze kochanie nie tłumacz się nic się nie stało. Chodźmy do twojego pokoju, zapraszam cię na śniadanie.   

 

Najpierw Pati skręciła do łazienki chciała się ubrać, ale Patryk lekko pociągnął ją do siebie.- Chodź nic nie szkodzi, tostery stygną! Siedzieli wspólnie przy tym samym stole nakrytym białym obrusie. Dziewczyna w milczeniu smarowała tosty dżemem, a Patryk nalewał jej mleko do kubka. Patrzyła na niego i zastanawiała się czy przypadkiem nie zastał jej na tarasie rozebranej? Natomiast on uśmiechał się do niej i patrzył na Pati jakby to kobiecymi wdziękami pragnął się nasycić. Nie miał ochoty ani na śniadanie, ani na mleko czy kawę.

Przysunął fotel jak najbliżej dziewczyny objął ją bardzo czule i przytulił do siebie. Nie spodziewała się tego i trochę nieswojo się poczuła, jak  ręcznik zsunął się i  obnażył jej piersi.

- Nic się nie stało przecież. Uśmiechnął się do niej. Myślisz, że nie widziałem nigdy roznegliżowanej kobiety? –Ale nie mnie. Pati spuściła oczy rumieniąc się, próbowała poprawić ręcznik na sobie. Jednak mężczyzna lekko powstrzymał ją. – Nie przejmuj się niczym, przecież wcześniej czy później musimy oswoić się wobec siebie z własną nagością.

Tobie widzę będzie trudniej, niż mi bo ja już przyzwyczaiłem się do Twojej obecności w tym domu i nie wyobrażam sobie tutaj po prostu innej kobiety. Pati wsłuchana ,milczała.  Zastanawiała się   co trudniejsze będzie teraz dla niej oswojenie się z własną intymnością  przy Patryku? Czy przyzwyczajenie się np. do jego nagości? Tak naprawdę nie widziała nigdy nagiego faceta. To było sprawy, o których trudno było jej mówić komukolwiek. Nie chciała narazić się na śmieszność, nie będąc już nastolatką. Miała tylko cichą nadzieję, że Patryk jest na tyle inteligentny, że sam się domyśli o co chodzi. Sama bała się własnej reakcji w takich sytuacjach. Patryk pocałował ją czule w lewe ramię. Wstał z krzesła i powiedział: - idę teraz pod prysznic trochę się odświeżyć. A może masz ochotę razem ze mną wziąć prysznic?- Zaproponował. Przecież już raz byliśmy pod prysznicem i było całkiem przyjemnie? –Zachęcał. – No tak tylko, że wtedy tylko ja byłam nago, a Ty nie. –Pati się zawahała. – Chodź wyobrazimy sobie, że jesteśmy ubrani, przecież możesz przysłonić się pianą. No chodź, nie daj się długo prosić. Jest olejek lawendowy do kąpieli. Tym razem Patryk odkręcił z kranu wodę do wielkiej wanny obudowanej w różowej glazurze. Cała łazienka była  na różowo urządzona tak jak Pati uwielbiała. Odrobinę olejku dolał do wody. Wyszedł z łazienki podszedł do dziewczyny wziął ją na ręce i poniósł w kierunku wypełnionej białą pianą po niemalże, same brzegi. Na moment postawił dziewczynę przed wanną ściągnął z niej wielki ręcznik. Pati z przerażeniem  odwróciła się tyłem do niego.

Ponownie schwytał dziewczynę w objęcia uniósł z zadziwiającą lekkością jakby była gołębim puchem i delikatnie posadził ją w wannie. Nie zwlekając zbyt długo ściągnął siebie odzież wierzchnią podkoszulek ciemno zielony na ramiączkach, białe skarpetki i beżowe spodenki. Miał jeszcze na sobie slipy granatowe, więc nie zastanawiając się też długo ściągnął i to. Pati zasłoniła twarz, nie wiedziała jak się zachować, co ma powiedzieć?... Wstać i wyjść z wanny, też była rozebrana podobnie jak Patryk. Nim się spostrzegła on już siedział obok niej w wielkiej okrągłej wannie. Obejmował ją jakby byli parą od lat. Dziewczyna nadal nic nie mówiła, ale czuła coś niesamowitego. Widziała w oczach młodego mężczyzny pożądanie jak i miłość, domyślała się ile kosztuje Patryka wstrzemięźliwość. Patryk coraz bardziej wiedział, że nie może się powstrzymać, choć wszystko wskazywało, że kobieta,  którą  kochał jak nigdy dotąd, kryje w sobie jakieś niewyjaśnione tajemnice. Nie chciał zmuszać jej ani do zwierzania się przed nim, ani do zbliżenia pod wpływem emocji pożądania. Nic na siłę, ani nic w pośpiechu. Wpadł na pomysł, że będzie delikatnie uwodzić w wannie Pati dotykiem, pieszczotami, czułymi słowami. Ten pomysł był dość ryzykowny, ale Patrykowi nie brakowało wyczucia. Sięgnął po wielką żółtą gąbkę i najpierw powoli delikatnie przesuwał po plecach dziewczyny. Po kilku sekundach poczuł, że Pati mięśnie zaczynają się rozluźniać.

Oddech powrócił do rytmu harmonii. Pati po raz pierwszy poczuła się w pełni bezpieczna.

Widząc jak Patryk ze skupieniem szoruje delikatnie jej dekolt, ramiona przesuwając się coraz niżej. Na samą myśl znów przeraziła się biedna i poczuł, że napięta jest jak ostatnia struna w harfie. Miała zgięte w kabłąka nogi i tak mocno stulone do siebie, że aż czuła, iż łapie ją skurcz i drętwieje! Błagalnym spojrzeniem patrzyła mu prosto w oczy. Tak bardzo pragnął Patryk z czasem przebudzić w Pati pragnienia, ochotę do zbliżenia intymnego z  nim i połączenia się w jedności bez skrępowania i strachu z jej strony. Odrzucił gąbkę do wody. Objął prawą dłoń dziewczyny uniósł do warg i pocałował. – Wybacz kotku jak robię coś, źle. Niczego bardziej nie pragnę, abyś mi zaufała, poczuła się bezpiecznie przy mnie. Naprawdę kocham cię całym sercem i nigdy bym niczego wbrew tobie nie zrobił. Staram się jak mogę stworzyć jak najlepiej z tobą nasz związek na przyszłość i widzę jak jest tobie niełatwo. Czuję ile jeszcze przed tobą blokad do odblokowania, ale zaufaj mi proszę. Ja poczekam tyle ile będziesz tego potrzebować. Nie ma nic w tym złego, że na razie kąpiemy się wspólnie, poznajemy siebie własne ciała. Wszystko czynię z miłości do ciebie Pati. Jedyne co nie daje mi spokoju to tylko to, dlaczego jesteś aż tak wobec mnie powściągliwa? Czy nic nie czujesz do mnie? Powiedz mi koniecznie proszę. Mam wrażenie jakbym ci krzywdę wyrządzał.

-Nie! To nie tak jak myślisz! Zależy mi ogromnie na tobie, nic a to nie poradzę, że skrępowanie czasami mnie aż paraliżuje i obawa przed tym jak wypadnę  przed tobą w jak dotąd obcym mi świecie jeszcze i wcześniej niedostępnym. Nie chcę cię stracić przez byle głupstwo i tak samo bardzo cię kocham. Wybacz, że nie okazuję tego ci w takim samym stopniu jak ty mi, ale  nie jestem pewna w przeciwieństwie do ciebie co dobrze robie, a co źle.

Chodzi mi o moje zasady moralne. Kiedy to wyznała. Patryk przywarł ustami do jej ust zaczął ją tak całować, że dziewczynie pierwszy raz brakowało tchu i zakręciło się w głowie, jakby wypiła całą butelkę szampana. Oszołomiona Pati poddawała się coraz śmielej pieszczotom i odwzajemniała się Patrykowi.

 

Stracili poczucie czasu. Kiedy Patryk delikatnie zaczął pieścić najpierw szyję, schodząc niżej.

Pati poczuła dreszcze na całym ciele. Uniosła prawą rękę lekko by powstrzymać na moment się od muśnięć warg, ale ukochany tylko na chwilę  przerwał.  – Czego pragniesz kochanie?

- Twoje pieszczoty tak mnie kotku drażnią, że coraz trudniej jest mi wytrzymać.  Mężczyzna roześmiał się. -  Wiem o tym  czuję to i widzę jak twoje ciało faluje i napręża się. Pozwól mi, a oswoję cię z tym.  Wsłuchaj się w instynkt własnych pragnień i poddawaj się mi powoli.

Zamknęła oczy i zamilkła a Patryk zbliżył się do jej ponętnych i jędrnych piersi jak do dojrzałych brzoskwini. Właśnie z tymi owocami kojarzyły mu się one. Koniuszkiem języka poczuła lizanie i lekko chropowaty język. Z ust Pati rozległ  się  chichot.  O tak było coraz przyjemniej nawet oboje nie czuli, że dawno woda  w wannie  ostygła. Dziewczyna była coraz bardziej rozpalona jak ogień w ramionach Patryka, gdy tak ssał i delikatnie podgryzał jej nabrzmiałe, twarde sutki. Słyszała nie tylko jego przyśpieszone bicie serca, ale i swoje oddech też coraz szybszy i głębszy. Nie potrafiła nad tym zapanować. Patryk znowu poczuł nagłe, że dziewczyna jest bardzo spięta. – Co się stało kwiatuszku? 

- Zimno mi. – Faktycznie woda już zimna, przepraszam. Wstał. Zaraz kochanie owinę cię w ręcznik i przejdziemy do twojego pokoju. Osuszę cię ręcznikiem. - A potem co? Zapytała go.

Później dalej będziemy się pieścić ja ciebie, a ty mnie. Wstała powoli  z wanny była teraz taka bezbronna i niewinna. Patryk stał wraz z nią w wannie. Sięgnął po biały z froty ręcznik. Patrząc na roznegliżowaną dziewczynę która jedną ręką zakrywała sobie piersi, drugą swoje łono. Jednak  wstyd był jeszcze silniejszy od niej. Małymi stopami na widok spojrzenia Patryka zaczęła  lekko tupać w wodzie. –Daj wreszcie mi ten ręcznik. Sama już nie była pewna czy jej własna nagość ją do niego onieśmiela, czy jego nagie ciało? Był podstawnym mężczyzną z dość wyrazistymi rysami. Lekko owłosioną klatką piersiową oraz delikatnym czarnym pasemkiem, który od środka talii przesuwał się aż do podbrzusza. – Teraz  ty mnie pożerasz wzrokiem.  I ja tak nie zakrywam się przed tobą ręcznikiem.  Mówiąc to spojrzał na własne przyrodzenie. Po czym owinął się do pasa niebieskim ręcznikiem także z froty. Wyszedł z wanny pierwszy. Po czym wyciągnął ręce do Pati. Chodź, zaniosę cię na rękach na łóżko. Pati uśmiechnęła się kiedy wilgotni wracali do pokoju. Posadził ją na brzegu łoża, ściągnął z siebie ręcznik i delikatnie zaczął osuszać od szyi, ramion  po  plecy ciało Pati, a tam gdzie osuszył całował ją w każdym miejscu. Była już sucha do pasa kiedy Patryk poprosił ją, aby położyła się wygodnie. – Dalej sama już się osuszę dalej, a ty kotku za ten czas też osusz się, bo się przeziębisz. Powiedziała to z taką troską w głosie, że Patryka niemal, iż wzruszyła. Ukląkł przy dziewczynie lekko położył ją i rozwinął z ręcznika. Poczuła czuły masaż na swoich stopach, które były zimne od wody. Patryk przy tym chuchał i przesuwał ręcznik coraz wyżej i wyżej. Aż dotarł między uda. Nie mówiąc nic zastanawiała się co teraz zrobi? Nie była gotowa jeszcze w pełni się kochać z nim, ale też nie chciała sprawić Patrykowi odmową przykrości. Pierwszy raz w życiu czuła nie swoje dłonie w swoich zakamarkach intymności. Ponownie cała drżała w duchu obawiając się jak będzie dalej. Nieśmiałe i delikatne łaskotanie opuszkami palców w środku samego krocza spowodowało, że Pati cicho zajęczała. Patryk spojrzał na dziewczynę kładąc się obok niej.  Z jej wilgotnych jeszcze włosów rozchodził się cudowny zapach cytrusów mieszając się lawendą. Pati pochyliła się nad nim leżąc obok. Przez moment przyglądała się jego lekko kwadratowej twarzy,  brązowym oczom, wydatnym ustom. Na brodzie miał uroczy dołek. Zbliżyła usta i zaczęła niepewnie próbować go całować.  Ujął jej twarz czule w dłonie. Pocałunki stawały się coraz bardziej zachłanne i coraz bardziej namiętne.  Ciekawość przewyższała teraz Pati. Czym sprawi swojemu najdroższemu przyjemność? Czy tak samo zareaguje jak ona, gdy będzie Patryka pieścić w bardzo podobny sposób? Musiała spróbować! Całując mężczyznę już po szyi wessała się. –Aj to trochę szczypie kochanie. Odezwał się nagle Patryk. Narobisz mi malin na szyi i jak ja pójdę potem do pracy? Parsknęła śmiechem. – Ha, ha, ha!!! – Nic w tym śmiesznego. Posmutniał na niby Patryk. – Przepraszam nie wiedziałam. - Zdaję sobie sprawę, że nie masz wyczucia tak jak ja, ale nie przejmuj się to tylko kwestia czasu. 

 

 Nie poznawała samej siebie. Zawsze uchodziła za zamkniętą w sobie, bardzo powściągliwą kobietę Rozmowa sama w sobie bardzo ją krępowała. Nigdy nie wiedziała jak ma się zachować, co mówić?... Patryk doskonale sobie zdawał z tego sprawę i nieraz widział jak często to ją męczy i martwi. Przypominała spłoszone pod byle pretekstem dziecko. Pati naprawdę ciężko było się odnaleźć w nowej sytuacji. Miała nader ogromne poczucie odpowiedzialności i moralności przez to nie dopuszczała nawet możliwości najdrobniejszego błędu, który mogłaby popełnić, narażając swoje dobre imię. Od swojego partnera życiowego tego samego oczekiwała. Patryk ujął jej obie dłonie w swoje i zaczął delikatnie pieścić. Gładził je p swojej lekko zarośniętej twarzy  wewnętrznej strony rąk. Lekko drapało po czym   poczuła Pati spragnione pocałunki po całych  rękach od koniuszków każdego palca do ramion. Bezwładnie poddawała się słodkim muśnięciom i pieszczotom prosto z warg Patryka.

Dopiero teraz docierało do niej co znaczy mało wciąż mało. Faktycznie była nienasycona i coraz bardziej spragniona. Obnażeni przed sobą dzielili się rozkoszą doznań nagle Pati chwytając lekko za ramiona Patryka popchnęła go z zaskoczenia ponownie kładąc go na plecy. Pierwszy raz poczuł ciężar ciała kobiety, którą kochał do szaleństwa. Jej namiętne pocałunki na torsie i wokół pępka. Drażniła Patryka wilgotnym językiem co chwilę spoglądając na jego twarz. Mężczyzna z przymkniętymi oczami uśmiechał się. Igraszki przerwał jej nabrzmiały i twardy ucisk, który poczuła pod lewą dłonią. – Jeszcze… jeszcze… nie przestawaj proszę. Szeptał Patryk. Dziewczyna patrzyła na jego nagie ciało i nie wiedziała jak ma się zachować. Obserwowała wzwód. Patryk prosił ją, by nie odchodziła teraz. Powoli zbliżyła prawą rękę do napletka.  Był wilgotny. Chyba sprawiam mu tym ból? Pomyślała i cofnęła się. Spuszczając na dół głowę.  –Przepraszam Cię, nie chciałam. – Co się stało, ale o co chodzi? Spytał zdumiony Patryk. Dlaczego przerywasz w najlepszym dla mnie momencie? –Jak to w najlepszym? Wydaje mi się, że znowu coś mi nie wychodzi jak z tym całowaniem cię w szyję. Pomyślałam sobie, że sprawiłam Tobie ból. – Ty mnie skarbie?! Ależ skądże!!! Przy Tobie czuję się jak w niebie. Mężczyzna podniósł prawą rękę w stronę jej podbródka i wskazującym palcem podpierając go uniósł w górę powoli jej rumianą twarz. Jej oczy błyszczał od łez, usta drżały od płaczu. Pocałował Pati w mały lekko zadarty nosek i prawą jej dłoń położył sobie na krocze. – Rób co ci tylko przyjdzie na pomysł byle nie tak mocno jak przedtem co zamiast mnie całować i pieścić, robiłaś mi maliny. Pati przesuwała w górę i w dół. Najdelikatniej jak można pomiędzy kciukiem a wskazującym palcem unieruchomiła czubek członka lewą ręką a prawą tylko co podrażniała pocierała kulistymi ruchami. Wił się jak wąż na łóżku. Nagle usiadł i momentalnie zerwał się. –Zaraz wrócę. Osłaniając swoją intymność i przytrzymując pobiegł boso do łazienki. Pati nie czekając do jego powrotu spojrzała na zegar, który wybijał właśnie godzinę 13-stą. Poczuła głód.  Włożyła w pośpiechu szlafrok z froty i wyszła do kuchni. Przyszło jej pomysł spaghetti polonezie. Nalała prędko z kranu wody do dość sporego garnka postawiła na kuchni. Odkręciła gaz podpalając zapalniczką. Patryk za ten czas wyszedł z łazienki włożył granatowe bokserki i białą podkoszulkę. Dołączył do Pati jak już woda zaczęła wrzeć w garnku. Dziewczyna z torebki wyciągała pasmami długi makaron i wkładała do garnka. Bezszelestnie podszedł do niej od tyłu objął ją rękoma w talii i obsypał jej szyję pocałunkami. – Hmmmm… Zamruczała. Jeszcze ci kochanie mało? Powoli odwróciła się w  objęciach mężczyzny i zanim spróbował cokolwiek odpowiedzieć zamknęła Patrykowi usta pocałunkiem. Kiedy już spaghetti było al dente   gotowe nałożyła najpierw ukochanemu potem sobie na talerz polała pomidorowym sosem i wspólnie usiedli przy stole. Dziewczyna nawinęła na widelcu spaghetti umoczyła w sosie i  zbliżła do warg Patrika. Spojrzał na zawartość sztućca uśmiechnął się do niej i odtworzył usta. Makaron był tak długi, że zwisał mężczyźnie z brody i widelca. Pati dłużej nie zwlekając pochyliła się lekko do Patryka. Schwytała swoimi ustami końcówki nitek i powoli zaczęła je wchłaniać zbliżając twarz do twarzy Patryka. Ich wargi splotły się w nierozerwalnym pocałunku. Posmak potrawy przy obiedzie był wspólny i gdy dziewczyna odchyliła nieco do tyłu głowę Patryk zauważył, że jest wypaćkana  sosem pod nosem.

Wskazującym palcem starł  resztkę sosu pomidorowego i oblizał. Objął ją za szyję i ponownie żarliwie pochłonęli się wzajemnie w zapomnieniu.

 

Coraz bardziej chłonęła jego zapach ciała! Bardzo uwielbiała wtulać nos w jego lekko owłosiony tors, ramiona. Pragnęła coraz więcej i więcej czułych pieszczot, dotyku. Patryk to czuł z każdym dniem, ale nie był do końca przekonany czy ona jest już gotowa na to, aby bez obaw dać się zbliżyć do siebie w pełni. Dostrzegał w jej oczach, że ukrywa na dnie duszy jakiś mroczny sekret, który przysparzał jej chwilami mnóstwo zakłopotania. Bywało, że stawała się nieoczekiwanie bardzo drażliwa albo milcząca i powściągliwa. Jakby zamykała się w samej sobie. Wiedział, że siłą zmusić Patrycji nie może do wyrzucenia z siebie tego. Nieraz w zamyśleniu po jej twarzy spływały krople łez . Miała w zasięgu ręki wszystko miłość, człowieka, który z każdym dniem wspólnie spędzonym stawał się jej coraz bardziej bliższy sercu i… no właśnie jak miała mu to wyznać?... W sumie to nie miało już znaczenia czy przed ślubem odda mu się czy po, bo doskonale wiedziała, że jest zmuszona żyć z Patrykiem w konkubinacie. A on o tym nie wiedział coraz częściej planował zaręczyny, ślub, przyjęcie weselne i podróż poślubną. Pati była wolna i serce jej należało tylko do niego. Z całych sił pragnęła być tylko jego. Właśnie 13 sierpnia data jak wszystkie, ale niezupełnie, ponieważ w ten dzień mijała 1 rocznica ich znajomości. Patryk z samego rana był czymś zabiegany i pochłonięty, choć w trakcie urlopu. Wstał skoro świt wziął szybki prysznic, wskoczył w białą koszulę i granatowy garnitur. Sięgnął na wieszaku po krawaty, ale tu nie był przekonany, który wybrać. Z całą wiązką podszedł do Pati, która przy wielkim lustrze w szlafroku szczotkowała sobie włosy. – Kochanie, który krawat mam włożyć, pomóż proszę. Spojrzała na Patryka. Uśmiechnęła się. –Patrysiu ,ale mi się i bez krawata podobasz. – O patrzcie ją zaraz powie, że woli mnie w stroju Adama! Roześmiał się gromko. –Aż takich kosmatych myśli to ja nie mam! Grożąc mu przed nosem palcem! –No to jaki mam włożyć krawat? Popatrzyła na krawaty jeden był delikatnie różowy w kwadraty połyskujące, drugi w jakieś ciapki czerwone na czarnym tle, trzeci ciemno zielony. –Hm… a dokąd się wybierasz? Miał uzasadnione plany wybierał się właśnie do znajomego jubilera.  Kiedyś u niego był z Pati, która dorabiała sobie złote serduszko do naszyjnika. Jechał właśnie do niego po gotowe ślubne obrączki i pierścionek zaręczynowy, który Pati wtedy sobie upatrzyła. Złoty pierścionek z turkusem oczko w kształcie serca. Tak Pati bardzo uwielbiała wszystko wokół siebie w kształcie serc. To miała być niespodzianka. Nie mógł prawdy dziewczynie powiedzieć. Nie teraz! - Jadę na lotnisko. Szef dzwonił, że przylatuje z Hongkongu jakiś przedstawiciel firmy TOSHIBA i potrzebuje tłumacza. Sytuacja wyjątkowa. – A do, której Tobie zejdzie kotku? Zapytała zasmuconym głosem. – Nie pamiętasz, obiecałeś mi iż dzisiaj wybierzemy się do restauracji, aby uczcić naszą 1 rocznicę poznania? – Nie zapomniałem mój kwiatuszku, pójdziemy na pewno zdążę.  –To załóż  ten ciemno zielony. Wskazała. – Okej kochanie, już lecę pocałował Pati w locie po założeniu krawata. Wrócę około 16-stej. Sięgnął po neseser i wyszedł. Została znowu sama z Puszkiem.  Na zegarze dochodziła godzina 8-sma. Miała mnóstwo czasu aby zrobić się na bóstwo. Wyskoczyć do kosmetyczki i fryzjerki. Chciała dzisiaj wyjątkowo pięknie wyglądać. Może pojawią się Patryka rodzice? Nie znała ich jeszcze.  Zatchnięcie się z tymi obcymi jej jeszcze ludźmi przyprawiało ją o silny wstrząs!

Najpierw wybrała się do salonu kosmetycznego. Potrzebowała relaksu. Od góry do dołu cała spięta. Usiadła na wpół lezącym leżaku. Obnażona do samego dekoltu. Zamknęła oczy. Myśląc cały czas o Patryku wyobrażała sobie jego ciepły dotyk dłoni to jak on ją masuje. Niemal przysnęła, ocknęła się jak już usłyszała.- Proszę pani już skończyłam. – Ile płacę?  Zapłaciła. –Dziękuję, do widzenia wymieniły. Po czym skręciła do fryzjera. W między czasie Patryk objeździł wszystkie w mieście zakłady złotnicze. Cena nie grała dla niego roli od dawien dawna oszczędzał na ten zakup nic nikomu nie mówiąc. Mniej więcej znał gust Patrycji. Była dziewczyną skromną, ale byle czego nigdy nie lubiła na sobie nosić. Zbyt okazałe z wielkimi oczkami pierścienie raczej nie były w jej typie. Wiedział o tym przeglądając różne cuda, cudeńka. Aż się oczy jemu śmiały jak tak stał przed wystawą  ślubnej biżuterii. Ekspedientka podeszła do niego uśmiechnęła się i zapytała: - w czym panu pomóc? – Spojrzał na młodą wysoką w mini sukience dziewczynę. Włosy jasno blond opadały jej lekko na ramiona. –Tak, bardzo proszę. Chciałbym kupić ślubne obrączki i zaręczynowy pierścionek. W kieszeni mam rozmiar palca mojej narzeczonej, a dzisiaj właśnie mamy 1 rocznicę poznania i z tej okazji chciałbym się jej oświadczyć.  – Szkoda, że pan nie przyjechał razem z nią. – Przyjechałem sam ,ponieważ  pragnę jej niespodziankę zrobić. Dziewczyna podeszła do wystawy otworzyła drzwiczki wysunęła drugi rząd z pierścionkami.

Wyjęła z dość wypukłym i dużym oczkiem pierścionek. Patryk popatrzył na niego i pokręcił głową. – Przepraszam, ale zbyt okazałe. Może doradzi mi pani sama? –Pati podoba się biżuteria. Taka subtelna i zarazem masywna, ale nie okazała w gabarytach. Uwielbia w kształcie serduszek wszystko. –Hm… popatrzmy. Zastanawiała się chwilę. Zamknęła drzwiczki i weszła za ladę przy, której stała. Tam schyliła się i drugimi kluczykami osunęła.

Wyjęła na wierzch czerwone pudełko w kształcie serca.  – Ten na pewno przypadnie do gustu pańskiej narzeczonej, ale jest bardzo kosztowny, bo zrobiony jest przez francuskiego jubilera Jeana De Lorrain. Niestety jest bardzo, bardzo kosztowny  w cenie 21000 zł.  –Nie ma problemu, mam przy sobie 3000000 zł. Ujrzał delikatny pierścionek z finezją ozdobiony turkusem w kształcie serduszka. To było to!!! 150 karatów. – Biorę, roześmiał się. Zamknęła pudełko. Pozostały jeszcze obrączki, ale żadne nie odpowiadały Patrykowi.  Zapłacił za pierścionek, schował pudełeczko do kieszeni z prawej strony marynarki. – Czy jest  szef? Ekspedientka przecząco pokręciła głową. – A mógłbym prosić o jakąś wizytówkę z numerem telefonu do niego, najlepiej na komórkę? –Bardzo proszę. Wyjęła z szuflady małą wizytówkę. Patryk podziękował i wyszedł do samochodu. Wsiadł w Forda Astry i pojechał z piskiem opon do kwiaciarni. Tam kupił 13 czerwonych róż w koszu. Między róże schował czerwone pudełeczko. Przyniósł postawił na siedzenie z prawej strony i pojechał do domu. Dochodziła już 15:30. Stolik w restauracji VICTORIA był telefonicznie zamówiony na 17-stą.  Kiedy otworzył drzwi oniemiał. Kosz z różami zostawił po drodze w hotelu VICTORIA.  Stała przed nim w długiej szerokiej spódnicy, w białej bluzce haftowanej Pati. W nową fryzurę także zauważył. Lekka trwała ondulacja. Dziewczyna rzuciła się jemu na szyję całowała go. – Kochanie wyglądasz oszałamiająco! –Kocham cię. A jak wypadło Tobie to tłumaczenie? Zapytała. -Super! No, ale pośpieszmy się, bo to już 16-sta na zegarze. Pati usiadła przed swym wielkim lustrem, aby poprawić makijaż. Miss Sporty- Sheer  Lipstick umalowała usta. Popsikała się Ode a la vie z Yves Rocher. Odrobina różu w pudrze. –Skarbie chodź, bo już głodny się poczułem. Złapał Pati za rękę i po zasunięciu drzwi pobiegli do windy. Otworzył w pierwszej kolejności drzwi dziewczynie.  Kiedy byli już przy swoim stoliku. Patryk poprosił kelnera, który przyniósł menu dań. W pierwszej kolejności wręczył Patrycji. W drugiej Patrykowi. –Co państwo wybierają? – Ja poroszę ślimaki w sosie be shamel, na przystawkę sałatkę frutti di mare, lody w biszkopcie oblane czekoladą i sok z czerwonych pomarańczy. Oznajmiła Pati. – A pan?... Odwrócił się do Patryka. Uśmiechnął się do kelnera. –Poproszę to samo. –A jaki szampan podać? – A jaki najlepszy pan poleca? Zapytał Patryk. Kelner wymienił kilka specjalności. – Poproszę ten drugi. –Świetnie. Uśmiechnął się do Patryka. Na co on skinął lekko palcem do niego i kelner nachylił się nad jego uchem. –Coś tam szepnął do ucha jemu. Podając małą karteczkę. Kelner się lekko ukłonił i  podszedł do Pawła Stasiaka lidera zespołu PAPA D. Oddał kartkę i wskazał palcem na stolik białym obrusem nakryty. Przy którym siedziała para. Pati usłyszała dedykację -   piosenka „ Czy ty lubisz to co ja?” dla Patrycji od kochającego Patryka. Jej ulubiony zespół specjalne dla niej grał i śpiewał przez cały wieczór. Tańczyli w gronie kameralnym. Zapatrzeni tylko w siebie. Kiedy usiedli z powrotem przy swoim stoliku. Paweł Stasiak podszedł do Pati pocałował ją w rękę i wręczył wielki bukiet 13 czerwonych róż w koszu. Zaskoczona zrobiła wielkie oczy. Pochyliła się nad koszem, aby zaczerpnąć woni unoszącego się zapachu. Spostrzegła w środku czerwone pudełko w kształcie serca, na którego widok rozjaśniał promienny niczym słońce uśmiech na twarzy. Sięgnęła po nie otworzyła i zobaczyła ten pierścionek z turkusem, który widziała na wystawie. Patryk ukląkł naprzeciw niej. –Wyjdziesz za mnie? Dziewczynie oczy zaszkliły się w jednej sekundzie ponownie uśmiechnęła się. Z pewną dozą niedowierzania zapytała. – Czy na pewno to ja mam go przyjąć od Ciebie i nosić? – Nie posiadam się ze szczęścia jak go przyjmiesz ode mnie w dowód mojej miłości do ciebie Pati. Po czym wyciągnął pierścionek z pudelka i zbliżył go do palca serdecznego u prawej dłoni. –Tak…Tylko tyle zdołała wyksztusić z siebie. Włożył jej ten zaręczynowy pierścionek. Po całej sali rozchodziły się gromkie brava. Po czym pocałował jej dłoń od wewnętrznej strony, a ona odwzajemniła się jemu pocałunkiem w usta. Przy tym pomadkę z własnych warg rozmazała na Patryka twarzy. Zaręczyny zakończył toast z szampanem, gratulacje muzyka i tańce. Pokaz fajerwerków.

Przeciągnął się do bardzo późnych godzin nocnych.

 

Promienie słońca wdzierały się do środka pokoju Patrycji. Powoli otworzyła oczy i oślepiona bólem oczu przez blask zza okna zamrużyła je i  zakryła twarz prawą dłonią. Na palcu zalśnił jej przed wzrokiem pierścionek, a więc to nie był sen? Uśmiechnęła się patrząc przez moment na niego. Obok niej przeciągnął się  Patryk po czym usiadł na łóżku przy niej. Tuląc się czule zamruczał. Spojrzała na niego. – Ty tutaj w moim łóżku?! Zaskoczona. Nie pamiętasz słonko? Pokręciła głową. Wczoraj nieco nadmiar bąbelek z szampana uderzyło Ci do głowy i urwał ci się film.

Przywiozłem cię do domu to już byłaś na w pół przytomna. Pomogłem się tobie rozebrać. Położyłem do łóżka i miałem iść do siebie, ale ty się kotku ocknęłaś złapałaś mnie za szyję i co miałem robić? Popatrzyła na niego z niedowierzaniem. Spuściła lekko w dół głowę. – Przepraszam nie chciałam popsuć tobie wczorajszego dnia. Czy jeszcze coś karygodnego wczoraj uczyniłam? Zapytała szeptem. – Karygodnego? Co masz na myśli? No wiesz czy przypadkiem nie pośpieszyliśmy się z naszą nocą poślubną.- A to masz na myśli. Uśmiechnął się. Nie, nic nie zaszło między nami jak żebym mógł  uprawiać seks przedmałżeński z ukochaną, która nie była zmęczona i śpiąca. Sam zresztą marzyłem by przytulić twarz do poduszki obok ciebie i nic więcej. Dziewczyna musiała Patrykowi uwierzyć w te słowa, przecież dał jej słowo honoru, iż nic więcej bez jej zgody nie zrobi, czego by potem żałowała.

Przygarnął ją znowu do siebie na co Pati odwróciła się uniosła swój mały, zadarty nosek, zarzuciła mu ręce na szyję i ile tchu przywarła do jego ust żarliwie.- Ej, ej w taki sposób to faktycznie bardzo mi ułatwiasz bycie z Tobą  w tej wstrzemięźliwości z tobą  aż do ślubu! Wykrzyknął chichocząc się. – Wybacz, ale nie mogłam się powstrzymać. Usprawiedliwiła się na poczekaniu. – A mi myślisz, że łatwo się powstrzymać jest przed tobą co?  Różnica polegała na tym, że Patrycja  odczuwała nieodpartą potrzebę pieszczot coraz więcej. Natomiast Patryka wzmożone pieszczoty nawet te niewinne nasilały w nim coraz większe potrzeby seksualne. Do ślubu został im zaledwie tak nie wiele jak miesiąc.  Patryk przygarnął ją do siebie i szepcząc coś do ucha pieścił je wilgotnymi ustami lekko zagryzając. Czuła na całym swoim ciele prąd dreszczy od czubka głowy po plecy aż do stóp. Bardzo przyjemnie odczucie i dziwnie trudne do wytrzymania w pozycji bezruchu. Podświadomie pragnęła tak całą wieczność chwytając delikatnie jego wargi pieszcząc. Prężyła się i wiła jak wąż w jego ramionach. Nagle w tym samym momencie poczuła silny ból w miejscu podbrzusza. O cholera! Tylko nie teraz. Pomyślała ze złością. –Delikatnie odsunęła Patryka rękę od własnego pępka. –Co ci jest kochanie? Zapytał zaskoczony. –Nic. Skrzywiła się. –Naprawdę nic takiego. Zerwała się natychmiast z łóżka poczuła jak już zaczęło się. W pośpiechu wybiegła do łazienki. Pozostawiając na białym prześcieradle ślad czerwieni. Spojrzał na plamę. Sięgnął po granatowy szlafrok włożył i czekał na brzegu łóżka ze spuszczonymi nogami. Patrycja wzięła letni prysznic. Po czym wróciła  w jego podkoszulku chcąc ściągnąć prześcieradło, aby w zimnej wodzie zaprać. Patryk wyciągnął rękę do niej i przyciągnął ją do siebie. Głupio czuła się, nie wiedząc co powiedzieć. Spodziewała się miesiączki dopiero za tydzień. Fakt przedtem spali w osobnych łóżkach było łatwiej to utrzymać w tajemnicy. Dotknął jej dłoni była bardzo rozpalona  jej natomiast zdawało się, iż  on ma zimną . – Chodź, połóż się  koło mnie. Prosił. Wytrzeszczyła oczy. – Co chcesz ze mną zrobić? Nie, wybacz, ale ja  teraz nie mam ochoty na pieszczoty. Nie chcę Cię teraz podniecać. To tylko kilka dni nie zależnych ode mnie. Nie mogę teraz! –Ależ ja cię nie namawiam na seks. Nie  to miałem na myśli. Zamarła w osłupieniu przyglądając mu się. –Chodź nie bój się usiądź mi na kolanach. Możesz w rozkroku tak nam będzie wygodniej. O co mu chodzi?... Cały czas zastanawiała się jak ściągnął z niej szlafrok. Posadził sobie na kolanach.  Miała na obie tylko czarne, koronkowe figi. Zbliżając się jak najbliżej można do jej szyi poczuł zapach kokosowego mleczka,  którym się mydliła w płynie. Wilgotnymi wargami przywarł do aksamitu dekoltu. Muskając zszedł nieco niżej. Pati zamknęła oczy. Poczuła przyjemny delikatny masaż na piersiach. Na zmianę raz opuszkami palców raz językiem  w mgnieniu oka bardzo ją to rozluźniło. Delikatne ciepełko przenikało jej cale ciało. Czuła jak drży, a w podbrzuszu odczuwała coraz to silniejsze pulsowanie.  Może tak z 10 minut trwało. Nagle na chwilę przerwał. – Lepiej ci? Czy jeszcze cię boli brzuch? Spojrzała zdumiewająco na Patryka. Nie, znacznie lepiej mi. Uśmiechnęła się do niego. –A możesz jeszcze mi pępek tak wymasować? Ośmieliła się z pytaniem. – Mogę i nie mogę. Przepraszam Cię, ale dłużej nie wytrzymam, bo ten masaż również ogromnie mnie podniecił. Czuję, że zaraz wyląduję w łazience, bo przecież z tobą nie mogę się kochać.    

 
Dzisiaj stronę odwiedziło już 9 odwiedzający (14 wejścia) tutaj!

bądź moim tul (i) panem...♥
zostań i bądź
moim tulipanem
a ja będę ci
różą bez kolców

tylko moim bądź
tego pragnę
przytul mnie
mocno do siebie

niech nie będzie
mi tak zimno dłużej
to nie ujemna temperatura
a samotność tak oziębła

całą mnie oblewa
bezgraniczny strach,
że zostanę znów
samotną bez ciebie


nie chcę być
przez całe życie
jeżem z kolcami
bez przerwy się bronię

zostań i bądź
moim tulipanem
rozgrzej serce
do czerwoności

niech będzie ono
koloru płatków róży i tulipana
bardzo gorące i pąsowe
nawet jeśli zadrżę

nie przejmuj się tym
to tylko chwilowy dreszcz
to będzie znak
że otrzymałam szansę

na wyzwolenie się
spod więzów oporu
przełamując w oczach
pogrążenie w strachu i rozpaczy
które były kajdankami
dla mnie od dawien dawna


wykorzystywane i powielane bez zgody autora- assandi .
(Dz.U. 1994 nr 24 poz. 83 z późn. zm.)







Ta strona internetowa została utworzona bezpłatnie pod adresem Stronygratis.pl. Czy chcesz też mieć własną stronę internetową?
Darmowa rejestracja