Będę wszystkim...czym chcesz
Kocim prążkiem na Twym kocu.
Długim włosem puszystego futra.
Szeptem na kolanach Twych mruczenia.
Chciałabym być…
Ciepłym kłębkiem wełny swetra.
Na Tobie… aby poczuć każdy milimetr,
Twojego ciała abyś popijał mnie
W postaci gorącej czekolady.
W długie wieczory zimowe.
Nosił mnie na głowie dumnie.
Jak koronę gdybym tylko była czapką.
Mogłabym być np….
Grubym warkoczem co w mróz
Rękom Twoim posłuży za mufkę.
Kiedy rękawic przy sobie nie masz.
Chcę być... kotem, którego lubiąc,
Tulisz w Swe ramiona po powrocie
Do domu...
-Co wylałabyś na własny ślub włożyć na głowę welon czy kapelusz z wielkim rondem? Spytała Laurę mama, snując już plany w co będzie jej najlepiej do twarzy. Dziewczyna w głębi duszy od zawsze marzyła o bardzo długim welonie. Na pytanie z jej strony tylko odetchnęła ciężko. - Wiesz mamo może nie będziesz musiała kupować mi tej wymarzonej białej sukni, welonu i dodatków? Nie śpiesz się proszę aż tak bardzo z tym. Kobieta zdumiała się. –Jak to dlaczego córciu? –Sama wiesz jaka jest sytuacja. To jeszcze nic pewnego na 100%, że dojdzie do tego mojego za mąż pójścia za Patryka. Przede wszystkim wydaje mi się, że on żeniąc się ze mną wbrew swojej rodzinie, będzie niestety zmuszony zerwać z nią kontakt. Po to, żeby właśnie nasze małżeństwo utrzymało się. Obserwując Patryka z własnego punktu widzenia niestety mam co do tego z jego strony coraz większe wątpliwości. O tym co podejrzewała koniecznie musiała bardzo poważnie porozmawiać z Iwem, ale on znów nie pojawiał się u niej, ani tym bardziej na cb-radiu nie było go słychać. Wreszcie spotkali się. Początkowo nie wiedziała jak do tej rozmowy się zabrać z nim. Postanowiła od zadania mu paru pytań .
-Dlaczego tak długo nie pokazywałeś się? Znowu coś się wydarzyło? Patryk był tak jakby nie obecny duchem przy niej, ale ocknął się i zapytał: -co?-Pytałam się czemu ciebie tyle czasu nie było? –Aaaa, wiesz przecież. – Tak wiem jak bardzo przeżywasz ten konflikt z własną matką. Wiem, że czujesz się Patryku bardzo rozdarty wobec dwóch osób bardzo bliskich ci w życiu. Współczuję ci kochany z tego powodu, ale wiedz o tym, że tak samo jak ja, jesteś już pełnoletnim, do tego dorosłym mężczyzną. To czego najbardziej się pragnie nieraz w życiu, los sprawia iż trzeba śmiało o to właśnie powalczyć, a nie chować bez przerwy głowę w piasek. Sama bez twojej pomocy nic nie wskóram, choć naprawdę nieraz staram się , wypruwając sobie dosłownie flaki. Posłuchaj proszę mnie, Landrynka ciągnęła w dalszym ciągu sama ten bardzo długi i dobitny monolog. Czy przed czy po naszym ślubie niestety nic się nie zmieni w tej przykrej kwestii, jestem tego na 99% pewna. Uwierz mi, iż naprawdę jest mi bardzo przykro z tego powodu, że musisz wybierać między dwoma kobietami: twoją mamą a mną. Nikt za ciebie tego nie dokona i nie rozwiąże tego problemu, tylko ty jesteś w stanie to zrobić i gdybyś chciał to udałoby się tobie tego cudu dokonać. –Nie ty wcale… Wciął się nagle Iwo. –Nie, nie przerywaj mi teraz pozwól mi dokończyć, to co mam tobie do powiedzenia. Dziewczyna uciszając go, dłonią dotknęła jego ust. Nie wykluczone, że dojdzie do tego, że będziesz zmuszony do całkowitego zerwania na zawsze kontaktu z własną rodziną, obojętnie przed czy po tym jak mnie poślubisz. Czy zniesiesz to, jak sobie z tym poradzisz? Nie chciałabym ciebie do czegoś podobnego nakłaniać, broń Boże! Ale musimy oboje niestety i z tym liczyć się. Zdaję sobie sprawę, jak ogromnie byłoby to dla ciebie bolesne, lecz nie będziesz w tym przypadku pierwszym i zarazem ostatnim na całym świecie. Nie wystarczy wspólnie kochać się, snuć razem plany marząc, trzeba również wspólnie działać. Czy aby nie za dużo na moje barki zwalasz tej odpowiedzialności? Patryk milczał. Po dłuższej ciszy przemówił. - Muszę się jeszcze raz nad tym dobrze zastanowić. –Tylko, że to już dawno zostało przemyślane przeze mnie Patryku. Już wtedy, kiedy proponowałam ci żebyśmy pozostali dobrymi przyjaciółmi, pamiętasz. Obecnie jest już nieco za późno na to, przynajmniej z mojej strony. Moi rodzice kupili nam obrączki, tobie łańcuszek zaręczynowy, o co tak na samym początku ty najbardziej sam nalegałeś, ( przecież nie ciągnęłam ciebie za rękawy na przymus do takich deklaracji) trzymają już na podorędziu moją metrykę chrztu. Faktycznie, że Laura otworzyła się przed Patrykiem od dawna. Dobrze poznał jej najskrytsze marzenia. Wyjawiła mu nawet imiona ich przyszłych wspólnych dzieci. Gdy tylko było im obojgu smutno i źle, Laura bardzo chętnie zabierała Patryka z sobą w świat swoich snów i pragnień. Mając nadzieję, że on wszystko zrobi w swojej mocy, żeby jej pomóc urzeczywistnić to w życiu. Mnóstwo czasu przegadali na ten temat z sobą, a co najistotniejsze było w tym, to on pierwszy poruszał sam te poważne tematy z dziewczyną wielokrotnie. Landrynka próbowała dodać Iwowi odwagi, tłumacząc, prosząc, grożąc że jakby kiedykolwiek porzucił ją w takiej chwili, jej wszystkie marzenia obrócą się w nicość, samoistnie w zgliszcza i pustkę, a w jej sercu zapanuje na wieczność samotność, czarna rozpacz i to, że przenigdy nie spojrzy już na nikogo z mężczyzn, jak na niego. Kiedy dziewczyna ze łzach w oczach mówiła mu o tym śmiertelnie poważnie, on jak na ironię losu bardzo śmiał się z tego. Mówiąc jej, że za bardzo wyolbrzymia robiąc z igły ,widły. –O nie Patryku zawsze to o czym mówię tobie niestety sprawdza się stuprocentowo, czyli moje przeczucia. Przykro mi, że one są tylko i wyłącznie same czarne, ale tak już chyba musi być. Podobnie postępowali rodzice dziewczyny, sąsiedzi rozmawiając z Iwem na ten sam temat i co było w tym najdziwniejsze każdy z nich z osobna, jak i wszyscy razem jednocześnie powtarzali chłopakowi słowo w słowo to samo, co wcześniej już przewidziała i przedstawiła Patrykowi Laura. Chłopak niestety z natury był bardzo tchórzliwy, typowy maminsynek. W końcu ni stąd ni zowąd po raz kolejny wybuchła między nim a dziewczyną kłótnia. Patryk stanowczo oznajmił: -nie znoszę bachorów!!!! Jeszcze raz jak mi cokolwiek nadmienisz o tym cholernym ślubie z tobą, to wiedz o tym, iż tyle będziesz mnie na oczy swoje widziała!!! Wrzeszczał Iwo na Landrynę. Dziewczyna nie wierzyła w to co słyszała i widziała. Siedziała naprzeciwko niego, wreszcie nie wytrzymała nerwowo zamachnęła się ręką i przywaliła chłopakowi prosto w prawy policzek. Tak silnie na ile czuła się na siłach. Z tego spoliczkowania Patrykowi spadły z nosa okulary na podłogę. –Wiesz kim ty jesteś?!!! Zachowujesz się nie jak dorosły mężczyzna, ale jak troczek od kalesonów!!! Usłyszawszy tę awanturę jej rodzice z kuchni nagle przybiegli do dziewczyny pokoju. –Co się tu dzieje, o co tyle krzyku? Spytała kobieta. Iwo milczał, sięgając z podłogi po swoje okulary, natomiast Landrynka również nie wiedziała z początku co odpowiedzieć. –Mamo a ty nie kłócisz się z tatą? –No wiesz my jesteśmy tyle lat po ślubie ( zmieszała się na moment tym zaskakującym pytaniem), ale wy jeszcze nie a już tak gwałtownie się sprzeczacie… To co dopiero będzie, jak pobierzecie się? Nie można w ten sposób od razu emocjonalnie podchodzić Lauro do wszystkich codziennych spraw w życiu. Rozwiązywanie kłopotów wspólne w waszej przyszłości dopiero zaczyna kiełkować. –Jak w ogóle dojdzie do naszego ślubu mamo. –Jak to dlaczego tak sądzisz córeczko? Zaniepokoiła się nie na żarty matka dziewczyny. –Bardzo przepraszamy oboje państwa, ale Laurę po prostu troszeczkę za bardzo poniosło. Postaramy się, żeby to się już więcej nie powtórzyło. Zapewniał Patryk. Kiedy ponownie zostali z sobą sami, Laura starając się przybrać obojętny ton głosu odezwała się do Iwa. –Wiesz rób sobie co chcesz, ja ze swej strony obiecuję ci na mur, beton iż już przenigdy nie poruszę tematu ślubu z tobą, będę milczeć jak sobie tego zażyczyłeś niczym grób. Po odjeździe chłopaka matka przyszła ponownie do dziewczyny. Laura była załamana, jak teraz z tego wybrnąć z podniesioną głową? Zastanawiała się nad tym w milczeniu. –Laurusiu o co właściwie poszło dzisiaj między wami? –Co z tego, że ci powiem całą prawdę, jak uznasz to ze swojego punktu widzenia za błahostkę nie mającą najmniejszego znaczenia. –W ten sposób o mnie myślisz? Odpowiedziała zwątpiona kobieta. –Nie mamo, ale sama przez tyle lat powtarzałaś mi, żebym samodzielnie sobie radziła, dlatego tak czynię słuchając twoich rad. Ona jednak nie dawała za przegrane ze swojej strony i próbowała nadal dociec sedna sprawy, dotyczącej zaistniałej gwałtownej i głośnej wymiany zdań przez swoją jedynaczkę do narzeczonego. Dla świętego spokoju dziewczyna uznała wreszcie, że najlepiej będzie kiedy sama zawczasu uprzedzi oboje rodziców jak się obecnie sprawy mają między nią a Patrykiem, aby nie byli tak zaskoczeni, rozczarowani i zawiedzeni, jak ona w obecnej chwili w razie czego, dowiadując się o wszystkim z ust jej chłopaka. –Mamo, tato przykro mi to wam obojgu oznajmiać, ale póki wcześniej, tym lepiej. Patryk nie chce słyszeć o żadnym ślubie ze mną. Po prostu zmienił zdanie nie chce się żenić, nie chce mieć dzieci i zażyczył sobie, abym nigdy więcej tego tematu z nim nie poruszała. Ot i wszystko, wiecie teraz dlaczego mnie tak bardzo poniosło dzisiaj? -Nie to nie prawdopodobne? Odezwał się ojciec. Przecież sam zaczął pierwszy, ciebie i nas oboje w całą tą sprawę wciągnął i zamieszanie z nią związane. A teraz po narażeniu mnie, matki na koszta finansowe ( na raty przecież kupiliśmy całą złotą biżuterię), ciebie na zaangażowanie się emocjonalne, próbuje po prostu wycofać się?-Nie to niemożliwe. Niedowierzała mama Landrynki. To typowy stan nadmiernego podenerwowania, który towarzyszy każdemu z nas. Z tą maleńką różnicą, że jedno przeżywa ten dość charakterystyczny stan wcześnie i mocniej, a drugie później i bardziej spokojnie. –Oby to co mówicie sprawdziło się, ale ja ze strony Patryka wolę być przygotowana na najgorsze. Powiedziała córka. Tym razem małżeństwo podeszło do sedna sprawy bardzo poważnie, odnośnie ich córki i obiecało jej, iż nic nie zrobi bez omówienia z nią następnych pomysłów. Uznali, że będą się z boku przyglądać dalszemu biegowi wydarzeń, co im niosły kolejne powszednie dni. Los sprawił, że Laura ponownie została poddana następnej bardzo trudnej próbie wytrzymałości. Pewnego popołudnia około 16-stej nagle zadzwonił domofon w przedpokoju. Dziewczyna z Patrykiem siedzieli sobie w pokoju, a ojciec jej spał w drugim. Matka natomiast Landrynki była w pracy. Patryk od razu zorientował się, kto to może być. Powiedział więc do Laury. –Nie otwieraj proszę pod żadnym pretekstem nikomu, to z pewnością moja matka! Przyjechała, ale nie sama. –To być może lepiej iż nareszcie odważyła się na to spotkanie ze mną i moimi rodzicami, dzięki temu może wiele bardzo ważnych dla nas obojga spraw się wyjaśnić. Przekonywała Iwa dziewczyna. Gdy bliżej pozna mnie i moją rodzinę. Chłopak nadal był stanowczo przeciwny temu, a domofon coraz bardziej głośniej i nerwowo dzwonił. Dotąd aż zbudził w drugim pokoju ojca Landryny. Mężczyzna wstał zaspany i wyszedł do przedpokoju. –Kto to dzwoni, dlaczego nikt nie otwiera? Spytał ziewając. –To dzwoni moja mama. Odparł wystraszony Patryk. –To trzeba jej koniecznie otworzyć. Oznajmił mężczyzna podchodząc do domofonu. –Nie proszę tego nie robić!!!! Błagał go chłopak w przedpokoju. Skończyło się na tym, że tato Landryny otworzył dwóm osobom drzwi wejściowe do klatki schodowej, a Iwo czmychnął prosto do łazienki. Pojawiła się w progu kobieta, podobnie jak on nosząca okulary ciemna blondynka, wraz z facetem dość wysokim brunetem. –Dzień Dobry gdzie jest Patryk?! Spytała ojca dziewczyny. Na co on odparł wskazując jej palcem naprzeciwko siebie w prawo: -jest w toalecie. Obcy mężczyzna zamiast się przywitać i przedstawić, wtargnął do pokoju Laury i rozglądając się wokół siebie zaczął podejrzewać Laurę o rzeczy, do których z pewnością nigdy nie dopuściłaby się. Ojciec córki widząc iż robi się poważne zamieszanie w jego domu, wyszedł po swoją żonę do pracy. Kiedy Patryk wrócił z łazienki usiadł na drugim fotelu obrotowym koło Landryny, chowając się przy tym za jej plecami. Czuła jak ze strachu cały drżał z tyłu, milcząc. Wtenczas dziewczyna została poddana wielkiemu ogniowi pytań, jakby ich przyłapano w dwuznacznej sytuacji. Padały różne wyzwiska na Landrynkę. –Co wy sobie wyobrażacie?!!! Pytała kobieta. Ty dziwko!!!! Ty kur…!!! Czepiłaś się mojego syna, uwiodłaś go!!! Co ty sobie myślisz?!!! Na zmianę raz jedno, raz drugie wytrząsało się nad dziewczyną. Ona usiłowała zaprzeczyć wszelkim zarzuconym jej czynom, wypierając się wszystkiego, ale nikt dziewczynie nie uwierzył. Mało ci ludzie nie chcieli jej nawet dopuścić do słowa na swoją obronę. Dlatego płacząc zwróciła się po cichu do Patryka. –Jesteś dorosłym mężczyzną powiedz proszę cokolwiek na ten temat od siebie, wiesz najlepiej jaka jest prawda. On natomiast zdawkowo jej odpowiedział:- nie mogę się odzywać, sprzeciwiając się im obojgu, gdyż oberwę zaraz od tego faceta po gębie. Laura usłyszawszy to sięgnęła po słuchawkę telefoniczną wykręciła z bardzo drżącymi rękami numer do pracy matki i poprosiła ją do telefonu. Kiedy zapytała się jej co chce. Odrzekła drącym głosem: -mamo nie pytaj teraz o nic, przyjdź jak najszybciej proszę do domu. Kobieta od razu wyczuła iż coś się dzieje. Po kilku minutach rodzice Landryny oboje weszli do przedpokoju. Matka Patryka powiedziała:
-to co mieliśmy do powiedzenia oboje, powiedzieliśmy już. Teraz Patryk wstawaj natychmiast i wracaj z nami do domu! Kiedy wstał z fotela Laura spytała go:- to co zrywamy z sobą? Jak tak to oddaj mi proszę w tej chwili złoty łańcuszek. Chłopak stanowczo nie chciał zerwać z nią. –Nie będziemy z sobą zrywać i nie zdejmę ze swojej szyi tego łańcuszka z medalikiem od ciebie. Matka dziewczyny, aby złagodzić bardzo napiętą atmosferę w domu zaproponowała:- to może niech się już pożegnają sam na sam? –Dobrze Patryk za 5 minut masz być u nas, czekamy w samochodzie przed wieżowcem, inaczej przyjdziemy tu jeszcze, ale wraz z policją. Powiedziała rozkazującym tonem do niego ,jego matka. Potem wyszli z mieszkania. Patryk dopiero po ich odejściu rozpłakał się razem z Laurą. To była pierwsza zapowiedź końca ich miłości. Patryk jednak po tej niefortunnej wizycie matki swojej u Laury w domu, tym bardziej znikał ze swojego gniazda rodzinnego, nie dając w ogóle znaku życia. Rodzina jego znowu zaczęła o to posądzać Landrynkę. Dziewczyna mówiła mu, że to tylko pogorszy jeszcze bardziej stosunki jego z matką i rodzeństwem, prosiła jego, żeby poprzestał z tym raz na zawsze. Nie słuchał co mówi do niego, działał jakby był w amoku. Będąc jak zwykle na wsi u ciotki ze strony swojego ojca razem z Patrykiem i swoimi rodzicami, zauważyła jak za jej ukochanym ugania się obca jej dziewczyna. –Ciociu kim jest ta dziewczyna? -To sąsiada córka. Odpowiedziała żona ciotecznego brata jej ojca. Dziewczyna tak się ośmieliła, że chodziła za Iwem krok w krok, a nawet sama Landrynka dostrzegła, że Patryk częściej znika jej z horyzontu widzenia. Mimo, iż Laury mama robiła im wspólne nowe, kolorowe fotografie z aparatu fotograficznego FUJI w FORDZIE. Landrynka nie czuła się już taka szczęśliwa jak przed tą ostatnią kłótnią ze swoim chłopakiem i po tym spotkaniu na żywo z jego matką i nieznajomym mężczyzną około 40-stki. Cały czas kłębiło się dziewczynie w umyśle, jaki tym razem wykręci jej numer? Kiedy naprawdę na dłużej ulotniła się ta dziewucha z Iwem. Landrynka na wózku inwalidzkim zawoła swoją mamę. -Co chciałaś? Podeszła do niej matka.-Mamo oni są z pewnością u ciotki w mieszkaniu. Idź tam pod zmyślonym pretekstem, że czegoś potrzebujesz ręcznika, noża nie wiem cokolwiek przyjdzie ci do głowy i podpatrz co Patryk z nią tak długo robi. –No wiesz to trochę nie na miejscu to o co mnie prosisz. Zawahała się kobieta nie wiedząc czy odmówić spełnienia prośby swojej córce czy nie. W tym samym czasie ciocia z wujkiem byli zajęci rozmową z ojcem na podwórku. Po pewnym czasie wróciła do dziewczyny, nie będąc pewną tego czy powinna ona poznać prawdę. –No i co widziałaś? Spytała Laura. –Naszłam na nich po cichu, mam nadzieję, iż ani jedno, ani drugie nie zauważyło mojej obecności. Mówiła szeptem do dziewczyny kobieta. –Co widziałaś mamo?! Jeszcze raz Landrynka głośniej szepcząc zapytała ją wprost. –Widziałam jak Patryk całował się z tamtą dziewczyną. Odrzekła jej mama. Za niedługo przyszedł do niej Iwo i zaczął ładnie, pięknie tak jakby nic się nie stało, przymilać się do Laury. –Przestań natychmiast, mam tej twojej obłudy dosyć!!! Odburknęła na to jemu dziewczyna. Chłopak zrobił wielkie oczy. –O co ci w ogóle chodzi?! Czego ty właściwie się mnie czepiasz?! Do zdjęcia to potrafisz robić iście niewinne miny aniołka, całując mnie, ale za moimi plecami uganiasz się za innymi spódniczkami, całując obce dziewczyny po cudzych kątach!!! Patryku pamiętaj, że miłość od nienawiści dzieli tylko jeden, jedyny krok żebyś czasem nie przegiął tej skali, bo potem możesz nieźle się rozczarować właśnie na mnie. To usłyszawszy Iwo najpierw poczerwieniał a za chwilę zbladł niczym pergamin na twarzy. –Co to znaczy grozisz mi? Zapytał. –Nie jedynie przestrzegam cię przed przykrymi następstwami. Po całym tym incydencie znowu między obojgiem nie kleiła się w ogóle gadka. Dziewczyna przypomniała sobie wracając do domu, jak on wcześniej jeszcze sam zaproponował jej rodzicom, żeby pojechać wspólnie we czworo do jego kuzyna (tego samego, który 20 kwietnia się ożenił). Wtedy jeszcze zamierzał jego wraz żoną zaprosić na własny ślub kościelny z Laurą. Dziewczyna ogromnie obawiała się spotkania oko w oko z obcymi jej całkiem ludźmi. Lękała się jak zostanie przez nich odebrana? Jak się później okazało ku dziewczyny i jej rodziców zaskoczeniu, młode małżeństwo było wobec nich wyjątkowo tolerancyjne. Oboje młodzi byli tego samego zdania i wcale z nim nie kryli się przed samym Iwem. Prosto w oczy powiedzieli Patrykowi, aby dał spokój ludziom, bo z tego i tak nic nie wyjdzie, co już zostało zaplanowane. Młoda jego żona jak i kuzyn chłopaka powiedzieli jemu prosto w oczy, że Laura to dziewczyna nie dla niego. Nie wypadało im wprost bez ogródek powiedzieć Laurze i jej rodzicom, z jakiej strony znali od lat Iwa, ale wyraz ich twarzy bardzo dużo dawał do myślenia. Po powrocie do Felina czekał na dziewczynę kolejny bardzo ciężki dzień, kto wie chyba najgorszy z tych wszystkich, które już przeżyła, a może jeszcze wiele, wiele do niego bardzo podobnych.
Dzisiaj stronę odwiedziło już 28 odwiedzający (46 wejścia) tutaj!
bądź moim tul (i) panem...♥
zostań i bądź
moim tulipanem
a ja będę ci
różą bez kolców
tylko moim bądź
tego pragnę
przytul mnie
mocno do siebie
niech nie będzie
mi tak zimno dłużej
to nie ujemna temperatura
a samotność tak oziębła
całą mnie oblewa
bezgraniczny strach,
że zostanę znów
samotną bez ciebie
nie chcę być
przez całe życie
jeżem z kolcami
bez przerwy się bronię
zostań i bądź
moim tulipanem
rozgrzej serce
do czerwoności
niech będzie ono
koloru płatków róży i tulipana
bardzo gorące i pąsowe
nawet jeśli zadrżę
nie przejmuj się tym
to tylko chwilowy dreszcz
to będzie znak
że otrzymałam szansę
na wyzwolenie się
spod więzów oporu
przełamując w oczach
pogrążenie w strachu i rozpaczy
które były kajdankami
dla mnie od dawien dawna
wykorzystywane i powielane bez zgody autora- assandi .
(Dz.U. 1994 nr 24 poz. 83 z późn. zm.)