Będę wszystkim...czym chcesz Kocim prążkiem na Twym kocu. Długim włosem puszystego futra. Szeptem na kolanach Twych mruczenia. Chciałabym być… Ciepłym kłębkiem wełny swetra. Na Tobie… aby poczuć każdy milimetr, Twojego ciała abyś popijał mnie W postaci gorącej czekolady. W długie wieczory zimowe. Nosił mnie na głowie dumnie. Jak koronę gdybym tylko była czapką. Mogłabym być np…. Grubym warkoczem co w mróz Rękom Twoim posłuży za mufkę. Kiedy rękawic przy sobie nie masz. Chcę być... kotem, którego lubiąc, Tulisz w Swe ramiona po powrocie Do domu...
     THOMASOWI ANDERSOWI - FANKA
     Kontakt
     Księga gości
     BLOGI LITERACKIE
     LINKI
     FELIETON pt: OLIVIA
     Ze wspomnień... pt: DZIADEK JANEK
     W ZACISZU INTYMNOŚCI
     TROPEM ŻYCIA
     POEZJA SERCEM PISANA
     Z LITERATURĄ NA TY
     PODWÓJNE OBLICZE PRZYJAŹNI
     CIENIE WOLONTARITU
     SASZA
     ŚLADAMI ŻYCIA I UCZUĆ…
     POMIĘDZY SNEM A RZYCZYWISTOŚCIĄ
     Miłość wszystko przezwycięży
     BUSKO-ZDRÓJ
     POEZJA JEST POKARMEM DLA DUSZY
     ROZMAITOŚCI
     LANDRYNKA 1
     LANDRYNKA 2
     LANDRYNKA 3
     LANDRYNKA 4
     LANDRYNKA 5
     LANDRYNKA 6
     LANDRYNKA 7
     LANDRYNKA 8
     LANDRYNKA 9
     LANDRYNKA 10
     LANDRYNKA 11
     LANDRYNKA 12
     MICHAEL'OWI JACKSON'OWI
     Proroczy sen
     ROMANTICA - NIECHCIANE SERCE
     KOPCIUSZEK I TRĘDOWATA
     PROZA ŻYCIA 3
     PROZA ŻYCIA 1
     SPONTANICZNIE W CHWILI NATCHNIENIA
     WE WNĘTRZU UKRYTE
     MÓJ PRZELOM
     PROZA ŻYCIA 4
     PROZA ŻYCIA 5
     PROZA ŻYCIA 6
     PROZA ŻYCIA 7
     PROZA ŻYCIA 8
     PROZA ŻYCIA 9
     PROZA ŻYCIA 10
     PROZA ŻYCIA 11
     PROZA ŻYCIA 12
     PROZA ŻYCIA 13
     PROZA ŻYCIA 14



BARWY UCZUĆ - LANDRYNKA 11


Landrynka zamierzała zniszczyć wszystkie swoje  zdjęcia z Patrykiem z zaręczyn, lecz jej rodzice byli przeciwni temu, twierdząc iż zrobienie i wywołanie ich było dla nich dość kosztowne. Poprosiła raz matkę: -mamo  weź biżuterię ślubną i zanieś ją do pobliskiego jubilera, sprzedaj albo niech on przerobi je np. na kolczyki, łańcuszek cokolwiek proszę byleby nie było to złoto obrączkami. –Ależ córeczko jeszcze przydadzą ci się one kiedyś! Przekonywała dziewczynę kobieta. –Mamusiu nawet jeżeli wyjdę kiedykolwiek jeszcze za mąż, chociaż nie sądzę po tym co już przeżyłam, nie założę za Chiny tej obrączki i nie będę jej nosić na palcu! Zrozum nie mogę dłużej przepatrzeć na to złoto w takiej formie! Matka jednak była innego zdania niż córka. Pewnej nocy  zadzwonił na biurku telefon. Laura zawołała, budząc do telefonu z drugiego pokoju matkę, która po ciemku przybiegła. Odebrała go i zapytała: -słucham? Dziewczyna zorientowała się od razu, iż to ktoś telefonuje z domu Patryka. Kobieta przy aparacie telefonicznym odrzekła szczerze jak na spowiedzi u księdza:-nie, proszę pani u nas Patryka nie ma w ogóle od blisko 2 miesięcy. Widać tamta nie uwierzyła jej. –Dobrze! Proszę bardzo, my nie mamy tu nic do ukrycia!!! Odpowiedziała. Tamta coś tam jeszcze groziła matce Landryny przez telefon, która nie wytrzymała nerwowo i nawrzeszczała do słuchawki:   - odpierd… się ode mnie i mojej córki jednocześnie ty rozhisteryzowana wariatko!!! Po czym kłapnęła słuchawką i podeszła zaświecić światło. Było na zegarze 30 minut po północy.  –To była matka Patryka? Pytała Laura.-Tak, właśnie za pół godziny ma przyjechać do nas policja  w sprawie rewizji, idę obudzić ojca. Taki telefon postawił w mig jej rodziców w środku nocy na równe nogi. Ubrani siedzieli do godziny 2:30 nad ranem, wyczekując policyjnego radiowozu.  Żadni panowie funkcjonariusze wówczas nie pojawili się u nich, ale tej idiotce chociaż tyle udało się zakłócić wszystkim na odległość złośliwie spokojny sen . Dziewczyna domyślała się, że Iwa i w Świdniku nie ma, wałęsał się niewiadomo gdzie i u kogo. Od Bałałajki doszły Ladrynkę pogłoski, że poznał inną dziewczynę, którą bajeruje prawdopodobnie w identyczny  sposób, jak ją przedtem, lecz to nie obchodziło jej już nic. Zależało Laurze jedynie na odzyskaniu zaręczynowego łańcuszka. Aż wreszcie na cb-radiu usłyszała bardzo znajomą modulację, która wołała ją na 11 kanale. Nacisnęła szybko przycisk w mikrofonie i odrzekła: -jest Landrynka! –Hi! Prawdopodobnie szukałaś mnie za pośrednictwem Dymszy, Zygusia i Rycha? Spytał Iwo. –Tak zgadza się. Przyjedź do mnie i zwróć mi natychmiast  łańcuszek! Rozkazała dziewczyna. –Hm… wiesz nie mam go teraz przy sobie, zostawiłem go u siebie w domu. Oznajmił chłopak. –Patryk ja wcale nie żartuję, przywieź go lepiej mi, bo inaczej zadzwonię na policję i przyjadą po ciebie z kajdankami do twojej mamy, z zarzutem okradzenia mnie!  -Nie, nie zrobiłabyś nigdy tego mi. Uśmiechnął się zza zmieniającej liczebność skali esów Iwo. To oznaczało, że jedzie  skądś  mobilem. – Znasz mnie chyba z tej strony doskonale i wiesz, że mówię do ciebie w tej chwili bardzo śmiertelnie serio. Twoja rodzina straszy mnie i moich rodziców po nocach przez telefon za przetrzymywanie cię u nas siłą przemocy policją. To dlaczego ja nie mogę w ten sposób bronić się przed takim złodziejem jak ty? – Dobrze ,przywiozę ci go. Po tych paru słowach Patryk znowu przepadł jak kamień w wodę.  Laura najbardziej obawiała się, że sprzedał go w „Lombardzie” za marne parę złotych. Po tej zwykle długiej ciszy znowu zadzwonił telefon na biurku. Podniosła słuchawkę i spytała: -słucham? –To ja. Odezwał się Patryk. Wiesz mam problem z oddaniem tobie tego łańcuszka zaręczynowego. –Lepiej mnie nie wkurzaj! Nie obchodzi mnie to, co z nim wcześniej zrobiłeś i skąd go wytrzaśniesz, ma być ten sam natychmiast zwrócony mi! Kapujesz?!!! Nie zmieniłam zdania i w dalszym ciągu jak tego nie zwrócisz dobrowolnie, spodziewaj się policji u siebie! –Dobrze, dobrze zrobię wszystko co w mojej mocy, żebym mógł go odzyskać dla ciebie. Prosił wystraszony Iwo. Od przywłaszczenia jego przez niego i tak się odwlekło 4 miesiące. Laura już zwątpiła w odzyskanie złotego łańcuszka. Tak naprawdę zgubiła adres domowy i numer telefonu do Patryka, grożąc udawała przed nim . Nie spodziewała się, że to na odległość może poskutkować z jej strony. Po upływie 4 miesięcy, nagle w przedpokoju zadźwięczał domofon. Odebrała go dziewczyny matka. –Tak słucham? Spytała. Już otwieram! – Kto to mamo?  –Patryk chyba z łańcuszkiem? Odrzekła kobieta. Za moment dzwonek u drzwi zabrzęczał. Mama Landrynki szybko podeszła i otworzyła je. Dziewczyna słyszała z własnego pokoju tylko zdawkową wymianę zdań.   –Dzień Dobry.-Proszę wejść do środka. Zapraszała kobieta. Po czym podziękowała i zamknęła drzwi z powrotem. Wróciła do Laury trzymając w rękach złoty łańcuszek z medalikiem  Matki Bożej, ten sam który kupiła dla niej wraz z mężem u jubilera na imieniny, które i tak już dawno minęły. Nałożyła go na szyję Laurze i zapięła. –Patryk był z jakimś mężczyzną. Powiedziała do dziewczyny. -Z tym samym, który zrobił nam w domu najście z jego matką? Dopytywała się Laura. –Nie, to był inny facet, pierwszy raz go widziałam na oczy.  To był chyba Patryka ojciec, bo byli do siebie podobni. Zapraszałam ich do środka, ale Patryk nie chciał wejść i oddał mi ten łańcuszek. –Hm. Odetchnęła bardzo głęboko  Landrynka, uśmiechając się do swojej mamy. -To jesteśmy kwita. Ogromnie myliła się zakładając z góry z ulgą, iż zamknęła raz na zawsze pewien rozdział swojego życia związany z tym człowiekiem, który wraz ze swoją rodziną przysporzył w domu wszystkim tyle stresujących perypetii. W gruncie rzeczy była przekonana, że w życiu przenigdy nie chciałaby mieć za teściową takiej wieźmy jak  Kryszakowa ze Świdnika. Ona sama jak i rodzeństwo Patryka na samą myśl wzbudzali w dziewczynie niechęć i nienawiść. Ogromnie ciężko nadal było pogodzić się natomiast z tym faktem Laurze, iż jak przewidując mówiła niegdyś Patrykowi, co stanie się, gdyby on ją ni stąd, ni zowąd porzucił. Rzeczywiście życie biedaczki bez marzeń, które od najmłodszych lat swoich tak skrzętnie pielęgnowała i strzegła ich sekretu było niestety bezsensu. Nic ją nie cieszyło w głębi serca i duszy. Odejście Patryka spowodowało wielką eksplozję w świecie najskrytszych pragnień dziewczyny. Nastał tylko wiecznie mroczny chaos i jedna, wielka pustka. Bardzo trudno jest się z tego otrząsnąć i odnaleźć na nowo w takiej otchłani, prowadzącej prosto do samotności, której tak naprawdę bała się najbardziej ze wszystkiego. Nie straszne jej były starość, choroby czy nawet własna  śmierć w przyszłości. Wszystko była w stanie znieść cierpliwie tylko nie życie do końca w pojedynkę! To było ponad jej siły wytrzymałość, aby tę lukę zalepić w swoim życiorysie postanowiła poszukać sobie nowych przyjaciół, koniecznie chciała puścić to w niepamięć ale z tym także bywało różnie . Była przekonana, że w spokoju odetchnie od tego koszmarnego maratonu borykania się z przeciwnościami losu. Niestety ogromnie się myliła  co do tego. Co jakiś czas w najmniej spodziewanym momencie zaczęły  Laurę nękać najpierw telefony od Iwa, który początkowo bardzo namolnie dopytywał się dziewczyny, czy nadal jest samotna  albo z kim się spotyka? By zaradzić jej niepożądanym telefonicznym rozmowom z nim, matka Landryny zmieniła numer telefonu na zastrzeżony. Jednak nie przyniosło to  długotrwałego rezultatu, gdyż chłopak nadal zachowywał się jak natręt.  Przyjeżdżał do Felina i z daleka śledził Laury rodziców, wyczekiwał ich nieobecności w domu. Gdy przekonał się, że dziewczyna jest sama, wówczas  podchodził do domofonu i dzwonił do niej. Ona niczego nie spodziewając się, podchodziła do niego i dopytywała się : - kto to? Przypuszczając iż to może być tylko listonosz lub ktoś, kto roznosi reklamy. Patryk wtedy jakby nigdy nic się nie stało, próbował za wszelką cenę nawiązać rozmowę z Laurą, po to by go wpuściła do mieszkania. Ona rozpoznając jego głos, za każdym razem czuła w głębi, że coraz bardziej i bardziej, coraz mocniej i mocniej cierpi. Każda chwila, godzina spędzona z Patrykiem jeszcze sprzed paru miesięcy na samą myśl sprawiała mnóstwo bólu w jej sercu.  Odkładała bez słowa słuchawkę od domofonu, lecz Iwo za  2-3 miesiące znowu pojawiał się. Nic nie wskórały również prośby i tłumaczenia ze strony Laury, że po prostu nie ułatwia jej otrząśnięcia się i pozbierania do kupy. Błagała go wręcz o to, żeby zostawił ją samą. Nocami ponownie z tego powodu zalewała się rzewnymi łzami i zasypiała na poduszce przesiąkniętej  nimi. W dzień ukrywała ten dylemat przed matką i ojcem, jakby nałożyła maskę błazna. Trwało to tygodniami, miesiącami i latami.  Aż pewnego dnia Iwo pojawił się przy domofonie i nacisnął przycisk 31 na nim. W mieszkaniu Laura była z ojcem, który sięgnął po słuchawkę. Nie rozpoznał głosu Patryka, będąc przekonanym iż to idzie znajomego kolega, który miał jak na ironię losu tak samo na imię. Dopiero po wpuszczeniu go do klatki schodowej, powiedział:  -idzie jakiś Patryk. –Po co otworzyłeś mu tato, to Patryk ze Świdnika! Dlaczego nie powiedziałeś mi przed wpuszczeniem go tutaj, że to Patryk?! Odrzekła z pretensją do niego córka. Obecnie wrobiłeś mnie w spotkanie się z nim oko w oko! Po co?! Po wymianie tych paru słów rozległ się dzwonek u drzwi, które mężczyzna otworzył, przekonując po cichu dziewczynę iż teraz nie wypada nie otworzyć ich Patrykowi. Chłopak wszedł  do środka i spytał:  - czy mogę porozmawiać z Laurą? Na co mężczyzna pokiwał głową potakująco. Iwo zapukał do drzwi pokoju Landryny. Dziewczyna czuła, że z oczu napływają jej łzy. –Otwarte! Odpowiedziała. –Hi! Przywitał się niemile widziany przez nią gość. –Jak śmiesz do mnie przychodzić, po tym jak pozwoliłeś mnie niesłusznie poniżyć jako kobietę przez swoją matkę, siostrę i obcego mi faceta?!!! Czemu tak mnie nieustannie zadręczasz, gnębisz?!!! On przysiadł się obok niej i zaczął od nowa znajomą bardzo dobrze dziewczynie gadkę. – Jestem bardzo samotny, moje życie przypomina piekło na ziemi. –A moje życie jest piekłem razem z tobą, kiedy wścibiają nosy twoi bliscy, nie rozumiesz tego?! Nie chcę z tobą się już więcej widywać i nie chcę tych kolejnych telefonów z wyzwiskami i pogróżkami pod swoim adresem z twojego domu o różnych porach dnia i nocy!!! Nie zasłużyłam sobie na to i nie mam już do tego ich wysłuchiwania zdrowia!!! Przerwała mu Landrynka. Iwo milczał przez chwilę ze spuszczoną do dołu głową. – To może zostańmy chociaż dobrymi przyjaciółmi? Błagam cię, proszę. Wziął Laury dłoń w swoją i delikatnie pocałował. Na co ona z ohydą wyrwała jemu swoją prawą rękę. –O nie na to już stanowczo za późno!  Nie widzisz? To co czułam do ciebie najszczerszego i najpiękniejszego zostało zbrukane  i  zabite przez ciebie z premedytacją  i  przez twoją rodzinę!!! Mówiłam ci kiedyś, że od miłości jest tylko jeden, jedyny krok do wielkiej nienawiści i właśnie tak się stało!!! Nienawidzę cię  i zarazem okropnie brzydzę się ciebie!!! Wzbudzasz we mnie wstręt!!! Krzyczała dziewczyna. A o twojej rodzinie to już się nie mówi, wprost brak mi słów ! Nie chcę nic wspólnego mieć ani z tobą, ani z nimi nigdy więcej! Na tyle krzywdy co wyrządziliście mi i moim rodzicom!!! Nie wierzę ci ani w jedno słowo i nigdy więcej, nie próbuj mnie sobie urobić ze swej strony, mydląc mi oczy ckliwymi, pięknymi komplementami ani szantażem, bo to po mnie po prostu spłynie jak po kaczce!!! Nie możemy być przenigdy razem, ponieważ nienawidzę ciebie twojej matki i siostry!!! Po co było przez tyle czasu odstawiać taką szopkę przede mną, rodzicami i wszystkimi innymi pozostałymi osobami?! Patryk po tak dosadnej wypowiedzi Landryny, nie dawał za przegrane ze swojej strony. Bardzo głęboko odetchnął i rzekł: - głownie chodziło mi o to, aby wyrwać się z własnego domu. Najlepiej odpowiadało mi, bycie z tobą bez zawierania związku małżeńskiego. Wiesz chodzi mi o to, bez żadnych zobowiązań, dzieci bo one tylko komplikują sytuację w życiu. Pragnąłem zostać twoim utrzymankiem. Laura znów nie wierzyła własnym uszom w to co jego usta do niej mówiły. – Nie, nie wierzę mam do czynienia z oszustem matrymonialnym! Kręciła głową patrząc na niego. Teraz wiedziała, że nie kłamie. –Ale jedno co w tym wszystkim było, jest i będzie zawsze prawdą to, iż bardzo cię kocham. Na tym zakończył swoją usprawiedliwioną przemowę. –Wiesz nie igraj z ludzkimi uczuciami i nie szargaj nigdy więcej kobietami, bo nic nie jest cię w stanie rozgrzeszyć. Mówiąc to płakała przy tym. Ukląkł przed nią. –Landrynko wybacz mi i wróć proszę!!! Wykrztusił z siebie Iwo.    –O nie, wolę zgnić z samotności niż być z tobą! Wynoś się stąd raz na zawsze!!! –Nie proszę tylko nie to! Prosił chłopak.  Wynocha!!!  -Wypierd… ty chu…!!! Nie wytrzymała już nerwowo. Ojciec dziewczyny przysłuchując się za drzwiami   tej  bardzo głośnej awanturze między nimi, wtulił głowę w swoje ramiona i  palcami zatkał sobie na chwileczkę uszy, po czym wymachając rękami wyszedł szybko do swojego pokoju. Patryk wytrzeszczył szeroko oczy, popatrzył na Landrynkę, bo nigdy wcześniej nie znał jej od tej strony, nie dowierzał w to iż była do czegoś podobnego zdolna. spuścił głowę na dół i wyszedł. Laura nie wierzyła w to co wypowiedziała wprost, gdyż z natury zawsze była bardzo spokojną, opanowaną dziewczyną, nigdy przez gardło żadne z obelżywych bluźnierstw nie przeszło przez jej gardło . Nikt nie słyszał przedtem w życiu od tej dziewczyny tak niecenzuralnych słów wypowiedzianych prosto w twarz właśnie Patrykowi.  Kiedy matka wróciła z pracy do domu, było już po wszystkim. Ojciec do niej tylko powiedział: -żałuj, że nie było ciebie, zobaczyłabyś naszą jedynaczkę w akcji bojowej. Po czym się roześmiał.   – Inaczej z Patrykiem nie szło się rozprawić tłumaczyła im córka. Mam nadzieję, że ostatnie słowa z moich warg podziałały na dobre na Iwa natrętność?   

 
 
Dzisiaj stronę odwiedziło już 21 odwiedzający (38 wejścia) tutaj!

bądź moim tul (i) panem...♥
zostań i bądź
moim tulipanem
a ja będę ci
różą bez kolców

tylko moim bądź
tego pragnę
przytul mnie
mocno do siebie

niech nie będzie
mi tak zimno dłużej
to nie ujemna temperatura
a samotność tak oziębła

całą mnie oblewa
bezgraniczny strach,
że zostanę znów
samotną bez ciebie


nie chcę być
przez całe życie
jeżem z kolcami
bez przerwy się bronię

zostań i bądź
moim tulipanem
rozgrzej serce
do czerwoności

niech będzie ono
koloru płatków róży i tulipana
bardzo gorące i pąsowe
nawet jeśli zadrżę

nie przejmuj się tym
to tylko chwilowy dreszcz
to będzie znak
że otrzymałam szansę

na wyzwolenie się
spod więzów oporu
przełamując w oczach
pogrążenie w strachu i rozpaczy
które były kajdankami
dla mnie od dawien dawna


wykorzystywane i powielane bez zgody autora- assandi .
(Dz.U. 1994 nr 24 poz. 83 z późn. zm.)







Ta strona internetowa została utworzona bezpłatnie pod adresem Stronygratis.pl. Czy chcesz też mieć własną stronę internetową?
Darmowa rejestracja