Pogodowe anomalia
bezbarwność otula zwykły bieg wydarzeń
próżnia w czterech ścianach przytłacza izolacją
czas wlecze się w żółwim tempie nadzieje
topią się jak płatki śniegu w realizacji pragnień
bierny prospekt ginie w kapsule czasu
wiosna nie śpieszy się wcale z nadejściem
dopuszcza ponownie do głosu jesień
Mozaika
zamienię gitarę na wieczne pióro
ubiorę w słowa to czego zagrać
nie umiem z nut pięciolinii
pomaluję cały świat
przed tobą motylkowymi
pastelami i codzienność
utkam puchem z białej przędzy
dla ciebie wyrzeźbię z kryształu
swoje serce i podaruję w mozaice
ze snów jeszcze niespełnionych
mozaikę oprawię w ramkę tęczy
będzie skrzyć się złocistymi promykami
słońca sukcynitu na mojej ręce
Pokusa
twój przenikliwy wzrok
oplótł dziś w nocy całą mnie
moje wnętrze ciało i serce
byłam na skraju Edenu
z miłości gdy poczułam
dotyk twoich rąk przed ciepłem
oddechu bronić się czy poddać
całkowitej bliskości zmysłom
otrzymałam znak od ciebie
że nic złego się stanie
impuls jak drobinka paranormalna
rozpala plecy jak rentgen
tchórzostwo czy odwaga
a może zwyczajna pokusa
oprzeć się jest za późno
twoje usta na moich czuję
Zima
za oknem mróz siarczysty
przyozdobił w srebrny szron
konary drzew rozłożyste
skrzypią białe śniegu płatki
przechodniom pod nogami
długa zima sroga nie polubię
nigdy i nie oswoję się z tą porą roku
z domu nie wypuszcza
wtedy gdy ma się chęć
Demony
w środku nocy blask serc rozświetla ciemność
zabija strach i niepewność aksamitna czułość
na nagość ciał krople rosy spływają podniecania
w uniesieniu oddechu ogrzewa żarem zmysłowym
pod skórą podbój dreszczy muska szeptem
w pełni pod bezchmurnym sklepieniem gwiazd
wpatrzone spojrzenia wtulone w potęgę
naga bezpośredniość obłędnie bierze w jasyr
wskrzesza obłędnie salwy grzesznych doznań
obnażone dusze rozpinają wnętrza w zasięgu karesów
lśnienie brokatu na licu głaszcze sennie miodem
w błogiej utopii wonność konwalii podrażnia nozdrza
apetyt błądzi w gorącym splocie karminowych ust
spragnionych krwiobieg przyśpiesza pulsem
w skroniach ostatnie tchnienie okręca miłością
wokół palca przebudzając uśpione demony
Nie trać z horyzontu
w kokonie ramion żar istnienia
pierwsze wrażenie istnieje intymny świat
jesteś przy mnie i wraz ze mną
bez wątpienia mi nieobcy
w powietrzu zapach mięty się unosi
gdy pochylasz się tuląc czule
gwiazdy mienią się w odbiciu źrenic
już o krok o jedno słowo
jesteś i będziesz tylko moim
samotność zrejterowała daleko stąd
nic nie jest mi straszne jak się śmiejesz
w naszych sercach wschodzi słońce
w porywie wiatru miota szczęściem
jestem z tobą wspólnie przejdziemy
piekło i burzę moc w jedności
nie wypuszczaj mnie z dłoni
W rozłące
Nikt mi ciebie nie zastąpi
Czas rozłąki do cna zżera
Dzień po dniu, noc po nocy
Ciągnie się jak dżuma
Ciężko wytrwać bez ciebie
Mozołem czekanie jest dla mnie
Wbrew ludzkiej woli na przekór
Całym sercem kocham cię
Wykutą w pamięci pozostanie
Relikwią Twój zapach ciała
Dotyku muśnięć i pocałunków
Cień wspomnień biorę w jasyr
Spowita myślami wciąż
dryfuję tuż, tuż przy tobie
Na środku pustkowia oceanu
Z tęsknoty płonę i usycham
Cień Wolontariatu
Zaszuflodkowana w swoim małym świecie
Pogrążona w monologu maksymy zawzięcie
Chwyciła za długopis jak po deskę ratunku
I na kartce skreśliła depeszę do Wolontariatu
W złotej klatce rupieci martwych roju
Nie ma powszechnej mowy obiegu
Złowionego po drugiej stronie parawanu
W egzystencji na krótki dystans horyzontu
Z nadzieją na wyjątek przyjaźni w potrzebie
Dopadł ją brak wrażliwości na ludzką krzywdę
Przez pazerność wrednej Ewki z ul. Chrobrego
Chcica zawładnęła wolontariuszki duszą i sercem
Obezwładniając ją wewnętrznie bezdusznością
Znieczulica zniszczyła aurę wspaniałomyślną
Nie umiała żyć bezpretensjonalnie z koleżanką
Żerując na cudzej biedzie pod pseudem- Wolontariatu
Pojawia się kiedy najmniej się spodziewamy
w kryształowym brązie źrenic
tajemnicza iskra świeci w oku
cicho skrada się upragniona miłość
i czai się sekret brak świadomości
nie można wyrzec się potrzeb
pocałunków pieszczot splotów
w objęciach większy głód serca
od braku wiary i pustej nicości
smutno jest żyć bez miłości
jej słowa świecą choć wzrok ślepy
nie ma skrzydeł a wznosi do nieba
w zatraceniu chwil uniesieniu emocji
Zgubne
można mieć wszystko
i nie mieć nic zarazem
nikt nie dostrzega tego
jak jest pusto wewnątrz
w antypatii brak hamulca
na widok cienia renomy
nienawiść destrukcyjna
niszczy szczeble ambicji
zawziętość wystawia kolce
nie daje wytchnienia odwet
fałsz serwuje zatrute jabłko
człowiek gubi się w sobie
Whithey Houston
Byłaś królewną w krainie baśni
W świecie urody dostępnej mało komu
Kopciuszkiem w zaciszu domowym
Twoje vibrato rzucało na kolana fanów
Pragnęłaś dorównać Jacksonowi
Odsłaniając drzemiące w sobie talenty
W kościele dziękowałaś Bogu Gospelem
Za dar jakim ciebie hojnie obdarzył
Wymyślałaś ciekawe historie
Czekając cierpliwie na miłość
Przez zakazane tabu przegrałaś życie
Jesteś aniołem przestworzy wieczności
http://www.youtube.com/watch?v=nPHCThqqt0s&feature=fvsr
Przykazania miłości
nie wyciągaj sprośnej ręki po krystaliczne jak łza serce
nie wyznawaj nikomu miłości jak masz myśli lubieżne
nie rzucaj słodkich słów na wiatr na pożarcie obłudzie
nie składaj nigdy obietnic bez pokrycia ulegając pokusie
nie zadawaj ran sercu i duszy bo winy za czyny
popełnione nie da się wymazać już nigdy
Gra wstępna
słowo to za mało
pocałunek
szept do ucha
dotyk
drogowskazem
do bram raju
lekkim muśnięciem
bierz w jasyr
głaszcząc po karku
wywołaj we mnie
dreszczy
dzikich mrowie
dalej podążaj
w ułamku sekundy
przebudź
uśpiony instynkt
ZOMBI
pojawia się jak natręt
nie wiadomo skąd i kiedy
ryje jak kret w poezji
tam gdzie się najmniej
spodziewasz
wgryza się jak wesz
w każdy wers i słowo
wysysa koncepcję
poematu jak Zombi
Sen proroczy
w pół mroku snuje się cień
leżę w bezruchu wsłuchana
w ciszę atramentowej nocy
pod powiekami leniwie
nicość przeciąga impulsem
szarugę dnia powszedniego
odwrócona do ściany
zauważam kącikiem oka
i choć cię nie znam
uśmiechasz się do mnie
jakbym cię znała od zawsze
Chcę być twoją Calineczką
czasami igła ukłuje w serce
gdy cię nie ma zbyt długo
nadal słucham się rozsądku
czekam na powrót do domu
i powtarzam sobie w kółko
że mam cię tuż tuż bardzo blisko
wystarczy napisać wystarczy
zadzwonić do ucha głos przytulić
jak misia Puchatka do siebie
bez ciebie mi tęskno i smutno
to nie obsesja na twoim punkcie
ale miłość bez granic płonie w sercu
uziemiona w czterech ścianach
nie może nigdzie pójść za tobą
do wiosny jeszcze kawał czasu
mróz za oknem ściska bezlitośnie
tak chciałabym być Calineczką
móc się zmieścić tobie w kieszonce
abyś zabrał mnie z sobą w świat
gdzie oczy poniosą i twoje nogi
Ty i ja
tak wzięło się z niczego
zbliżyła nas samotność
połączyły te same marzenia
kompasem był rozsądek
stemplem na zaufanie
przyjaźń podpisała gwarant
zaczynaliśmy od zera
choć nikt nie dawał wiary
na bajkę z happy endem
z góry przekreślone były
możliwości i szanse
ale my nie daliśmy
od razu za przegrane
do prawa o miłość
zakazane bycie z sobą
na dobre i złe chwile
bez próby narzeczeństwa
jak złodziej zabrałeś mi
serce biorąc pod skrzydła
jak anioł z niebios
przyspawały dnia trudy
już nie wyobrażam sobie
ani chwili bez ciebie dłużej
jak tak mija trzeci rok...
razem
Nasza Donia Harry Potterem
Nasza Donia polski Harry Potter
Pisze bajki o wszędobylskich
Wiedźmach i wiedźminach
Jest znakomitym instruktorem
Sztuki latania na miotłach
W ich świecie często gości
I wszystkie dzieci z dorosłymi
Zaprasza na przygody w lesie
Gdzie można oswoić wilka
Z Babą Jagą być za pan brat
Żadna bajka nie jest straszna
Dzięki tobie Droga Doniu Nasza
Dla odmiany czasem z pióra
Bez cenzury rzucisz pikanterią
Raz ognisty erotyk innym razem
Siarczysta satyra na łamach
Z A C I S Z A
Z dedykacją dla Donii51:*
Kim jest ta dziewczyna?
http://www.youtube.com/watch?v=8MSWJcPDLC4&feature=fvst
parawan długich włosów
nikt nie widzi jej twarzy
jej znak rozpoznawczy
Złota Polska Jesień
pisze na ten temat wiersze
tańczy walca z wiatrem
i zadymy się nie boi
fajny kompan w spódnicy
to GAJA we własnej osobie
Sposób na...
(Inspiracja z wiersza pt: " Ego" Amadeusza)
Mówią o nim dusigrosz ,że ma węża w kieszeni
Wcale tak nie jest komu jak komu poskąpi
Ale nigdy nie żonie jak spojrzy mu w oczy
Mam na męża sposób potrafię go sobie urobić
Nie zdradzę jaki nikomu znając jego słabość
Niepotrzebne mi bankomatowe karty
Po co mi się martwić o nieopłacone rachunki
Pozostawiam spokojnie takie problemy
Swojemu mężowi na barkach i na głowie
Bez mojej zgody nie chodzi nigdy na piwo
nie pije wódki ani nie pali papierosów także,
więc nie mam się o co bać tak naprawdę
Jest dla mnie wprost mężem wymarzonym
W niespodziance kupi truskawki w lutym
Ja wybieram biżuterię i sprzęt AGD, RTV
Mąż bez sprzeciwu słowa płaci za wszystko
Z kalkulatorem w ręku i przed monitorem
Zawsze wyliczy gdzie jest to i owo taniej
Na internecie w Media Markt i Euro kupi
Do domu przywiezie autobusem nowe
Ja nie narzekam nigdy na mojego męża
Jest mi z tym bardzo dobrze i wygodnie
Dałam sama jemu wolną rękę na finanse
i nie żałuję wcale na bank słowo harcerza!
Miłosny poemat
Inspiracja do wiersza Naitsyrka pt: "Przytulmy się"
ty pierwszy wiersz następny
do napisania najpierw pocałunek
później do współpracy venę
zaproszę muzyka w tle się
przywlecze i pojawia się nastrój
boski a w sercu ciągle maj
łączę poemat z miłością
do ciebie...
czując motyle w brzuchu
Czarne bikini
Inspiracja wiersza babyjagi pt: KOBIETA W CZERWIENI
żaden odcień ani barwa
nie odzwierciedli zarysu
jak jest w niej cudownie
biel nie jest niewinnością
trudno oprzeć się pokusie
jak się zerka i dotyka atłasu
żadnych koronek broń Boże
drapią jakby miały pazurki
fiszbiny i plastyk
odpadają powiem cicho
uwierają tu i ówdzie
torturują gładką skórę
czerwień jest podnietą
w poście od rozpusty
wyzwala dzikie żądze
najlepszy odcień nocy
czarny na ciele kobiety
magnesem przyciąga sekret
biustonosz i figi w komplecie
nie zastąpionym gadżetem
Musisz być moim
na koleżeńskiej stopie
nie obiecywaliśmy nic
zwykły zalążek przyjaźni
nie wiem jak skradłeś mi
serce pojawiło się coś więcej
nie mogłam przewidzieć
zaiskrzyło po raz pierwszy
jak tak byliśmy z sobą sami
wiedziałam...
musisz być moim
W karminowym splocie
cichy sekret bicie tętna
impuls tryska wulkanem
krew się burzy daje znak
blask w oku magiczny
niedosyt przywołuje ze snu
egzotyczny taniec
porusza wyobraźnią
w pieszczocie czas się dłuży
usta przy ustach
w karminowym splocie