Będę wszystkim...czym chcesz
Kocim prążkiem na Twym kocu.
Długim włosem puszystego futra.
Szeptem na kolanach Twych mruczenia.
Chciałabym być…
Ciepłym kłębkiem wełny swetra.
Na Tobie… aby poczuć każdy milimetr,
Twojego ciała abyś popijał mnie
W postaci gorącej czekolady.
W długie wieczory zimowe.
Nosił mnie na głowie dumnie.
Jak koronę gdybym tylko była czapką.
Mogłabym być np….
Grubym warkoczem co w mróz
Rękom Twoim posłuży za mufkę.
Kiedy rękawic przy sobie nie masz.
Chcę być... kotem, którego lubiąc,
Tulisz w Swe ramiona po powrocie
Do domu...
Po odmowie Laurze Piero przez jakiś czas nieokreślony unikał celowo z nią rozmów na radyjku. Tłumacząc się tym, iż strasznie praca go pochłania i obowiązki z nią związanie. Dziewczyna czuła na odległość, że ma do niej uraz. Bóg jej świadkiem, że naprawdę nic nie kombinowała ani nie próbowała uknuć, aby jego zmusić do czegoś, czego by nie chciał. Nie chciała tej nici przyjaźni naprawdę szczerej między nimi raz na zawsze zerwać. Z unikaniem z nią kontaktu przez pozostałych użytkowników na cb-radiu również pogodziła się na dobre. Mieli swoje sprawy, obowiązki domowe, zawodowe i własną rodzinę. Rozmyślając tak w milczeniu, postanowiła sama zająć się poważnie własnym życiem i ułożyć sobie je szczęśliwie. Miała ponownie ku temu nadarzającą się okazję. Dlaczego ona miała być gorsza od wszystkich. Znów niespodziewanie zadzwonił telefon w pokoju dziewczyny. Odebrała go i spytała:
-słucham?
–Cześć! Odpowiedział znajomy głos. –Patryk? Co się z tobą dzieje, dlaczego nie przyjeżdżasz do mnie?
–Lauro posłuchaj jest sprawa tego typu. Jeżeli pragniesz tak samo jak ja być ze mną na stałe musisz wybrać się koniecznie do ginekologa, aby wypisał tobie fałszywe zaświadczenie, że jesteś w ciąży.
–Tym razem to rzeczywiście zwariowałeś! Po zaledwie niecałych 3 tygodniach naszych spotkań, chcesz mnie koniecznie przed swoją rodziną poniżyć i upokorzyć. Jak ty sobie to wyobrażasz? Zdobędę fałszywe zaświadczenie od ginekologa ty je pokażesz swojej mamie, a ona od razu stwierdzi, że jestem nie z tobą, lecz zupełnie z kimś innym w ciąży. Chcesz ze mnie zrobić przed matką i rodzeństwem kobietę lekkich obyczajów, która gdy spotka pierwszego, lepszego faceta zaraz idzie z nim do łóżka. O nie, osoba kochająca drugą osobę, szanuje ją a nie szasta nią na prawo i lewo. Tak jak ty ze mną postępujesz !
-Lauro kochana zrób to proszę dla mnie. Rozmawiałem o nas z mamą, siostrą i bratem w domu i oni są przeciwni naszemu związkowi w przyszłości. Nie przyjeżdżam do ciebie, bo nie wypuszczają mnie nigdzie z domu. Matka całą rentę moją skonfiskowała. Podczas tej rozmowy weszła do Laury jej mama.
-Kto to dzwoni? Spytała.
-Patryk mamo. Kiedy chłopak usłyszał w słuchawce, że do dziewczyny przyszło, któreś z rodziców, zaczął prosić ją o to, aby oddała swemu rodzicowi słuchawkę.
-To mama przyszła do mnie. Oznajmiła chłopakowi.
-Mamo Patryk chce z tobą rozmawiać. Oddała kobiecie słuchawkę. Matka dziewczyny osłupiała z zaskoczenia, zapoznawszy się pomysłem chłopaka.
Podobnie jak córka odpowiedziała przez telefon:
-nie, nie zgadzam się na to. Patryku, chyba mogę mówić ci już po imieniu? Daj mi proszę do telefonu swoją mamę, spróbuję z nią porozmawiać o was obojgu, jak kobieta z kobietą i zarazem matka z matką.
Laura na fotelu tylko przysłuchiwała się całej rozmowie telefonicznej.
- Dzień Dobry pani, jestem mamą Laury. Rozumiem panią, co pani czuje, ogromnie zaskoczona tą całą zaistniałą sytuacją między naszymi pociechami, ale osobiście myślę, że najlepiej będzie jak podam pani do nas numer telefonu i adres domowy.
- Dzień Dobry pani, jestem mamą Laury. Rozumiem panią, co pani czuje ogromnie zaskoczona tą całą zaistniałą sytuacją między naszymi pociechami, ale osobiście myślę, że najlepiej będzie jak podam pani do nas numer telefonu i adres domowy.
-Zapraszam panią z mężem lub z kimś z rodzeństwa Patryka do Felina i na spokojnie osobiście porozmawiamy sobie u nas w domu. Matka Patryka zgodziła się jak przypuszczała Laura, bo jej mama zaraz podyktowała jej przez słuchawkę numer telefonu i adres dokładny.
-Proszę przyjechać, czekamy. Uśmiechnęła się mama dziewczyny. Po czym odłożyła słuchawkę.
-No i co kiedy przyjadą? Zapytała ją zaciekawiona i zaniepokojona córka.
-Tego mi nie powiedziała, spisała całe nasze dane i odrzekła mi, że przed spotkaniem na żywo zadzwoni. Mówiąc to na twarzy była raczej poirytowana co dostrzegła Laura. Domyślała się po raz kolejny, że ta grobowa cisza nie wróży dla niej nic dobrego, przeciwnie wręcz wpadła po uszy jak śliwka w kompot. Jak z tego teraz wybrnąć tak, aby nie skrzywdzić Patryka i nie pogorszyć całej sytuacji? Tym bardziej jak znaleźli się we czwórkę przez Patryka w całej tej niezręcznej sytuacji. Na samą myśl stresowała się przed poznaniem Iwa mamy. Po raz pierwszy zaczęła się ogromnie lękać w głębi duszy tej wizyty nieznajomej kobiety. Jak wypadnie? Miała coraz częściej bardzo złe przeczucie na ten temat, ale starała się jak zwykle nie pokazywać tego po sobie ani chłopakowi ani rodzicom w domu. Patrykowi z czasem udało się wyrwać jakoś ze szponów rodzinnych i zawitał u Laury. Ona natomiast nie wiedziała czy ma się z tego powodu cieszyć tym razem, czy smucić? Przyjeżdżał do niej tyle, że autobusem na gapę i wracał nim z powrotem do Świdnika. Po raz kolejny zaproponowała mu dla świętego spokoju, ale i dla dobra ich obojga przyjaźń na cb-radiu.
Iwo nie chciał o tym słyszeć. Wybiegł na balkon na 7 piętro postraszył dziewczynę, że rzuci się z niego popełniając samobójstwo. Dziewczyna znowu została poddana szaleńczemu szantażowi. Zawołała z płaczem rodziców. Pierwsza wpadła do jej pokoju matka.
-Co się stało?!
-Mamo zrób coś, powstrzymaj go! On skacze przez nasz balkon!!!
Wybiegła za chłopakiem na balkon, Patryk stał przy barierkach wpatrzony w dół. Rzucając czymś z bardzo wysoka. Echo niosło pogłos uderzenia. Kobieta chwyciła go z tyłu za ramię i z powrotem odciągając, popchnęła go do pomieszczenia siłą. Kiedy wrócił do Laury wpadł chwilowo w histeryczny śmiech, siedząc obok dziewczyny na fotelu.
-Nie chcę mieć cię na swoim sumieniu chcesz to odbieraj sobie życie, ale gdzie indziej, Byle gdzie tylko nie w moim domu i nie na moich oczach!!! Krzyczała ile tchu na niego Laura. Rozumiesz?!!! Mam cholernie dość tego samego chwytu wobec siebie z waszej strony!!! Mirek chlastał się pokątnie żyletkami po całych rękach, a ty straszysz mnie rzuceniem się z balkonu!!! Rób co chcesz u siebie, nie u mnie!!! Boże za co pokarałeś mnie takimi wariatami?!!
Patryk starał się udobruchać dziewczynę, obejmując ją i całując.
–Przestań się spoufalać wobec mnie. Po takiej szopce, jaką przed chwilą odstawiłeś przede mną i moimi rodzicami masz czelność mnie całować?! Masz tupet, nie do po zazdroszczenia.
–Lauro kochana wybacz mi już się to z mojej strony nie powtórzy. Pomyślała sobie znowu ta sama śpiewka, skąd ja ją znam?... Po opadnięciu emocji odezwał się Iwo: - wiesz bardzo przykro jest mi ciebie o to prosić i twoich rodziców, żebyście zgodzili się na kolejne spotkania nasze potajemnie przed moją rodziną.
–Patryku to mi się bardzo nie podoba. Jak tak ktoś z boku spojrzy bardzo źle będzie świadczyło o mnie .
–Innego wyjścia nie widzę. Przynajmniej do czasu naszego ślubu kościelnego, który również będzie musiał odbyć się w kościele przy zamkniętych drzwiach i w sekrecie przed moją rodziną. Musimy jak najszybciej się zaręczyć!
-A kupiłeś już pierścionek, obrączki? Spytała ponaglana przez niego dziewczyna. Spuścił w dół nagle głowę.
-No właśnie w tym problem. Zamierzałem to robić teraz po otrzymaniu renty socjalnej, ale od kiedy matka trzyma moją forsę w swojej garści to ja jestem spłukany do cna. Rodzice dziewczyny tym razem przysłuchiwali się im obojgu z boku.
-Patryku jak będą wyglądać wasze zaręczyny i dzień ślubu? Ze strony Laury będzie najbliższa rodzina, chrzestni rodzice, a jak z tobą będzie? Zapytała mama Laury.
Nasi krewni będą zbulwersowani tym faktem, dociekając prawdy. Gdzie twoi rodzice, rodzeństwo?... Dlaczego nikt z twojej strony nie jest obecny na uroczystości?... Co my mamy wtedy im powiedzieć, jaki pretekst wymyślić?
-Do wesela naszego z pewnością coś się wymyśli proszę pani, tylko błagam proszę wybaczcie mi państwo ten dzisiejszy wybryk na balkonie. Prosił skruszony chłopak ich córki. Ojciec Laury wstał z krzesła, chociaż z natury prawie w ogóle nie zabierał głosu tym razem odezwał się:
- popełniać błędy czy mylić się jest rzeczą ludzką. Chłopcze, córko nasza nie będę wam z matką dodatkowo utrudniał dążenia do celu, jaki wspólnie już podjęliście. Co w mojej mocy i mojej żony, postaramy się wam obojgu zawsze pomóc, ale pamiętaj Patryku, nie skrzywdź naszej jedynaczki!
Iwo uścisnął dłoń ojcu swojej wybranki i ucałował jej matki rękę. -Bardzo dziękuję za wyrozumiałość, chciałbym właśnie mieć takich rodziców jak Laura. Powiedział z wdzięczności. Znów zostali sami.
-Wiesz Lauro wybacz mi tamten głupawy pomysł przez telefon, ale wysłuchaj mnie proszę. W bardzo wielu przypadkach u pełnosprawnych par, któreś z rodziców bywa przeciwne ich związkowi, no i aby temu zaradzić dziewczyny celowo zachodzą przed ślubem w ciążę ze swoimi chłopakami. Potem po ślubie ich rodzą się dzieci, pierwsze wnuki i staruszkom na ich widok złość szybko mija . Na synową czy na zięcia niechcianych. Jestem pewien, że gdybyś najpierw zaszła ze mną w ciążę, to cała ta sytuacja zaostrzona ze strony mojej mamy, rodzeństwa na pewno ustabilizowałaby się. Z czasem poznałybyście się obie lepiej z sobą, zaprzyjaźniły. Wtedy teściowa zaakceptowałaby cię wraz z moją siostrą i moim bratem. To co mówił Laurze, obejmując ją delikatnie było całkiem wbrew jej woli i zasadom moralnym. Owszem marzyła o dzieciach w przyszłości, ale wszystko chciała ,aby potoczyło się po kolei jedno po drugim, jak została wychowana w domu przez własnych rodziców.
-Teraz ty mnie uważnie wysłuchaj Patryku. Przykro mi, ale z mojego punktu widzenia wygląda to zupełnie inaczej. Wierz mi, dziecko nasze, wspólne nic by w tym powstałym konflikcie nie odmieniło między mną a twoimi bliskimi. Wręcz przeciwnie oni wtedy dopiero mieliby prawdziwy powód ku temu, aby mnie znienawidzić. Uważając, że dopuściłam się haniebnego czynu, aby tylko podstępnie ciebie przy sobie usidlić i zatrzymać na zawsze. Z drugiej zaś strony wnioskuję po ostatnim twoim telefonie do mnie, że gdyby sytuacja w naszym przypadku dalej zabrnęła, niż jest obecnie i rzeczywiście zdarzyłaby mi się typowa wpadka przed ślubem z tobą, ty nie byłbyś w stanie przeciwstawić się swojej rodzinie. Tak przypuszczam, dlatego muszę się upewnić czy się nie mylę co do tego poznając cię jak najlepiej. Mógłbyś ulotnić się nie wiadomo gdzie, nie uznając naszego nienarodzonego jeszcze dziecka. Może nawet podejrzewałbyś mnie, że spodziewam się jego z kimś innym? Twoja mama albo rodzeństwo zmuszaliby mnie do aborcji.
-Nie, nie byłoby tak! Zaprzeczał Patryk Laurze.
-Oj przedtem zaprzeczałeś mi, że nie będzie najmniejszego sprzeciwu wobec mnie ze strony twoich bliskich i co?... Moje przeczucia spełniają się. To nie jest zły sen, z którego można się obudzić. To jest rzeczywistość w jakiej znaleźliśmy się oboje. Smutne, ale prawdziwe i musimy się oboje z tym liczyć w przyszłości. Nagle Patryk przypomniał sobie o czymś, co schował do kieszeni w spodniach z tyłu w swoim domu. Była to kaseta magnetofonowa, którą wyciągnął i podał Laurze.
-To dla ciebie skarbie.
-Co to za nagrania? Zapytała Landrynka. Nie znam tego zespołu, ale często go słucham w Świdniku. Kiedy jest mi bardzo smutno i źle. Włącz proszę posłuchamy razem z twojego magnetofonu. Dziewczyna posłuchała go. Otworzyła kieszeń A radiomagnetofonu SONY z autorewersem, włożyła ją do środka, zamknęła i nacisnęła przycisk PLAY. Wnet popłynęła nastrojowa melodia a za nią facet śpiewał rzewną piosenkę o nieznanym tytule, a o następującym tekście:
(tytuł tekstu i autor nieznany)
TUTAJ JEST MÓJ DOM TU STAWIAŁEM PIERWSZE KROKI NIE WYJADĘ STĄD CHOĆ MI WSTYD ZA PRZESZŁOŚĆ NIE WIEDZĄC WCIĄŻ KTO
KTO NIE GUBI, KTO MYLI DROGI PATRZĘ NA TEN ŚWIAT, KTÓRY STAJE SIĘ UBOGI MAM SWÓJ WŁASNY CEL,
DO KTÓREGO ZMIERZAM PO ŚWIECIE CHODZIĆ CHCĘ, KTÓRYM NIC NIKOMU NIE ŻAL ŚWIAT CIĄGLE ZMIENIA SIĘ
RAZ JEST DOBRZE, A RAZ ŹLE CZAS BIEGNIE NA PRZÓD NIGDY JUŻ NIE COFNĘ SIĘ ŻYJMY TAK BY NASZE ŻYCIE
NIE BYŁO TYLKO SNEM BY CZERPAĆ Z NIEGO WIELKĄ SIŁĘ CORAZ WIĘKSZĄ Z KAŻDYM DNIEM SKĄD WZIĘŁO SIĘ TO ZŁO,
KTÓRE STUKA NAM DO OKIEN? TRZEBA ZDEPTAĆ GO ZDECYDOWANYM KROKIEM I ZAPOMNIEĆ, ŻE KIEDYŚ BYŁO ŹLE
BĘDZIE LEPIEJ ŚWIAT CIĄGLE ZMIENIA SIĘ RAZ JEST DOBRZE, A RAZ ŹLE CZAS BIEGNIE NA PRZÓD
NIGDY JUŻ NIE COFNĘ SIĘ SKĄD WZIĘŁO SIĘ TO ZŁO, KTÓRE STUKA NAM DO OKIEN? TUTAJ JEST MÓJ DOM
TU STAWIAŁEM PIERWSZE KROKI NIE WYJADĘ STĄD…
Słuchali, słuchali tej piosenki, którą śpiewał im z kasety o tajemniczym, pięknym głosie wokalista. Dzięki niej udało się Laurze i Patrykowi zapomnieć o mijającym, kolejnym bardzo burzliwym dniu. Po raz pierwszy w życiu Laura poczuła się w pełni szczęśliwa, ale jak na długo?... Patryk zostawił jej tą kasetę do przegrania i do posłuchania.
Dzisiaj stronę odwiedziło już 22 odwiedzający (40 wejścia) tutaj!
bądź moim tul (i) panem...♥
zostań i bądź
moim tulipanem
a ja będę ci
różą bez kolców
tylko moim bądź
tego pragnę
przytul mnie
mocno do siebie
niech nie będzie
mi tak zimno dłużej
to nie ujemna temperatura
a samotność tak oziębła
całą mnie oblewa
bezgraniczny strach,
że zostanę znów
samotną bez ciebie
nie chcę być
przez całe życie
jeżem z kolcami
bez przerwy się bronię
zostań i bądź
moim tulipanem
rozgrzej serce
do czerwoności
niech będzie ono
koloru płatków róży i tulipana
bardzo gorące i pąsowe
nawet jeśli zadrżę
nie przejmuj się tym
to tylko chwilowy dreszcz
to będzie znak
że otrzymałam szansę
na wyzwolenie się
spod więzów oporu
przełamując w oczach
pogrążenie w strachu i rozpaczy
które były kajdankami
dla mnie od dawien dawna
wykorzystywane i powielane bez zgody autora- assandi .
(Dz.U. 1994 nr 24 poz. 83 z późn. zm.)