Miłosne♥Roztargnienie
samoistne drżenie nie wiadomo skąd
niczego się nie boję nie wiem czym jest ziąb
trzęsienie ziemi pod nogami grunt się usuwa
one jak z waty są wryte jak słupy
niemal usuwam się ze stóp przed tobą - zemdlona
nagle miłości łuna w sercu rozbłysła
cała drżę nie mogąc się opanować
wbrew woli zapominam o zmartwieniach
uśmiecham się w przestrzeń swoich marzeń
na nic nie reaguje wpatrzona w ciebie
nie mówię nic pragnąc zatrzymać tą chwilę
z miłości rozpromieniona i roztargniona
TŁOK W RUCHU DROGOWYM
poprzez czysty lazur nieba
słońce świeci jakby się śmiało
niedzielny poranek w pełni
a ja jadę autem autostradą
donikąd się nie śpieszę
delektuję się sam na sam
podróżą przed siebie
wyprzedzają mnie inni
jeden drugiemu kierowcy
siedzi cały czas na ogonie
autostrada to nie nawigacyjny pas
na lotnisku a bryki to nie samoloty
na szosie jak na dzikim zachodzie
wyprzedza ten co pędzi na oślep
nie patrzy na to że z przeciwka Tir
a z prawej Ford i rowerzysta jedzie
nic nie pomagają radar
na poboczu krzyże i znicze
gdzie zginęli inni pasażerowie
przez nietrzeźwego kierowcę
każdy się śpieszy wszyscy nerwowi
nie skutkują prośby –zdejmij nogę z gazu
aż włos jeży mi się na głowie
gdy patrzę na wyścig szczurów
na drodze nie pomagają na nosie
nawet mi różowe okulary
jak kierowca grozi pięścią
przez szybę drugiemu kierowcy
kiedy dojadę szczęśliwie
wieczorem do domu z powrotem
nie mogę doczekać się
drodzy panowie i panie
podróż taka żadna przyjemność
ciężko się odprężyć i wypocząć
dobrego taktu i kultury zero
dbajmy o innych i o siebie
coraz trudniej o bezpieczeństwo
żeby spowodować kraksę
nie trzeba być mądrym
wystarczy wcześniej wyruszyć
aby na miejsce zdążyć
o jeden grób mniej
na cmentarzu potem
i auto nie ważne jakie
nie ma łysych opon
bardzo długo kursuje
pasażerowie się cieszą
w zachwycie podróży
księżycowy erotyk
w ciemności powiek
leżę pod baldachimem
gwiazd na niebie
a na górze księżyc
wykrada moje ciała sekrety
ukradkiem namiętnie
leżę nieruchomo
oddycham bezszelestnie
czy wzejdzie na dół
czy będzie mnie muskał
i pieścił swoją poświatą
przez skórę fala gorąca
nagle przepływa jedna
za drugą pobudza
we mnie silne prądy dreszczy
coraz ciężej mi zasnąć
bieg przyśpiesza mi oddech
i nurt wodospadu impulsu
w żyłach czuję i słyszę
całuj mnie całuj i kochaj
w tą noc całą
na bliski dystans ciepła
w twoich oczach płoną ognie
i żar z serca ci bucha
lubię przytulać się do ciebie
bicia serca słuchać
lubię patrzeć tobie w oczy
i miłości w nich szukać
lubię kiedy muskasz mi włosy
napawasz się ich wonią
siedzę tobie na kolanach
tulisz mnie do siebie coraz mocniej
że aż tchu jest brak
pragnienie gasisz każdym wydechem
na bliski dystans ciepła
miłość nie ma granic gdy jesteśmy razem
Spod ♥ prysznica
Spod prysznica wilgocią spowita
Siedzę owinięta niedbale w ręcznik
Maluję oczy i usta przy lustrze
Nachylasz się nade mną
Suszarką mokre kosmyki włosów suszysz
Strumieniem ciepłego powietrza
Kładziesz swoje dłonie na nagie ramiona
Powoli delikatnie ugniatasz i masujesz
Palcami zataczając na mapie ciała koła
Wzdłuż mojego kręgosłupa
Od włosów aż po sam ręcznik
Unosisz mnie jak puch z krzesła
Patrzę i patrzę nie dowierzam oczom!
Cały czas stojąc za mną
Palcami dotykasz mojego karku
Pochylam do przodu głowę
Aby poddać się twoim pieszczotom
Muskasz językiem i ssiesz ustami
Cały obwód łabędziej szyi
Od kręgosłupa aż po brodę
Pozbawieni ubrań jeszcze bardziej…
siebie pragniemy
HIPNOZA ♥ KĄPIELI
Aromat magii w powietrzu się roznosi.
Wyostrza zmysły, podrażnia fantazję.
Migdały z lawendą w parze się jednoczą.
Essence body kąpiel w pianie królewska!
Ciepła woda w wannie w objęciach tuli.
Masowanie szorstką gąbką całego ciała.
Relaksuje, odpręża od ciągłego stresu.
W myślach puchowa podusia pod głową.
Każdy gest i ruch staje się flegmatyczny.
Bez przerwy usta ziewają samoistnie.
Coraz trudniej zmagać się jest z sennością.
Powieki coraz cięższe jak z ołowiu.
Czas się wlecze stojąc w miejscu.
Zapach piany hipnotyzuje kojąco.
Mokre kosmyki w kark łaskoczą.
Wstaję z wanny, wychodzę w szlafroku.
FANTY♥LOSU
Utkana w tajemniczość nieśmiałości.
Wtulona w ramion twoich tarczę.
Czułość bliskości w milczeniu chłonę.
Zapamiętuję każdą chwilkę z Tobą.
Cieszę się, że Jesteś przy mnie.
Trzymasz w swoich, moje dłonie.
Nie odrywasz wzroku ode mnie.
Twój policzek przy swoim czuję.
Zapach włosów czarnych jak noc.
Oczy błyszczą zamiast gwiazd.
Uśmiech na ustach się maluje.
Czekam co się dalej będzie działo?
Pochylasz się nade mną powoli.
Próbuję twoją myśl odgadnąć.
Umyślnie skradasz mi całusa.
We śnie nie wzbraniam się wcale.
Podświadomość nad snem czuwa.
W stanie horyzontalnym nieważkości.
W półmroku marzenia się snują.
Morfeusz rozdaje w zasięgu fanty losu.
JAK TY TO ROBISZ?
|
Powiedz mi - jak ty to robisz?
Choć nie widziałam cię,
to śnisz mi się po nocach.
Powiedz mi- jak ty to robisz?
W dzień myślisz o mnie.
A ja coraz bardziej tęsknię…
Za twym głosem,
żarem serca i czułością.
Telefony przestają powoli wystarczać.
Serce podąża za sercem.
Daleko w nieznany świat.
Minuty, impulsy gonią.
Coraz trudniej jest się
ze sobą na krótko rozstać.
Jakby godzina była rokiem.
Czy na odległość można się.
aż tak do siebie przywiązać?!
Inni ,by to osiągnąć potrzebują wieczności!
Ty i ja łapiemy sekundy uczuć.
Jak z dopalonej zapałki.
Promyki iskierki gasnącej.
By ogrzać spragnione
miłości serca i dusze.
Uciekamy razem w tym samym kierunku.
Zaczyna się wszystko
tak późno od podstaw.
Od nowa przypominamy sobie:
czym jest szczęście w miłości?...
Powiedz mi – jak ty to robisz?
Odgadujesz każdy mój
grzech niewinności?
Ty zadzwonisz znów jutro.
Mówiąc mi wprost -
nie mogłem się powstrzymać.
Ja do ciebie pojutrze.
W obawie czy się nie rozmyśliłeś… |
|
Szczyt ♥ Marzeń
Orszakiem palców zagraj na ciała akordach.
Pod batutą wibracji ukrytego instynktu.
Cień zmroku będzie namiętności inspiracją.
Zapach świec zachęci do miłości.
Atmosfera zbliżenia jest niepowtarzalna.
Pożar ognia w zbliżeniu roznieci klimat.
Aura ponad trzydziestostopniowa –tropikalna.
Zefirem jest każde westchnienie wydechu.
Kropla rosy ukojeniem w ekstazie deszczu.
Na obniżenie temperatury najlepszy chłód dreszczu.
Warkocz splecionych rąk na plecach w pajęczynie.
Nektar warg nadaje słodyczy uczuciom.
Graj, graj nadal, nie przestawaj - na serc dzwonach.
Dopóki, dopóty księżyc na niebie wysoko przed snem.
Minuty, sekundy jak na zegarze odmierzaj.
Nie śpiesząc się w zasięgu na szczyt marzeń.
..Wśród...♥...Uczuć...
|
wśród uczuć myśli biegną obłędnie
nie widać co jest złe i podstępne
wśród uczuć rośnie pragnień łaknienie
każda miłość jest jedna jedyna
wśród uczuć czas tak wolno płynie
w amoku wibrujemy wiedeńskiego walca
wśród uczuć patrząc tylko sobie w oczy
dzień wydaje się snem z tysiąca jednej nocy
wśród uczuć jesteśmy ślepcami z zazdrości
potęga pokusy do zdradzenia jest największa
wśród uczuć łatwiej o twoich błędach zapominam
wierzę że się zmieni wszystko na lepsze wkrótce
wśród uczuć nietrudno w samotności zbłądzić
gdy się jest w rozłące usychając z tęsknoty
wśród uczuć nie ma barier i żadnych granic
bo miłość nie zważa na brzydotę uszczerbek ciała
wśród uczuć powinny być tylko łzy szczęścia
kocham cię najbardziej jak potrafię nie jest farsą
wśród czuć słowa przysięgi małżeńskiej przed ołtarzem
są dopełnieniem całości w jednym marzenia |
GROSZKI ♥ SZCZĘŚCIA
Do płatków twych uszu swe słowa tulę.
Nie patrząc w twe oczy swoje mrużę.
Westchnieniem pragnienia do ciebie mówię.
Stałością uczuć za tobą podążam.
Wpuściłam cię do serca i czekam.
Czułością gasisz strach we mnie.
Przy tobie niczego się nie boję.
Staję się coraz bardziej pewną siebie.
Wiem i czuję to, że ty wierzysz we mnie!
Jesteś mi coraz bardziej bliższy.
Jak nikt przed tobą wcześniej.
Głos serca podpowiada mi, że to ty
Jesteś tym jednym, jedynym na zawsze!
Moje serce na pewno się nie myli - o nie.
Nie ma alkoholu, podstępu i przemocy.
Nie muszę walczyć o własne bezpieczeństwo.
Nareszcie czuję, że mogę być kochana.
Potrzebna tobie i nie samotna.
Ukoiłeś me cierpienia - łzy smutku zamieniłeś,
w groszki szczęścia.
PRZY TOBIE...
przy tobie nie jest mi obco
przy tobie sny są rzeczywistością
przy tobie i świat cały nie jest podły
przy tobie więcej ludzi jest dobrych
przy tobie nic nie nie jest straszne
przy tobie samotność będzie łatwiejsza
przy tobie wszystko jest inne i prostsze
przy tobie MY brzmi całkiem inaczej
Cały ♥ ogrom
w dotyk drżenia dłoni
ubierz całe ciało
muśnięciem czerwono-zwilżonym
umaluj usta
namiętnym spojrzeniem
otul serce zimą
zamiast ciepłym szalem
bądź mi suknią wieczorową
w noc sylwestrową
gdy będziemy tylko
razem we dwoje
niby tak niewiele
cały ogrom mieści się
w tych paru słowach
|
Walc♥Miłości
Walc miłości harmonia serc.
Takt melodii pieszczot szept.
Tańcz ze mną tańcz w rytmie
melodii przy blasku świec.
Lawiny dotyku czułości,
w objęciach ciał muru.
Poczucie bezpieczeństwa,
w zaufaniu z wzajemnością.
Dwie dusze nierozłączne
w jedności, bicie serc
zgodne w tym samym tonie brzmią,
co w kościele weselne dzwony.
Czy istnieje jeszcze taka miłość?...
Naprawdę w rzeczywistości.
A nie tylko w marzeniach.
Czym trzeba sobie zasłużyć
na harmonię serc walca miłości?...
Gdzie go spotkać i kiedy?
Pośród po drodze tyle
burz, zawiei i zamieci.
Gdzie pośród kłosów
ziarna mnóstwo plew.
W Tobie mam Promyk Słonka
Dosięgałam granic cieni półmroku.
Gdy ciebie nie było wszystko obce.
Wyleczyłeś we mnie nie wygojone rany.
Skończyło się ronienie łez w krwi potoku.
Twoje pojawienie się odmieniło życie.
Nabrałam do przeszłości dystansu.
Nic ze wspomnień już nie ma znaczenia.
Tam gdzie ciebie nie ma obok mnie.
Z tobą liczy się każda cenna chwila.
W strudze wody jesteś kroplą deszczu.
Na papirusie skóry śladem pocałunku.
W tchnieniu pragnienia porywem wiatru.
Wymarzonym śnie, który się spełnia.
Marzenia najskrytszego odzewem.
Chcę być kompasem w twoich rękach.
Białym żaglem na środku oceanu.
Zamiast cierpienia uśmiech się maluje.
Świat nabiera kolorów tęczy łuku.
Gradowe chmury daleko odeszły.
Bo w tobie mam promyk słonka.
zakochana♥pantomina
w półświetle na ścianie
cienie się imają ku sobie
tuląc się pnącza wieńca
łączą się w jedność czule
w uścisku zbliżenia
chemia je przyciąga
potęga rosnąca iskrzy
wzajemnie na miarę uczuć
ciśnienie krwi wzrasta
patrząc jak na seans
w kinie wdzięk magii
przedstawia ciszy
sentymentalny spektakl
zakochanej pantomimy
na białym płótnie ściany
miłość maluje obrazy
SEN
Jeden, jedyny niepowtarzalny błysk!
Nie gwiazd, a spojrzenia wzroku lśni.
Poślad drżenia serca, esencja szumu.
Wibracji klimat w powietrzu fluidy.
Pąs ust karminowych na pączku róży.
Żarliwy pocałunek, którego nie ma naprawdę.
Jesteś Patrickiem Swayze ze mną w tym tańcu
Zagarnij chwil ulotność.
Zatrzymaj magię słów.
Poczuj serca dynamikę.
W uderzeniach rytmu.
W szepcie strun drżenie.
Szumi w głowie kręci się.
Karuzela namiętności.
W płonących zmysłach.
W szmerze gwiazd.
Brokat światła oślepia.
W poświacie księżyca.
Snują się fantazje.
Wokół wirują myśli.
Nie nadchodzi sen.
Dirty Dancing widać.
Patrick’iem Swayze jesteś!
Ze mną w tym tańcu…
Uwielbiam w Tobie
W kąpieli pieszczotach.
W pocałunków nurcie.
W ekstazie wodospadu.
Porwij znienacka w jasyr!
W rosie perfum zatrzymaj.
Zapach feromonów bujanie.
Rozświetl ścieżkę zmysłowo.
Nadzieją rozszerzonych źrenic.
Gwiazd odbiciem namaluj.
We śnie pejzaż serc nawiedzony.
Dotykiem zainspiruj nut gamę.
Melodii jaką uwielbiam w tobie.
Mój bunt
Raz w rytmie Popu, raz w rytmie Rock’n’Rolla.
Leci muzyczka na winampie z komputera.
Wsłuchuję się w echo wspomnień z lamusa.
Dziś pełno mp-trójek jest na wrzucie.
Niegdyś królował discman ze słuchawkami,
na uszach walc Teardrops i Tango Locomostion.
Śpiewał Shakin Stevens prosto z Walii.
Podbijał serca Thomas Anders z Modern Talking.
Niepowtarzalny klimat młodości czasów.
W pigułce remixu przeplatają się starocie.
Breakin Up My Heart, Cheri,Cheri Lady,
Just We Two (Mona Lisa) przetrwały rarytasy.
Pewexowe płyty winilowe, kasety VHS,
Magnetofonowe szpan lat siedemdziesiątych,
i osiemdziesiątych PRL-u gdy w domu
ojciec na nich wrzeszczał wyłącz szarpidruty!
Słuchając radiowego Koncertu Życzeń,
Potajemnie się buntowałam na przekór.
Przegrywając z Kasprzaka na Wilgę.
Szumy i trzaski zamiast ulubionego hitu.
Pragnąc skrycie osiemnaście lat osiągnąć.
Pod dyktando nie słuchać ze starszych nikogo.
Dziś już nie muszę słuchać co kto mi każe.
Nabierając do Santorki i Germanki słuchowstrętu.
MOSTY
Zroszone pocałunkami tęsknoty.
Otulone myśli refleksją białych lilii.
We śnie przemawiają marzeń wizje.
Pustynna samotność ogarnia beznamiętnie.
Mleczną drogą śladem gwiazd podąża.
Porwany zrywa się rytm pulsu galopem.
.Nucąc nocne melodie na strunach oddechu.
Nie daje chwili wytchnienia w pośpiechu.
W poemacie dzieła porusza finezją wyobraźni.
Wykrywając obce instynkty impulsu doznań.
Tajemniczego ogrodu bram prowadzą złote wrota.
Wąwozami bezimiennego szmeru milczenia.
Balansując nad mroczną przepaścią.
Po sznurze czarnych pereł w ciemności.
Przy pełni księżyca lunatycznie przed ryzykiem.
Utraty miłości życia pali się za sobą mosty.
Amok ♥ Wyznań
Nie ma mnie w Twoim sercu.
bo Jestem serca biciem.
Nie jestem cudem świata,
a miłości zjawiskiem!
Zjawiskiem, które raz jedyny
spotkało Cię by pokochać.
Ideału we mnie też nie znajdziesz,
lecz moje serce pragnie,
doskonale Ciebie kochać.
Jak nikt jeszcze nigdy w życiu.
Na całej kuli ziemskiej!
Na przekór wszelkim losu przeciwnościom.
Tym, którzy mówią o mnie źle,
bo Jesteś żywiołem ognia żądz!
W każdym śnie nocą.
Urzeczywistnieniem marzeń.
Mojego ukrytego świata.
W amoku wyznań uczuć.
Owoc♥ Miłości
W kielichu dłoni.
Małym pąkiem orchidei.
W kręgu objęć.
Płatkiem stokrotki.
Na dnie serca.
Pączkiem chińskiej róży.
W bezustannych myślach.
Lubczykiem miłości.
W ponętnym pocałunku.
Kostką czekolady.
Rozpływam się.
W ustach posmaku.
Mój zapach trąca zmysły.
Cieszy ciała bliskość.
I spojrzenie oczu.
Na sam owoc miłości.
Dotknij, poczuj, skosztuj.
kojec ♥ zbliżenia
wzrok ucieka iskierki się skrzą ognikami
pośród ciemnej nocy cykanie świerszczy
zmierzch tak upojny spać się nie chce
jesteś przy mnie ja przy tobie wtuleni
pod gwiazd sklepieniem oswajam się
ze wspólną bliskością intymności na ty
nie śpieszymy się z niczym noc taka długa
rozmarzone oczy łezki szczęścia spływają
rozkołysany kojec dotyków się buja
obnażone przed sobą ciała i dusze
szczerością serc wyznana miłość
w kroplach pieszczot cali płoniemy
za tarczą milczenia chowam nieśmiałość
w miodzie smaku ust delektujesz się spragniony
usidlasz od głów do stóp dreszczy mrowiem
bezwładna bezsilność niemocą paraliżuje
w potrzasku żywiołów namiętności
brnąc za ukrytym śladem niewinności
zrywasz kwiat cnoty wita mnie o świcie
w kobiecej szacie wschodem słońca brzasku