Będę wszystkim...czym chcesz
Kocim prążkiem na Twym kocu.
Długim włosem puszystego futra.
Szeptem na kolanach Twych mruczenia.
Chciałabym być…
Ciepłym kłębkiem wełny swetra.
Na Tobie… aby poczuć każdy milimetr,
Twojego ciała abyś popijał mnie
W postaci gorącej czekolady.
W długie wieczory zimowe.
Nosił mnie na głowie dumnie.
Jak koronę gdybym tylko była czapką.
Mogłabym być np….
Grubym warkoczem co w mróz
Rękom Twoim posłuży za mufkę.
Kiedy rękawic przy sobie nie masz.
Chcę być... kotem, którego lubiąc,
Tulisz w Swe ramiona po powrocie
Do domu...
Laura wróciła do swojego domu rodzinnego z Iwem i rodzicami już dość późnym wieczorem. Chłopak obawiał się jechać ostatnim autobusem do Świdnika odwlekał tak jakby celowo ze swojej strony , dlatego dziewczyna zaproponowała jemu: - zadzwoń do swojej mamy i powiedz jej, że jutro będziesz w domu z rana, a telefonujesz od przyjaciół z cb-radia. Jak zwykle nie chciał jej dobrej rady posłuchać i odmówił jej stanowczym: -nie. Rodzicom dziewczyny nie wypadało odmówić aby mógł przenocować tej nocy w drugim pokoju razem z ojcem Laury. Nazajutrz rano o godzinie 8-smej, może nawet wcześniej zadzwonił nagle telefon na biurku. Laura lubiła bardzo wcześnie wstawać, tak samo jak i jej matka. Najpierw odebrała go kobieta. Telefonowano z domu Patryka. córka jej domyślała się od razu, jak ona przez słuchawkę odpowiadała: -tak jest u nas. Chłopak Landryny jeszcze spał, więc mama Laury odłożyła na bok słuchawkę i poszła do drugiego pokoju go obudzić. Patryk w pośpiechu ubierając się, wpadł na oślep do pierwszego pokoju, wziął do prawej ręki słuchawkę i odezwał się:
-słucham?! Do dziewczyny docierały odgłosy podniesionego głosu z daleka, których nie była w stanie usłyszeć na odległość, więc tylko słyszała zdawkowe: -tak, dobrze!… Ze strony Patryka. Gdy odłożył słuchawkę na widełki. Wyszedł na moment do kuchni i powiedział: - proszę nie robić mi żadnego śniadania, ani herbaty. Muszę jechać natychmiast do swojego domu. –Śniadanie jest już gotowe do zjedzenia. Powiedziała mama Landryny. –Nie, dziękuję ja naprawdę muszę wracać do Świdnika, bo inaczej przez moją matkę znowu państwo i Laura będziecie mieli tutaj mnóstwo nieprzyjemności. –To może chociaż napijesz się gorącej herbaty? Zaproponowała kobieta. –Nie naprawdę nie mogę, przykro mi. Odmawiał w dalszym ciągu Iwo. Później wrócił do pokoju Laury, która nie dopuszczała wtedy do swoich myśli faktu ich rozstania się. Wtem ponownie zabrzmiał dzwonek z aparatu telefonicznego. Dziewczyna domyślała się kto to może być? Podniosła słuchawkę i spytała:- tak słucham? Usłyszała głos bardzo rozłoszczonej młodej kobiety, która wręcz na Laurę wrzeszczała przez telefon. –Ty kur… wchodzisz w życie Patryka z brudnymi buciorami!!!!
Przetrzymujesz Patryka siłą mocy, odpierd… się raz na zawsze od niego i całej naszej rodziny!!! Po tych wszystkich wyzwiskach na czym świat stoi, odezwała się Landrynka. Patryk jest już dorosły i sam powinien najlepiej zdecydować, jak chce sobie ułożyć własne życie ! Ma do tego prawo jak każdy! -Spierd… bo poślę do ciebie dziwko po niego radiowóz z policją!!! Groziła nieznajoma jej dziewczyna. Po czym odłożyła słuchawkę, Landrynce natomiast łzy stanęły w oczach. –Nie , nie zniosę dłużej takiego poniewierania mną, za coś czego nigdy nie popełniłam. To chyba była twoja siostra? Zapytała Patryka dziewczyna. On pochylił się nad nią i ją pocałował. –Idź już, bo zaraz znowu ktoś od ciebie zadzwoni i zmiesza mnie z błotem równo. Kiedy odchodził odwróciła się, spoglądając na niego. Nie domyślała się nawet tego dnia, że Iwo stchórzył porzucając ją bez słowa wyjaśnienia, przywłaszczywszy sobie od niej złoty łańcuszek z medalikiem Matki Bożej. Poniedziałek 3 czerwca 1996 r. pozostanie Laurze chyba z tego powodu ostatnią datą utrwaloną wiecznie w jej pamięci. Chłopak znikł i nie pojawiał się wcale, ani osobiście, ani na cb-radiu, tym bardziej nie raczył zadzwonić do Landrynki. Sama nie mogła zatelefonować do jego domu, gdyż miała bardzo charakterystycznie niepowtarzalny głos. Bała się, że zostanie od razu rozpoznana. Włączała codziennie cb-radio na podsłuch, chodziła po wszystkich jego kanałach jak na podstawie, tak i na boczne czterdziestki, mając cichą nadzieję, iż usłyszy go gdziekolwiek, ale jego nigdzie nie było. Gdy tak Patryka szukała wszędzie nasłuchując wszystkie modulacje po kolei, przyszła do niej matka. –Patryk zwrócił ci odchodząc kilka dni temu łańcuszek zaręczynowy? Spytała. –Nie oddał mi go jeszcze, a jak myślisz dlaczego go szukam po wszystkich kanałach cb-radia? Odparła zasmucona córka. – To dobrze. Wiesz nic nas oboje to nie obchodzi w jaki sposób odzyskasz ten łańcuszek od Patryka, ale musi ci go on zwrócić i to jest twoje zadanie, chociaż nigdzie z domu nie wychodzisz, wydrzyj jemu ten łańcuszek prosto z gardła jak będzie trzeba! Mam z ojcem już dość jego wizyt i tej postrzelonej jego rodzinki w naszym domu! Rozumiesz?! – To powiedz mi mamo chociaż jak to mam zrobić? Zapytała Laura. Masz tylu znajomych, przyjaciół na radyjku, poproś ich o pomoc w tym albo zastosuj bardzo podobną strategię do tej jaką stosowała do tej pory na nas Patryka rodzina. Postrasz go policją, masz przecież do niego adres domowy? Landryna nie była nigdy do tego stopnia zdolna. Tak naprawdę w jej sercu chyba jeszcze tliła się malusieńka iskierka, że zadzwoni do niej i powie, iż odważył się nareszcie przeciwstawić swoim bliskim na przekór ich woli i cała ta historia ich znajomości musi dobrze się skończyć. Domyślała się, iż Iwo nie może zadzwonić do niej, ale ona spróbuje do niego kilka razy dryndnąć, odczekać żeby usłyszeć kto się odzywa, potem odłoży w razie czego słuchawkę z powrotem, jak odbierze telefon nie on, a ktoś inny. Opowiedziała o wszystkim Dymszy, Zygusiowi i Rychowi, prosząc ich o pomoc w odzyskaniu tego łańcuszka zaręczynowego od Iwa, gdyby go spotkali gdzieś przypadkiem albo usłyszeli na eterze. Oni dowiedzieli się natomiast, że Patryk pracuje gdzieś w hurtowni w Lublinie od godziny 8 do 16. Dzięki tej wieści Laura dzwoniła raz dziennie do niego na telefon domowy co dzień po południu po 16-stej zawsze o tej samej porze, ale zamiast słysząc jego głos, natchnęła się zawsze na jego matkę albo na młodszego brata, więc na pytanie z ich strony: -halo, słucham, kto mówi?! Natychmiast odkładała słuchawkę. Trwało to tak przez tydzień, po nocach gdy nikt nie widział i nikt nie słyszał z domowników najczęściej płakała do poduszki. Noc w noc wypłakiwała jak bóbr morze łez. W dzień natomiast nadrabiała dobrą miną przed własnymi rodzicami, tryskając sztucznym poczuciem humoru. Tylko ona jedyna wiedziała, że to blef z jej strony. Dni, tygodnie, miesiąc upływały a dziewczynie coraz trudniej było tę rozpacz w sobie głęboko zdusić. Najgorsze było to gdy rodzina na wsi zaczęła dopytywać się Landrynki notorycznie już o to kiedy ślub? Na cb-radiu tego samego dociekano. Była zmuszona przez Patryka kłamać na okrągło ze wstydu, czego najbardziej nie znosiła. Wersję dla krewnych było bardzo łatwo wymyślić, jak ktokolwiek zapytał: -dlaczego Patryk nie przyjeżdża z wami? Dziewczyna z rodzicami odpowiadała zawsze tak samo: - pracuje i nie ma czasu. Gorzej było na radyjku z obcymi. Tutaj było coraz łatwiej Landrynce się rozkleić nad sobą. Wszyscy dobrze znali go i dobrze wiedzieli czego można po takim człowieku jak on spodziewać się. Maskotki od Patryka, wszystkie zdjęcia z nim zrobione w albumie, wiersze, ballady nieznanego wokalisty, obrączki ślubne ciągle przypominały jej wszystkie wydarzenia z ostatnich, minionych miesięcy. Sprawiało to wielki ból ,gorycz i smutek Landrynce. Miała również list od Iwa dołączony do poezji, w którym zapewniał ją o swojej miłości i o tym, że nikt i nic ich nigdy nie rozłączy. Pragnęła jednego tylko niszcząc list, zniszczyć wszystkie zdjęcia z jego podobizną. Zwrócić mu natychmiast maskotki, kasetę oraz pozostawione kiedyś nuty, chociaż na żadnym instrumencie muzycznym nie grywał Patryk .On jednak nie pojawiał się. Na cb-radiu Zbyszko z Podzamcza był jak ona w bardzo podobnej sytuacji. Chodził z dziewczyną ze Świdnika, której rodzice również byli bardzo przeciwni ich związkowi w przyszłości. Amelia miała o tyle utrudnione kontaktowanie się ze swoim chłopakiem, gdyż on tylko miał podłączoną cb-stację stacjonarną. Ona natomiast nie miała radyjka, ale posiadała telefon. Umawiali się na potajemne spotkania przed jej rodzicami za pośrednictwem Landrynki. Najczęściej Amelka przekazywała konkretną wiadomość gdzie ma się spotkać Zbyszkowi, dzwoniąc do Laury. Natomiast ona przez cb-radio przekazywała je na bieżąco jemu. W głębi duszy dobrze wiedziała co oni przeżywają oboje, dlatego tak ochoczo wspierała ich ze swojej strony. Pierwszy Zbyszko pomiarkował się w jakim stanie przygnębienia znajduje się Landrynka. Nikt inny nie spostrzegł tego po dziewczynie, on tylko domyślał się co czuła i jak ogromnie cierpiała. Dziewczyna wszystkiemu przed nim zaprzeczała na cb-radiu. Jednak wiedziała, że musi pozbyć się wszystkiego, co kiedyś łączyło ją z Patrykiem. Coś w głębi mówiło jej iż jak to zrobi, to uśmierzy jej cierpienie złamanego serca, poczucie wielkiego poniżenia i żalu, że tak łatwo zgodziła się, ulegając namowie Patrykowi na samym początku ich zapoznania się. Najbardziej nie mogła sobie darować, spotykała się z nim potajemnego przed jego rodziną, przecież dobrze wiedziała iż to będzie bardzo źle o niej samej świadczyć w oczach ludzi obcych i spokrewnionych dziewczynie, jak i Patrykowi. Ogromnie żałowała, że bezgranicznie uwierzyła mu we wszystko, co obiecywał jej i rodzicom, zapewniał o swoim uczuciu do niej nawet tego bardzo żałowała, że pozwoliła ponieść się przez Iwa tym ckliwym, lecz marnym i jak ogromnie pustym komplementom z jego strony. -Boże jak mogłam być tak w tym człowieku zaślepiona, głupia? Pytała nieraz samą siebie w duchu. To jakaś paranoja. Wnętrzem Laury targały coraz bardziej straszne wyrzuty sumienia, dlaczego tak szybko i łatwo poddała się walcząc na samym wstępie, przecież z natury zawsze uchodziła wśród chłopców za niełatwą do zdobycia dziewczynę. Wyrzuty sumienia były coraz większe i większe coraz trudniejsze do zniesienia dla Landrynki. Czuła, że chwilami bliska jest totalnemu obłędowi. Zawołała na cb-radiu Zbyszka. –Jestem, jestem! Odpowiedział chłopak. –Co dzwoniła do ciebie moja luba? Spytał ucieszony.- Nie Zbyszku, tym razem ja mam do ciebie sprawę. Odpowiedziała smutno Laura. Pomóż mi proszę i nie odmawiaj, bo inaczej zwariuję. Dłużej nie wytrzymam tych powracających i nękających mnie wspomnień w biały dzień i każdej nocy. –Nie ma problemu, ale w jaki sposób mam tego dokonać, powiedz tylko? Dopytywał się jej rozmówca. Wygospodaruj trochę czasu dla mnie i przyjedź do Felina. Wiesz gdzie mieszka w Świdniku Iwo? –Jasne, że wiem przecież kolegujemy się od dawna, chociaż jestem młodszy od niego o 4 lata. Odrzekł chłopak. –Doskonale! Więc przyjedź koniecznie, zapakuję ci do przekazania Patrykowi osobiście parę drobiazgów, które mam od niego ale pragnę się ich pozbyć z moich oczu i z mojego biurka. –A mogę wpaść do ciebie z Amelką? –Skoro wolisz z nią mnie odwiedzić, to nie mam nic przeciwko, byle byście przyjechali po tych kilka rzeczy Patryka zabrać ode mnie. Zgodziła się Laura. Jak tylko Amelia zadzwoni do mnie przekażę jej adres do siebie i opowiem w czym rzecz. –W takim razie umówmy się już teraz iż przyjadę z dziewczyną do ciebie dzisiaj przed wieczorem. Amelka i ja i tak dziś będziemy się widzieć. Bardzo dziękuję ci za wyrozumiałość nagle poweselała Landrynka , to dowodu! – To ja sam powiem jej o co mnie poprosiłaś, a ona dryndzie do ciebie w sprawie twojego dokładnego adresu. Zaproponował. Trzeba sobie pomagać i wspierać się w ciężkich chwilach życia nawzajem, cześć!!! Powiedział Zbyszko z Podzamcza. Po pewnym czasie zadzwoniła z budki telefonicznej dziewczyna Zbyszka i Laura podała jej swój adres. W białą reklamówkę zaczęła pakować maskotki, zdjęcie kolorowe (takie do dowodu osobistego) z Patryka, nuty, kasetę. Sięgnęła wreszcie po wiersze od Patryka, trzymając je w ręku już miała je podrzeć w drobny mak, ale coś ją momentalnie powstrzymało od tego, więc ukryła tę całą poezję w swoim albumie, w którym trzymała wszystkie fotografie ze swoich przyjaciół byłych sprzed lat i obecnych . Cały czas to robiąc, dziewczynie zbierało się coraz bardziej na płacz. Z ledwością mogła się powstrzymać tuż przed przybyciem Amelii i Zbyszka, żeby się nie rozryczeć. Nareszcie zadzwonił domofon w przedpokoju. –Mamo to do mnie z cb-radia wpuść ich proszę. Poprosiła swoją matkę. W niedługim czasie pojawiła się para w pokoju dziewczyny. Wysoki, szczupły brunet z farbowaną rudą dziewczyną, z włosami sięgającymi do ramion.. –Cześć to my jesteśmy, jak umawialiśmy się wcześniej. Jedno i drugie witając się z Laurą podało jej rękę. –Proszę siadajcie, wskazała na drugi fotel obrotowy i krzesło. Zaraz skończę to pakować, żeby tylko niczego nie zapomnieć. Zastanawiała się głośno Landryna. Zbyszko milcząc bardzo uważnie przyglądał się Laurze, to baczne z jego strony pożeranie wzrokiem dziewczyny z rudym warkoczem, w obszernej bluzce i w spodniach na gumce, zaczęło w pewnej chwili okropnie drażnić ją. Nie wytrzymała i spytała go wprost: -przepraszam cię, ale dlaczego tak natrętnie gapisz się na mnie? Brudna jestem albo może twoim zdaniem potwora przypominam? Na co on z Amelią uśmiechnęli się do siebie. –Zbyszek daj spokój to na pewno ohydne oszczerstwa wobec niej, to co masz na myśli! Znamy oboje dość dobrze Iwa i wiemy na co go stać… Odradzała Amelka jemu wyjawienia całej prawdy. Landryna wytrzeszczyła szeroko oczy. –Co takiego ukrywacie przede mną, powiedzcie błagam! Chłopak popatrzył na swoją sympatię i rzekł. –Widzisz Patryk jest taki, że nigdy prawdy nie powie, a jeżeli to zrobi to tylko wtedy, kiedy się omyli i tobie też dał się poznać z tej strony on zapewne? Parę dni temu spotkałem go, zaciągnął mnie do pobliskiej w pobliżu kawiarni. Postawił mi piwo i powiedział mi, że ty jesteś jego dziewczyną, aby patrzeć pobierzecie się… -i co jeszcze? Dociekała Laura. No powiedz mi proszę śmiało wszystko, jak już zacząłeś mówić. Patryk powiedział jeszcze mi przy piwie, iż jesteś z nim w ciąży w 7 miesiącu. Przyglądałem się tobie uważnie, bo wcale tego zawansowanego stanu poważnego po tobie Lauro nie widać. Ciągnął dalej Zbyszko czerwieniejąc się przed nią jak burak. Właściwie oboje czekaliśmy na odpowiedni moment, żeby cię ujrzeć na żywo po to tylko, aby przekonać się iż Iwo kłamie jak z nut. On nie tylko powiedział mi całą tą bujdę , lecz i rozpowiedział ją do pozostałych swoich kumpli w kawiarni. Nagle odezwała się Amelka.- Nie chcemy wnikać do przeszłości twojej znajomości z Patrykiem, ale chyba zabezpieczałaś się jakoś? –Co?! Oburzyła się Laura. –Słuchajcie Patryk mnie zmusił do narzeczeństwa z nim, szantażując mnie najpierw tą urojoną ciążą na cb, potem tu w domu, usiłując rzucić się z mojego balkonu na 7 piętrze. Co miałam począć? Nikt z radyjka nie chciał mi pomóc, każdy się na mnie wówczas zwyczajnie wypiął! Nasza znajomość trwała niecałe 2 miesiące. Fakt, iż zaręczyłam się z Patrykiem wcale nie znaczy, że łączyło nas oboje coś więcej. Wystarczy, że przez Patryka matkę i rodzeństwo i tak miałam nie za ciekawą sytuację i nie lada orzech twardy do zgryzienia przez ten czas , nadal jest mi z tym coraz ciężej żyć brzemieniem! Po tym jak on dodatkowo pozwolił na to, aby oni mnie tak sponiewierali, poniżyli jako kobietę (nie zadając sobie nawet za specjalnie najmniejszego trudu, by bliżej poznać mnie, moich rodziców), wyzywali mnie nieraz od różnych na czym świat stoi, traktując mnie jak kobietę lekkich obyczajów. A Patryk nawet nie kiwnął palcem, gdy poprosiłam go, aby wstawił się w mojej obronie. Powiedział mi, że nie może tego zrobić bo oberwie po pysku. Czy tak postępuję ktoś kochający? Powiedzcie mi! Więc po co miałam bardziej sobie i jemu komplikować żywot w ten sposób? Zrobiło się dość późno. Amelka ze Zbyszkiem zaczęli po woli wybierać się do wyjścia. Laura po tej bardzo długiej rozmowie sięgnęła po reklamówkę z zawartością i rzuciła nią o podłogę.- Zabierajcie proszę to z moich oczu natychmiast, a jak go spotkasz na wizji (zwróciła się do Zbyszka), to przekaż temu kretynowi i palantowi, żeby mi oddał w zębach łańcuszek zaręczynowy z medalikiem Matki Bożej), bo jak nie to ja pod jego adres poślę mu tym razem dla odmiany radiowóz z policją. Po czym nie wytrzymałam i wybuchła rzewnym płaczem przed nimi. Chłopaka tak ogromnie to poruszyło, że odezwał się podniesionym tonem: -chyba ja jego sam rozgrzeszę?! Umówię się z chłopakami z cb-radia i tak mu wpierd…my za wyrządzenie tobie Lauro tylu krzyw, że rodzona matka go nie rozpozna!!! Nie będzie miał ani jednego gnata całego na sobie, chociaż był moim kumplem!!! –Nie, nie rób tego Zbyszku to nic nie zmieni, cierpieć będę jeszcze bardzo długo, jak cierpię teraz, a ty niepotrzebnie przysporzysz sobie przez to mnóstwo kłopotów. Wina leży i po mojej stronie przecież, byłam bardzo naiwną i łatwowierną dziewczyną. Muszę za to również ponieść karę. Tak bez obrazy. Spojrzała na Amelkę, ale to cała rodzina wariatów do kwadratu i oszołomów z tego Świdnika!!! Z pewnością domyślą się, że to ja was na Patryka napuściłam. Prosiła i odradzała Zbyszkowi ten szatański pomysł Landrynka. –No dobrze posłucham się ciebie, ale uważam iż bardzo źle zrobiłaś powstrzymując mnie przed tym. Patrykowi należy się dobra nauczka, a to iż go ona ominie po raz kolejny zawdzięcza tylko i wyłącznie tobie. Jesteś dla niego za dobra, przypominasz wprost anioła, stąpającego po ziemi, ale ja jak go znam on tak łatwo ciebie się nie odczepi i myślę, iż będzie cię jeszcze nękał natrętnie nachodząc, dzwoniąc. Nie chcę być prorokiem. Ochłonął Zbyszko. –Bardzo dziękuję Wam obojgu za spełnienie mojej prośby, oraz za szczere chęci w kontynuowaniu udzielenia mi pomocy. Odparła Laura. Po czym pożegnali się z nią odchodząc. Jak się później okazało przypuszczenia chłopaka z Podzamcza niestety zaczęły się sprawdzać i to z dość dużą dokładnością.
Dzisiaj stronę odwiedziło już 23 odwiedzający (41 wejścia) tutaj!
bądź moim tul (i) panem...♥
zostań i bądź
moim tulipanem
a ja będę ci
różą bez kolców
tylko moim bądź
tego pragnę
przytul mnie
mocno do siebie
niech nie będzie
mi tak zimno dłużej
to nie ujemna temperatura
a samotność tak oziębła
całą mnie oblewa
bezgraniczny strach,
że zostanę znów
samotną bez ciebie
nie chcę być
przez całe życie
jeżem z kolcami
bez przerwy się bronię
zostań i bądź
moim tulipanem
rozgrzej serce
do czerwoności
niech będzie ono
koloru płatków róży i tulipana
bardzo gorące i pąsowe
nawet jeśli zadrżę
nie przejmuj się tym
to tylko chwilowy dreszcz
to będzie znak
że otrzymałam szansę
na wyzwolenie się
spod więzów oporu
przełamując w oczach
pogrążenie w strachu i rozpaczy
które były kajdankami
dla mnie od dawien dawna
wykorzystywane i powielane bez zgody autora- assandi .
(Dz.U. 1994 nr 24 poz. 83 z późn. zm.)