Będę wszystkim...czym chcesz Kocim prążkiem na Twym kocu. Długim włosem puszystego futra. Szeptem na kolanach Twych mruczenia. Chciałabym być… Ciepłym kłębkiem wełny swetra. Na Tobie… aby poczuć każdy milimetr, Twojego ciała abyś popijał mnie W postaci gorącej czekolady. W długie wieczory zimowe. Nosił mnie na głowie dumnie. Jak koronę gdybym tylko była czapką. Mogłabym być np…. Grubym warkoczem co w mróz Rękom Twoim posłuży za mufkę. Kiedy rękawic przy sobie nie masz. Chcę być... kotem, którego lubiąc, Tulisz w Swe ramiona po powrocie Do domu...
     THOMASOWI ANDERSOWI - FANKA
     Kontakt
     Księga gości
     BLOGI LITERACKIE
     LINKI
     FELIETON pt: OLIVIA
     Ze wspomnień... pt: DZIADEK JANEK
     W ZACISZU INTYMNOŚCI
     TROPEM ŻYCIA
     POEZJA SERCEM PISANA
     Z LITERATURĄ NA TY
     PODWÓJNE OBLICZE PRZYJAŹNI
     CIENIE WOLONTARITU
     SASZA
     ŚLADAMI ŻYCIA I UCZUĆ…
     POMIĘDZY SNEM A RZYCZYWISTOŚCIĄ
     Miłość wszystko przezwycięży
     BUSKO-ZDRÓJ
     POEZJA JEST POKARMEM DLA DUSZY
     ROZMAITOŚCI
     LANDRYNKA 1
     LANDRYNKA 2
     LANDRYNKA 3
     LANDRYNKA 4
     LANDRYNKA 5
     LANDRYNKA 6
     LANDRYNKA 7
     LANDRYNKA 8
     LANDRYNKA 9
     LANDRYNKA 10
     LANDRYNKA 11
     LANDRYNKA 12
     MICHAEL'OWI JACKSON'OWI
     Proroczy sen
     ROMANTICA - NIECHCIANE SERCE
     KOPCIUSZEK I TRĘDOWATA
     PROZA ŻYCIA 3
     PROZA ŻYCIA 1
     SPONTANICZNIE W CHWILI NATCHNIENIA
     WE WNĘTRZU UKRYTE
     MÓJ PRZELOM
     PROZA ŻYCIA 4
     PROZA ŻYCIA 5
     PROZA ŻYCIA 6
     PROZA ŻYCIA 7
     PROZA ŻYCIA 8
     PROZA ŻYCIA 9
     PROZA ŻYCIA 10
     PROZA ŻYCIA 11
     PROZA ŻYCIA 12
     PROZA ŻYCIA 13
     PROZA ŻYCIA 14



BARWY UCZUĆ - LANDRYNKA 3


Jak przyobiecał poprzedniego dnia, tak pojawiał się Iwo u Landrynki codziennie przez parę dni z rzędu. Rozmawiali wspólnie o wszystkim i o niczym, słuchając z magnetofonu muzyki z kaset, ale nie poruszał tematu rozmowy ze swoją rodziną o nich obojgu. Jakby celowo unikał tego. Był jakiś nieobecny duchem przy dziewczynie. W końcu Laura nie wytrzymała i zapytała wprost: -co znowu sprawdziły się moje przypuszczenia odnośnie wczorajszego dnia? Nie zaprzeczaj proszę i powiedz mi od razu prawdę! Czym wcześniej tym lepiej dla mnie, ponieważ znacznie lżej ją zniosę. –Nie to nie o to chodzi, mam inny dylemat i nie wiem jak go mam rozwiązać. Odrzekł jej chłopak. –Ale z pewnością dotyczy on mnie? Spytała zaniepokojona Laura. -Mój cioteczny brat żeni się w najbliższą sobotę 20 kwietnia, wiesz jego dziewczyna spodziewa się dziecka, a moja matka jest jego chrzestną. Zaproszeni jesteśmy na to wesele… -Aha teraz rozumiem, wtrąciła przerywając Landrynka. Szukałeś sobie dziewczyny głównie na osobę towarzyszącą, żeby pójść na to przyjęcie weselne i potańczyć z nią na parkiecie? No i tą dziewczynę znalazłeś sobie, lecz masz dylemat tego typu, że ona nie może tańczyć, więc nie wypada ci się z nią na tej waszej rodzinnej imprezie pokazywać?!  Nie wiesz po prostu jak z tego wybrnąć teraz?! Laura po raz pierwszy zaczęła wyrzucać z siebie to, co ją zraniło w głębi serca i duszy.-Nie to nie tak! Zaprzeczał Iwo. To o czym była wczoraj mowa, to zupełnie na serio. Zrozum, proszę iż najchętniej nie poszedłbym na to wesele, ale to dość bliscy nasi krewni. Mam z kim pójść na nie, z koleżanką… -Więc w czym problem?! Jak ty sobie wyobrażasz kiedy ze mną się ożenisz, ktoś zaprosi nas na przyjęcie weselne i tak samo będziesz za każdym razem chodził na nie z kimś innym w roli osoby towarzyszącej, po to tylko, aby nie siedzieć ze mną przy stole i razem ze mną podpierać ściany? To żałosne, nie sądzisz?! Rzuciła z wściekłości dziewczyna. Chcę być wobec ciebie fair, dlatego przyjechałem przekonać się, czy nie będzie ci przykro z tego powodu, iż zapytam się czy nie masz nic przeciwko, jak będę na tym weselu z inną osobą towarzyszą? Landrynka już czuła jak napływają z kącików oczu słone krople. Dłuższy moment milczała. W końcu w duchu pomyślała sobie, on jest sprawny ruchowo, nie mam prawa jemu odbierać przyjemności z nadarzającej się okazji, żeby mógł pobawić się przy muzyce, nawet jeśli mi to sprawia wielki ból! W przyszłości jeszcze zdąży się wysiedzieć przy mnie tuż po naszym ślubie. Przełknęła z trudem ślinę i odpowiedziała tak jakby to jej nie dotyczyło, patrząc na oślep gdzieś przed samą siebie w przestrzeń. -Okej idź z tą koleżanką na tą rodzinną imprezę i bawcie się wspaniale. Nie mam prawa do ciebie przecież jeszcze. – A ty co będziesz przez te 2 dni porabiać?- Spytał Patryk. –W poniedziałek 22 kwietnia mija pierwsza rocznica śmieci mojej babci (matki mojej mamy) i z tej właśnie okazji na wsi odbędzie się w tamtejszym kościele msza św. za jej duszę. Mój ojciec wraca z sanatorium do domu dzisiaj wieczorem, potem  pojedziemy rano w sobotę do rodziny, a w niedzielę 21 kwietnia będziemy na tej mszy. Przyjedziemy stamtąd dopiero na wieczór zaraz po Nabożeństwie. Nie śmiała pytać się o to, ale ciekawość ją zżerała.  -Rozmawiałeś już o nas ze swoją mamą? –Nie było kiedy przez to zaproszenie nas na wesele wybacz mi proszę, ale dzisiaj na pewno znajdę ku temu okazję.  Po Mszy Św. gdy wróciła Laura z rodzicami do Felina, zastała sąsiadkę, czekającą przy drzwiach ich domu z 3 piętra. Trzymała w dłoni list, był skierowany do Laury.- Dzień Dobry, był tu wczoraj do was jakiś młody człowiek, czekał i czekał na klatce schodowej przy waszych drzwiach. Mówiłam mu, że wracacie dopiero dzisiaj wieczorem, ale on nie odchodził. W końcu przekazał mi ten list do Laury i prosił mnie abym go koniecznie oddała waszej córce. Przechodzącej dziewczynie wręczyła kopertę. –Jak ten chłopak wyglądał? Spytała jej matka. Średniego wzrostu, jasny blondyn w okularach o grubych, wypukłych szkłach i drucianej oprawce. –Bardzo dziękujemy, odrzekła Laura. Jeszcze może coś mówił przed odejściem pani?- Zapytała z uwagą.- Nie nic. Dziewczyna spojrzała na odwrocie pisało: nad. Patryk Kryszak. Przyszła do swojego pokoju i otworzyła kopertę. Za nią weszła matka.- To na pewno od Patryka nie prawdaż? –Tak mamo. Mówiłaś, że nie będzie go przez 2 dni, gdyż idzie do kuzyna na wesele? -Nie wiem, może był na nim, a może nie. Przeczytam list, to będę wiedziała. Kobieta wyszła do kuchni, a Laura wyciągnęła kartkę rachunkową z koperty, na której z prawej strony u góry był naklejony czerwony krasnoludek z siwą brodą i wąsami. Po prawej stronie  w obu dłoniach trzymał gwiazdki. A następnie dostrzegła wiersze. W nagłówku pisało:

„Dla Laury wiersze własne od Patryka, który sam je wymyśla z głowy”.  (Wiersze  zacytowane nie znanego  autora):

 
 
Czemu oczy Twoje smutne?
 
Czemu usta Twoje drżą?
 
Powiedz, czemu łzy okrutne,
 
wciąż na rzęsach Twoich są?

 
O serce moje chore i biedne,
 
przestań już o nim marzyć i śnić!
 
Czemuś wybrało tego jedynego,
 
co nigdy Twój nie może być?

 
Ile razy wspomnę Ciebie,
 
z oczu moich lecą łzy.
 
Bo Cię kocham ponad życie,
 
bo mym sercem jesteś Ty.

 
W radiu cicha muzyka,
 
zegar po cichu cyka,
 
z oczu płyną mi łzy,
 
a w sercu tylko Ty.

 
Po kamyczku płynie woda,
 
po policzku płynie łza.
 
Lecz nie pytaj, kto Cię kocha,
 
bo to zawsze będę ja.

 
Kiedy patrzę w Twoje oczy-
 
serce mi drży,
 
Kiedy słyszę Twoje imię-
 
Płyną mi z oczu łzy.
 
 

Na drugiej stronie kartki na końcu przeczytanej poezji znowu był naklejony drugi nieco większy krasnoludek podobny do tamtego pierwszego,  obok niego było podpisane: Dla Laury Z. od kolegi lub chłopaka  Patryka K.

 Laura tak się bardzo uważnie zaczytała w to, kilka razy po kolei. Nie była pewna czy ma być szczęśliwa z tego powodu, czy płakać? Druga zwrotka wiersza wydawała jej się taka, jakaś źle rokująca o przyszłości ich obojga rodzących się uczuć, jak i narzeczeństwu, planowanemu małżeństwu. Jeżeli dojdzie do niego w ogóle? Nie dawał spokoju Landrynce ten list z poezją, co prawda nie uwierzyła w to iż Iwo akurat sam je wymyślił z głowy. Nie wiedziała co się z nią zaczęło dziać, stała się jakaś ,taka nieprzytomna, ciągle przyłapywała samą siebie coraz bardziej myślącą o tym nowopoznanym chłopcu. Czuła, że bardzo potrzebuje się z nim zobaczyć, usłyszeć jego głos, porozmawiać z nim. Im częściej wczytywała się w tych parę wierszy, prawdopodobnie z jakiegoś zakurzonego starego pamiętnika, tym mocniej czuła jak gdyby z treści ich dziwnie tajemnicza słodycz sączyła się prosto do serca i umysłu Laury. Wiedziała, że musi z tym stanem walczyć, to były z pewnością pierwsze poważne symptomy zadurzenia się w kimś, kogo tak naprawdę nie znała. Zdawała sobie powagę z sytuacji, czuła jak jej coś w głębi duszy podpowiadało iż jak zwykle pakuje się w tarapaty, przez które na pewno poniesie wcześniej czy później bardzo przykre konsekwencje. Nie wiedziała jednak jeszcze jakie, ale za wszelką cenę musiała zdobyć się na siły, aby podołać walecznie i przeciwstawić się tej kolejnej bardzo trudnej próbie, którą spłatał jej złośliwy los. Przede wszystkim musi zapanować nad swoimi myślami, emocjami, bo inaczej Iwo całą prawdę w niej wyczuje, zauważy po zachowywaniu się jej i wtedy przepadnie!!! Nic i nikt jej nie pomoże, a on jak wszyscy inni, których miała okazję poznać w swoim życiu, będzie już wiedział w jaki sposób najlepiej tę słabą przypadłość w niej wykorzystać, manipulując nią. Nie czuła się niestety na siłach psychicznie i fizycznie, nawet nie miała co najgorsze zwrócić się do kogo o pomoc w tej sprawie. Jedyną osobą, do której zawsze przychodziła porozmawiać o tym, zwierzyć się, wyżalić, zapytać o dobrą radę- była nią nieżyjąca babcia. Nadal w takich właśnie chwilach najbardziej Laurze brakowało jej. Z mamą owszem rozmawiały o chłopakach, ale raczej pół żartem, pół serio o tak z przymrużeniem oka. Wydawało się dziewczynie, że matka traktuje ją jeszcze jak „głupią kozę”, przez co mogłaby się ze swojej strony narazić nie potrzebnie na śmiech swoich rodziców z siebie samej. Cały czas obmyślała plan pozbycia się zawczasu natrętnego kandydata na swojego męża ze Świdnika. Na cb-radiu był taki chłopak w tym samym wieku co Patryk, wysoki ,szczupły  brunet o ksywce Piero. Miał ukończoną szkołę elektroniczną. Na samym początku na radyjku, gdy poznali się bardzo przypadł jej do gustu, próbowała nawet w delikatny sposób zwrócić na siebie jego uwagę, ale on stanowczo zaprotestował, że jeżeli będzie wobec niego namolna i w dalszym ciągu będzie zabiegać o jego względy dla siebie, wtedy z pewnością pożegna się z jego przyjaźnią na zawsze tracąc ją bezpowrotnie. Jak się domyślała powód był jeden, jedyny jej inwalidztwo i nie myliła się.  Ogromnie obawiała się końca  znajomości koleżeńskiej z Piero, dlatego iż od czasu do czasu przychodził do niej w sprawie popsutego magnetofonu. O co zazwyczaj prosiła go. Tym razem była zmuszona poprosić jego o inną przyjacielską przysługę. Owszem sama również spełniała każde jego życzenie, przeważnie przekazując wiadomości od Piero telefonicznie ze swojego aparatu, jego bliskim w domu, ponieważ on nie miał stacjonarnej stacji cb tylko zwykłą przenośkę. Bardzo dobrze im się zawsze rozmawiało na etrze, nawet o sprawach sercowych, wiedziała iż nie ma dziewczyny, on też o tym samym wiedział, iż nie ma nikogo. Oboje mieli bardzo podobny światopogląd na tematy osobiste, o czym na samym wstępie tej przyjaźni przegadali niemal 5-6 godzin bez przerwy z sobą sam na sam. Oczywiście sam Piero pierwszy zaczął zwierzać się nowopoznanej Landrynce wtedy jakoś, od słowa do słowa… Nie wiadomo kiedy sama otworzyła się przed nim. Podobało jej się to, gdyż pierwszy facet traktował ją na równi bardzo poważnie i przenigdy nie wyśmiewał się z jej najintymniejszych tajemnic. Widziała w nim ideał na męża dla siebie, ale… No właśnie zabronione miała to przekroczenie cienkiej granicy między nimi przyjaźni. Spodziewała się i liczyła z tym, tym bardziej z odmową ze strony Piero  iż stanowczo nie zechce jej pomóc. Wywołała go na radyjku.      -Jest Piero. –Cześć tu Landrynka. –Co cię sprowadza w moją stronę? Zapytał. -Mam do ciebie jak zwykle prośbę. Z pewną dozą nieśmiałości rzekła. –Znów sprzęt odmawia ci posłuszeństwa?- Piero  sprawa jest nie na radio, za dużo podsłuchuje gumisiów, czy mógłbyś do mnie wdepnąć, tak przy okazji przechodząc przypadkiem koło mojego domu? -Hm…  Dzisiaj jest niedziela, może we wtorek albo w środę będę tam w twojej okolicy? -Dobrze, tobie  pasują te dni, to i mi tym bardziej. To jest bardzo ważne dla mnie i zbyt długo nie mogę z tym zwlekać, bo to sprawa życia i śmierci! Bardzo mi zależy, abyś swoim okiem na to spojrzał. –Aż tak śmiertelnie to coś jest poważne?- Roześmiał się kolega Laury.-Nie śmiej się proszę, bo mi w tej chwili naprawdę nie jest do śmiechu, a raczej do płaczu! Wyczuł jak w dziewczynie drży głos.-Wybacz mi Landrynko, nie chciałem cię urazić, po prostu poczucie humoru poniosło mnie chyba za bardzo. Miej włączone radyjko cicho na podsłuchu, odezwę się jeszcze do ciebie.  –No to do słychu i do uwidu! Odezwała się Landryna. -Hej! Odparł Piero. W tym samym momencie przyszła do dziewczyny matka. –Laurusiu chodź na kolację do kuchni. –Nie dziękuję, nie jestem mamo głodna. –Co pisze Patryk, kiedy przyjedzie ze swoimi rodzicami do nas? Spytała zaciekawiona kobieta.  –Nic mi nie napisał na ten temat. –To, co w tej korespondencji pisze? Dociekała dalej, oczekując odpowiedzi od Laury. – Ułożył i napisał dla mnie kilka wierszy. Oznajmiła jej córka.- O to miłe z jego strony. Pochwaliła Laury mama.             

                                                                                                                                                                      

     

 
 
 
Dzisiaj stronę odwiedziło już 19 odwiedzający (34 wejścia) tutaj!

bądź moim tul (i) panem...♥
zostań i bądź
moim tulipanem
a ja będę ci
różą bez kolców

tylko moim bądź
tego pragnę
przytul mnie
mocno do siebie

niech nie będzie
mi tak zimno dłużej
to nie ujemna temperatura
a samotność tak oziębła

całą mnie oblewa
bezgraniczny strach,
że zostanę znów
samotną bez ciebie


nie chcę być
przez całe życie
jeżem z kolcami
bez przerwy się bronię

zostań i bądź
moim tulipanem
rozgrzej serce
do czerwoności

niech będzie ono
koloru płatków róży i tulipana
bardzo gorące i pąsowe
nawet jeśli zadrżę

nie przejmuj się tym
to tylko chwilowy dreszcz
to będzie znak
że otrzymałam szansę

na wyzwolenie się
spod więzów oporu
przełamując w oczach
pogrążenie w strachu i rozpaczy
które były kajdankami
dla mnie od dawien dawna


wykorzystywane i powielane bez zgody autora- assandi .
(Dz.U. 1994 nr 24 poz. 83 z późn. zm.)







Ta strona internetowa została utworzona bezpłatnie pod adresem Stronygratis.pl. Czy chcesz też mieć własną stronę internetową?
Darmowa rejestracja