NIE ŻARTUJ NIE ŚMIEJ SIĘ NIE IGRAJ!
Nie żartuj gdy serce pęka
Nie śmiej się gdy płyną łzy
Nie igraj ze szczerych uczuć
Bo to niewybaczalny grzech!
Nie żartuj z samotności
Bo ona każdego spotkać może
W najmniej spodziewanej chwili
Możesz być zlanym deszczem
Lecz łzy to nie żaden wstyd…
Nawet jeśli Jesteś mężczyzną
To też ludzkie, do twarzy Ci w nich
Jest wszystko jedno
Z żalu i ze szczęścia
Nie szastaj miłością!
Słowa wyznań nie są zabawą
Potrafią obrócić w nicość
Całą duszę, zabić człowieka
Wrak jego za życia trupa
Zraża i odstrasza wokół wszystkich!
ZAUFANIE
Zaufanie bardzo ważna rzecz nie pozorna
Zaufanie jest tak kruche jak z porcelany skorupa
Zaufanie daje w życiu wiarę dobro serca
Zaufanie jest bezgraniczne jest bez skazy
Zaufanie jest jak biel niewinności czysta
Zaufanie nie trudno jest na stałe zbrukać
Zaufania nie sklei jednym słowem-wybacz!
Zaufania nie zwrócą gorzkie łez krople
Zaufania nie naprawi się mając pełne żalu serce
STAN PRZYGNĘBIENIA
Gorzki wyrzut cierpienia
Żal przygniata balastem
Kłamstwo ujada szczekaniem
Fałsz po plecach smaga batem
Zawiść jak wąż za bezradnym pełza
Zemsta usiłuje żądłem osy zabić
Nienawiść za życia do grobu zakopuje
Znieczulica uśmiech na ustach maluje
MIŁOŚCI ♥ MAGNES
W dłoniach zamknij mój los.
Poprowadź drogą przeznaczenia.
Schwytaj moje myśli i marzenia.
Bądź wielkim magiem dla mnie.
Na rozstaju rozwidlenia i ciemności.
Bądź moim kompasem w wyborach.
Nie płosz nigdy snów dobrych gdy śpię.
Pocałunek na dzień dobry pobudką.
Zamiast w budziku dzwonka będzie.
W sam raz zadrży biciem rytmu serca.
Gdy zaspanym wzrokiem spojrzysz.
Prosto w zwierciadło duszy lustra.
Na przywitanie miłość spotkasz.
Wyobraźni rozpleć długi warkocz.
W kaskadę pragnień zanurz palce.
Zagraj na melodii zmysłach miłosną pieśń.
Na pamięć zapamiętaj uśmiechu mój kontur.
Olśnienie gwiazd blasku w źrenicach zieleni.
Szeroko rozwartych wzruszeniem zamglonym.
Przyciągać będzie do ciebie jak magnes.
Miłości♥ Cień
W czterech kątach ścian pokoju.
Przepełnione tęsknoty puchem.
Biegną myśli sznurem światłowodu.
Pamięć drąży postać twojego obrazu.
Graweruje każde twoje słowo.
Na dnie serca wypełnia lukę.
W każdym uderzeniu drży nuta.
Poemat miłości rozbrzmiewa cicho.
W lichtarzu świece smutno gasną.
Wrażliwości poruszając kruchość.
Cierpliwość sięga zenitu wytrwałości.
Do drzwi skrada się cień miłości.
Bezimienny
Wnikam w przestrzeń zapomnienia
Gubiąc okruchy wspomnień koję rany
Gubiąc okruchy wspomnień koję rany
Co jest dobre i przyjemne z tobą
Ujmujesz wokół inteligencją
Harmonia duszy przyprawia o spokój
Przez pisane słowa się uśmiechasz
Gdy zapadam w głęboki sen nocą
Czytam gdy cię nie ma obok
Z dystansem do uczuć na bazie przyjaźni
Brak pewności siebie i zdecydowania
Bezimienny w sekrecie cienia się ukrywasz
W czeluściach tęsknoty zatracasz się
Malując marzeniami każdy dzień
Osiągasz w snach cel przeznaczenia
By nie być wiecznie samotnym
Nie tak sobie wyobrażała starość
Zamierzony cel osiągnięty.
Marzenia wspólnie spełnione.
Z domu wyfrunęły dzieci.
I wnuczęta już też dorosłe.
Pozostała tylko starość.
Niepotrzebna i gorzka.
Mąż odszedł dawno.
W sercu tylko pustka.
A życie nadal trzyma.
Na tym świata padole.
Nie ma się komu poskarżyć.
Do ciszy siwą skroń przytula.
Nadsłuchuje każde stuknięcie,
i kroków odgłos może ktoś zapuka?
Czeka i czeka niezłomnie.
Czas dłuży się jakby stanął!
Nikt nie otwiera drzwi.
W sercu niepokój dręczy.
Czy coś złego się stało?
Wychodzi przed siebie na oślep.
Chce wiedzieć dlaczego?...
Nie przyszła jej własna córka.
Niepokoje dręczą wewnętrzne.
I różne myśli przez głowę przechodzą.
Może wyjechała już za granicę?
I przez rok następny jej nie zobaczy.
A córka jak zwykle wybrała znajomych.
Zapomniała do matki zadzwonić.
Przeprosić, że nie przyjdzie.
Stęskniona staruszka oczekuje wieści.
Za dzień lub dwa na pewno wróci.
Nie tak sobie wyobrażała starość.
Szczesliwa przyszłość
Coraz bardziej pragnę!
Więcej i więcej nieposkromiona!
Czułych gestów, szeptów.
Pieszczot i dotyku.
Miłości pochodnią płonę!
Dwa światy w jednym splocie złączone.
Na zawsze nierozerwalnie.
Ckliwe wyznania z warg płyną.
Jestem mocno w ciebie wtulona!
Wspólny błysk w oczach się żarzy.
Nie potrzeba świec i kolacji.
Rozświetla mrok wokół nocą.
Lęk ucichł i się schował.
Dla ciebie jestem wodą.
Ty dla mnie sterem.
W szczęśliwą przyszłość.
gdybym znała cudze myśli
a gdybym
znała cudze myśli
wiedziałabym co ty
o mnie myślisz
…
a gdybym
znała cudze myśli
wiedziałabym
czy jestem miłością
twojego życia
…
a gdybym
znała cudze myśli
wszystko byłoby
takie proste
...
żadnej ściemy
nadmiernego
w nieskończoność
czekania
…
nie byłoby
tyle smutku
tęsknoty
w samotności
bez cienia
cierpienia
bez miłości
DAR W POSTACI ANIOŁA
Bezszelestnie się pojawiasz.
Odczytujesz każdą myśl na dystans.
Uspokajasz głosu bezdechem.
Wiarą w miłość serce rozpalasz.
Morzem nadziei zalewasz.
Wyrozumiałością koisz wnętrza ból.
Niezawodnie dążysz cierpliwie do celu.
Tańcząc Break Dance na monitorze.
Jesteś darem w postaci anioła,
który mnie nie odstępuje.
Pierwsze lody strachu pękają.
Coraz więcej odwagi nabieram.
Przy Tobie już nie jest tak strasznie.
Jak było na samym początku.
Stres rozładowujesz czułością.
Przy Tobie jestem jak beztroskie dziecko.
Jesteś moim cudem!
Wiatr potargał niesfornie burzę włosów.
Spojrzenie się zaostrzyło w oczach błysk.
Serce mocniej zabiło na znak, że to miłość.
Spąsowiały bardziej tulipany w wazonie.
Zamiast ciebie zapach w powietrzu się unosi.
Pieści na odległość swym bycia urokiem.
Do ich płatków się tulę zamykam powieki.
Tęsknię za czymś, czego było kiedyś mi brak.
Melodia w przestrzeni rozmywa nostalgię.
Z myślami przy tobie białego walca tańczę.
Gubiąc pereł korale wilgotne od życia pożogi.
Gdy jesteś przy mnie wierzę w cud!
WYDMY CIEMNOŚCI
Pod skórą aksamitu,
ukryty sekret na dnie serca.
Ogromny ból całą duszę rozrywa!
Język za zębami trzeba trzymać!
A tak chce się wykrzyczeć,
wszem i wobec na gardło całe!
Jak trudno jest żyć
w niesprawiedliwości.
I zaufać co za tym się kryje
jak rozgryźć orzech?
Natura ma swoje prawa.
Strach wyjść z wydm ciemności.
BLOKADA
Nie zdradzony nikomu sekret.
W ukryciu zaklęta cisza.
Poczucie winy w parze ze wstydem.
Z nieuzasadnionego powodu.
Strach odbiera duszy spokój.
Zakneblowane milczeniem usta.
Coraz mniej i mniej odwagi.
W tył zwrot każda myśl się cofa.
Słowo zgrzyta, grzęźnie w gardle.
Miłosny zawód
Czym jest trafienie strzałą miłości,
przez Amora prosto w serce bez wzajemności?
Łatwo spotkać jest zawód miłosny.
Choć na pozór żadna miłość nie boli,
później się bezustannie cierpi i żałuje.
Bo trudno wyczuć, odgadnąć od razu,
jakim będzie koniec tego romansu?
Osamotnione serca poddają się na oślep,
każdej namiastce czułości gestom bliskim.
Nie mając świadomości o fałszu i obłudzie.
Ofiary naiwnej miłości są wśród oszustów.
Milion serc rozpada się na tysiąc kawałków!
Jak w lustrze magicznego zwierciadła puzzli.
Tak postępuje każdy tchórz, egoista i samolub!
Zapatrzony i zakochany tylko w sobie samym.
Przygodna znajomość zagładą ufności uczuć.
Samotnym sercom krzywdę niecnie wyrządza.
Bez skrupułów ,nie mając sumienia- po trupach!
Żniwo miłosnych zawodów wśród singli się zwiększa.
NIKT NIKOMU NIE UFA…
Miłość bez granic
Ukojenie myśli, spokój
Przystań bezpieczeństwa
W szczęścia przestworzach
Silny impuls bicia serca
W ramion ogrodzie wąwozy ciepła
Każda noc z Tobą jest zbyt krótka
Wędrując podświadomością dotyku
Coraz trudniej oprzeć się uwiedzeniu
Spontaniczny bezmiar miłości
Trzepoty skrzydeł motyla
W dłoniach przyciągają zmysły
Czuję coraz większe odprężenie
Miłość nie zna granic
ODWZAJEMNIONA
PRYWATNOŚĆ
Mały dreszczyk emocji
Cień w oddali się pojawia
Noc otula samotnością
Trauma wytrzeszcza oczy
Czyjś dotyk spojrzenia
Na odległość rozbiera
Rozpinając całe ciało
Do granic nieprzyzwoitości
Nie odkryte sekrety
Wywołują dziką rozkosz
Niepohamowany wstyd
Zamyka wejście do środka
Drzwi serca wnętrza
Nieokiełznana ciekawość
Spod kontroli wymyka się
Nie panuje nad sobą
Pytając niedyskretnie
Wchodzi z butami
Do cudzego świata
Nie szanując prywatności
Czy to jest przypadek, czy zakochanie?...
Czy to jest zauroczenie?
Czy to już kochanie?
Pragniesz ze mną być.
Na złe i dobre kochać.
Czekasz abym to ja,
wyznała tobie co czuję.
Tak mało cię znam.
Jest na to zbyt wcześnie.
Czy to przeznaczenie?
A może to przypadek?
Zetknął nas ze sobą.
Na oślep z daleka.
Myślisz o mnie.
Zżera cię tęsknota.
Razem ze mną.
I osobno w rozłące.
Piszemy do siebie.
Przerwane zdania.
Ślemy dźwięki sygnałów.
Coraz bliżej spotkanie.
Czekam na dwa słowa.
Nic na siłę nie przyśpieszam.
Czy pokochasz mnie na pewno?
Czy jestem Twym ze snu ideałem...
WYMARZONYM?...
POCAŁUNEK DOSKONAŁY
Lekki jak puch łabędzia.
Niewinny jak biały gołąbek.
Delikatny jak motyl na wiosnę.
Uwodzący jak pączek róży w wazonie.
Czuły jak kropla rosy na źdźble trawy.
Taki jest pocałunek w alfabecie miłości doskonały!
imperatyw kategoryczny
nie żądaj nic
a pragnij zawsze
nie rozkazuj
natychmiast a czekaj cierpliwie
nie zmuszaj
do niczego na siłę
a przekonuj czule
nie krzycz nagle
a szepcz
do ucha cicho
nie bądź natarczywy
a pieść usta
muskając delikatnie
kochaj sercem
zapomnij o zaspokojeniu
potrzeb swoich
obejmuj myślami
na odległość i z bliska
nie zmieniaj swych uczuć
ZAKOCHANA PANTOMIMA
w półświetle na ścianie
cienie imają ku sobie
tuląc się pnącza wieńca
łączą się w jedność czule
w uścisku zbliżenia
chemia je przyciąga
potęgą rosnącą iskrzy
wzajemnie na miarę uczuć
Ciśnienie krwi wzrasta
patrząc jak na seans
w kinie wdzięk magii
przedstawia ciszy
sentymentalny spektakl
zakochanej pantomimy
na białym płótnie ściany
obraz jawi się miłości
Jesteś dla mnie
Jesteś dla mnie rosą.
Spadającą na kielich.
Spragnionego kwiatu.
Jesteś wschodem słońca.
Po pełnej nocy.
Snów mrocznych.
Jesteś chlebem powszednim.
Kiedy głód zajrzy w oczy.
Jesteś dla mnie powietrzem.
Bez którego nie ma życia.
Dając mi miłość i szczęście.
Nic oprócz Ciebie
Już samotność mi nie straszna
Pełnia szczęścia łuną bije w rytm
I na ustach uśmiech przyklejony
Patrzę wprost w oczy ciągle Tobie
Już nie targa trwoga całą duszą
Pajęczyną więzi noc się snuje cudnie
Ból cierpienia pokrył kurz niepamięci
Miłość znieczuliła przeszłość amnezją
Już nie broczą zadawnione rany
Pod dotykiem ciepła dłoni budujemy dom
Wypełnia się runem snu nasza rzeczywistość
Nic oprócz Ciebie nie potrzeba mi na świecie
Tak niewiele
niby tak niewiele
pocałunku bliskość
a za razem mnóstwo
ciała zapach
niby tak niewiele
feromony nęcą
a za razem mnóstwo
zmysłów rozkosz
niby tak niewiele
kocham cię całą sobą
a za razem mnóstwo
tulisz mnie w ramionach
moja miłość życia…
W oddaniu
kocem ciemności - tajemniczość
cień nieposkromiony galopuje swawolą myśli
zmysły uwodzą złote struny - dreszcze iskrzą
zakneblowane usta milczą płonąc w splocie
oddanej wierności
Szmer Pieszczot
miękkim muśnięciem warg
puste tęsknoty zwilżone
lekkim tchnieniem oddechu
przepełnione sny nienasycone
delikatność jedwabiu skóry
emocji gwałtownych moc burzy
nieobecność pocałunku bliskości
apetyt się wzmaga głód pragnienie
zapach smak dotyk w pamięci
unosi się kusi myśli grzeszne
dobrany tok słów staranny
wsłuchiwanie się w szmer pieszczot
krąg wtulenia od niechcenia
nie ma cierpienia ani strachu
początek i koniec małego świata
pod kocem ciemności nocy gwiazd
namiętności zmysły przebudzone
miłości przypływ uniesień gnany
w kształcie serc dwa żagle się bielą
w otchłani doznań oceanu we śnie